Wyniki wyszukiwania dla słów: wierszy koniec swiata

PK"

| ...bo jak nie mogie to nie bendem!

dawaj...


No to się chwalę... :)
Z wczorajszej prasy lokalnej:

     "Przez dzisiejsze okno widać wiersz Sławomira [nazwisko nie do

najciekawszego płockiego poety młodego pokolenia.
     W swoich wierszach Sławek potrafił łączyć wątki przewijające się od lat
przez młodą, "zbuntowaną" poezję (sprzeciw, a w najlepszym razie głęboki
sceptycyzm wobec zastanych wartości religijnych, artystycznych, społecznych)
z nutą ujmująco osobistą, oryginalną (rzadko spotykana wrażliwość, nie
wyrażająca się - jak u większości młodych poetów - agresją, frustracją i
pretensjami do rzeczywistości - ale raczej głębokim współczuciem dla świata,
który sam ze sobą nie potrafi sobie poradzić, i dla istnienia, które samo na
siebie choruje, by w końcu samo na siebie umrzeć.
     Taka swoista empatia - co dobrze widać w wierszu obok - daleka jest
jednak od wszelkiego sentymentalizmu i taniej czułostkowości. Sławek jest na
to zbyt oczytany i osłuchany. A to czyni go wyjątkowym, nawet w porównaniu
ze sporo starszymi kolegami po piórze. Skądinąd wiadomo, że nie ten
najlepiej kocha, kto rozumie. Ale i nie ten najlepiej rozumie, kto kocha.
Sztuką jest spróbować jednego i drugiego jednocześnie. I tego właśnie
próbują wiersze Sławka [tu znowu pada moje nazwisko]."

Poniżej pojawia się moje zdjęcie, oraz jeden wiersz - zainteresowanych
zapraszam na priv.

Przyznaję, że to całkiem przyjemne było :)



Mam na imie Adam
i mam male pytanie od razu
czy wg Was pisanie wierszy to dobry sposob na wygadanie sie? zwlaszcza jesli
chodzi o Milosc. Czy Waszym zdaniem jest w dzisiejszym swiecie miejsce na
wrazliwosc poezje itp? i to w kazdej sferze naszego zycia?

Pytanie

Czy to jest przyjaźń czy to jest kochanie?
Takie przed laty Mickiewicz zadawał pytanie
Lecz ja mam inne! Nowsze! Ciekawsze!
Kiedy nastąpi w końcu to kochanie?
Czy kiedykolwiek będę gotów kochać?
A może przez fatum na samotność jużem skazany?!
Na kochanie mój rozum nie pozwala! Pytam się czemu?
Bo ktoś mnie już zranił? Czy serce wciąż kocha?
Tę która ból jedynie sprawić potrafiła?
Ni czym jak szmatę w kąt gdzieś odrzuciła?
A może już kocham? Tylko o tym nie wiem?
Gdzie jest dziewczyna, gdzieś mój aniele?
Nie widzisz jak szukam Cię po całym niebie?!
Twego dotyku, oczu pełnych ciepła, dobroci, miłości...
Gdzież jest dziewczę która Bóg mi zesłał?
Bym do końca swych dni me serce przy Niej już tylko radował!
Nie wiem! I nie chcę wiedzieć!
A odpowiedź niech se Bóg zachowa!
Choć w mojej głowie pustka, setki pytań jeszcze...
Lecz odpowiedzi na nie niech szukają inni wieszcze!



lol ;) co za miła niespodzianka na koniec ciezkiego dnia ;)) osobisty post
:D


Trochę czatu nie zaszkodzi ;)

no wiec ja raczej nie jestem 'watłym poetą' ;)) tylko lekko zakręconym
facetem, który co prawd ani ema czaus jesc sniadań ale za to wykazuje się
duża aktywnoscia fizyczna, co nie zmienia faktu że głupi to ja do końca
nie

sporadycznie i z wielkiej noody.. czy żalu lol ;)


Ale tak się światu ostatnio żalisz, że aż uwierzyłam w tę kreację
wątło-poetycką ;)

Chodziło mi tylko Renyu o to że co rusz ktoraś koleżanka mi mówi że
potrzebuje kogoś delikatnego i romantyczngo, że marzy jej się ktos kto by
pisał by dla niej wiersze, kto by coś w sobie miał - a dwa dni potem widze
ja na imprezie z jakimś dresem z którym nawet pogadac sie nie da ! ;) i
skąd
ta niezgodność potrzeb ? wiem że mnie nieżle sicemniaja z tym
'romantycznym'
którego szukaja lol, ale dlaczego ??? moze ja serio wydaje się byc taki
naiwny :)


Te koleżanki masz jakieś specyficzne. Skąd one biorą tych dresów, ja jakoś
nie mogę się natknąć na porządnego hydranta? :-)

hmm, wiec radowało by mnie jedynie że kobiety przepadaja za zielonookimi
świetnie tańczacymi


Uuuuu... Rewelacja. Tak mało facetów umie tańczyć...

Renya


| Możesz wykorzystać 'zwykłe' JEŻELI.
| W kolumnie D wpisz:
| =JEŻELI(A1&B1&C1="111";1;0)
| Przeciągnij przez wszystkie wiersze, zsumuj i koniec.

chyba jednak nie, bo autor tematu sam nie wie co chce i plącze sie w
zeznaniach


Jedyna osoba, ktora tu sie placze w zeznaniach jestes Ty kolego bo jak widac
ani nie rozumiesz problemu ani nie potrafisz go rozwiazac. Na szczescie sa
jeszcze inteligentni ludzie na tym swiecie, ktorzy poradzili sobie z tym
problemem. Jesli Cie to interesuje to rozwiazanie brzmi:

Takie rzeczy robi się z użyciem formuły tablicowej (formuły tablicowe
zatwierdza się jednocześnie naciskając klawisze Ctrl, Shift i Enter):

=SUMA(JEŻELI(A1:A7=1;JEŻELI(B1:B7=1;JEŻELI(C1:C7=1;1;0);0);0))



| Możesz wykorzystać 'zwykłe' JEŻELI.
| W kolumnie D wpisz:
| =JEŻELI(A1&B1&C1="111";1;0)
| Przeciągnij przez wszystkie wiersze, zsumuj i koniec.

| chyba jednak nie, bo autor tematu sam nie wie co chce i plącze sie w
| zeznaniach

Jedyna osoba, ktora tu sie placze w zeznaniach jestes Ty kolego bo jak
widac
ani nie rozumiesz problemu ani nie potrafisz go rozwiazac. Na szczescie sa
jeszcze inteligentni ludzie na tym swiecie, ktorzy poradzili sobie z tym
problemem. Jesli Cie to interesuje to rozwiazanie brzmi:

Takie rzeczy robi się z użyciem formuły tablicowej (formuły tablicowe
zatwierdza się jednocześnie naciskając klawisze Ctrl, Shift i Enter):

=SUMA(JEŻELI(A1:A7=1;JEŻELI(B1:B7=1;JEŻELI(C1:C7=1;1;0);0);0))


szanowny pajacu, przede wszystkim trzeba wiedziec co sie chce. Źle
przedstawiłeś problem. Potępiam Cię.  Ta formuła z kolei jest sprzeczna z
tym co pisałeś na początku. Polecam rozpoczęcie nauki języka polskiego i
jasnego wyrażania swoich myśli.


Zaszumiało, zaśpiewało Piotr Pitucha powiedziało:

Odpalamy MSDOS ze skrótu, potem ręcznie program i wszystko żyje jak
trzeba. Właściwości skrótu są w obu przypadkach identyczne, nie widzę
powodu by tak się działo.


Witam
Spróbuj tak: we właściwościach skrótu ustaw program na command.com, a .bat
wpisz w wierszu plik wsadowy i katalog programu na właściwy katalog. U mnie
pomogło w podobnej sytuacji: program działał uruchamiany w oknie DOS, a ze
skrótu nie chciał. Trzeba tylko na końcu .bat dopisać 'exit'.

ps Wszystkim życzę dobrych i pogodnych świąt:)



Krytyczny wyjątek - (konając w zasobach 1)
Rejestr systemu padnięty
    rejestr systemu padnięty
     trzeba przeszukiwać śród kluczy
    na wpół martwego sterownika
  sterownika atapi
co sklonować się zechciał
mimo usunięcia urządzenia
                    i mimo restartu !!!
zły to znak
może nawet jakieś szatany
czy koniec dziejów
,że mój system tak cierpi !
i krwawi błędami !
  na poziomie aplikacji
   czasem na niższych poziomach,
   tych bliżej jądra...

już tylko formatowanie
dysku twardego
,albo koniec świata
mogą gorsze być od tego
nieuporządkowania zasobów
co źle funkcjonują
                            konając w restartach systemu.

                                                             =-=SiEWcA=-=


a. podobał mi się, naprawdę. szczególnie ukazanie poprzez rzecz banalną i
nierzadką, jak sypanie się systemu, dramatu tego nieuporządkowanego,
rozłażącego się w rękach i wierszach świata. ;-) ;-).

dobre, pozdrowienia. m.


Międzynarodowy konkurs na erotyk na Nadnyskich Spotkaniach Literackich
został zdominowany przez reprezentację pl.hum.poezja. Sensacja ta
wisiała
w powietrzu przez cały poprzedzający konkurs dzień. Wisiała jak nie
przymierzając
most wiszący nad rzeką Nysą wysadzony przez faszystowską nawałę
dokładnie
siódmego maja 1945 roku kiedy to faszystowska nawała przestawała już być
powoli nawałą i nawet stawała sie coraz mniej faszystowska. Ale do
rzeczy.

Punktualnie po godzinie 21-szej, w pięknie udekorowanym podziemiu MDK
w Zgorzelcu zebrała sie cała przebywająca w okolicy literacka śmietanka
(jeden z nielicznych przypadków śmietanki która zbiera się sama) i
zaczęło się czytanie erotyków.

Napięcie rosło z minuty na minutę a swoją kulminację osiągnęło pod
koniec,
kiedy swoje erotyki zaprezentowali marco i Mercedes. Nic więc dziwnego,
że przytłaczającą większością głosów oni właśnie zbobyli ex equo główną
nagrodę.

Na fali sukcesu, Mecredes przeczytała jeszcze wiersz Jerzego Wieczorka
"Po obu stronach oka". Cisza panująca na rozbrykanej jeszcze po
erotykach
widowni najlepiej świadczyła o jakości wykonania i jakości wiersza.

Na skutek tego wydarzenia, czas na całym świecie zatrzymał się na
godzinę.
Prosimy o przestawienie zegarków.

Pozdrowionka
Różowe berety


w związku z zaplanowanym
na godz 9.41 w dniu 12 lipca br
końcem swiata

głupio byłoby dać się zaskoczyć z gołymi rękoma

hmm...
co prawda nie wiadomo po co
ale czy kiedykolwiek było wiadomo
po co pisze się wiersze

tak czy siak
ja piszę

'testament w próżnię'

zdrowy na umyśle
umyśle
myśle
my
ślę

i ciele
ciele
cie

zapisuję
za pisuję

pisuję aż za

:

Bogom

tym
co dawali
dawali
dawali co

zapisuję

1. morderstwa które już się nie dokonają
(dokładam przy okazji 30 tysięcy na godzinę
niewyskrobanych dzieci)

2. cholerę trąd ospę aids i zwykłego raka
- wraz z bandą bakterii i wirusów
(zapisałbym i dżumę ale już chyba nic nie warta)

3. i to co najcenniejsze:
        wiarę
(niech sobie powierzą)

resztę zabieram z sobą

a.


to ty jestes niezly udupieniec jezeli opdowiadasz na wlasne maile

w związku z zaplanowanym
na godz 9.41 w dniu 12 lipca br
końcem swiata

głupio byłoby dać się zaskoczyć z gołymi rękoma

hmm...
co prawda nie wiadomo po co
ale czy kiedykolwiek było wiadomo
po co pisze się wiersze

tak czy siak
ja piszę

'testament w próżnię'

zdrowy na umyśle
umyśle
myśle
my
ślę

i ciele
ciele
cie

zapisuję
za pisuję

pisuję aż za

:

Bogom

tym
co dawali
dawali
dawali co

zapisuję

1. morderstwa które już się nie dokonają
(dokładam przy okazji 30 tysięcy na godzinę
niewyskrobanych dzieci)

2. cholerę trąd ospę aids i zwykłego raka
- wraz z bandą bakterii i wirusów
(zapisałbym i dżumę ale już chyba nic nie warta)

3. i to co najcenniejsze:
       wiarę
(niech sobie powierzą)

resztę zabieram z sobą

a.




w związku z zaplanowanym
na godz 9.41 w dniu 12 lipca br
końcem swiata

głupio byłoby dać się zaskoczyć z gołymi rękoma

hmm...
co prawda nie wiadomo po co
ale czy kiedykolwiek było wiadomo
po co pisze się wiersze

tak czy siak
ja piszę


No i bardzo się cieszę, że coś wysłałeś.
Naprawdę fajnie się czyta.
Pobudza do refleksji nad światem, życiem, nad sobą.
A ja żegnam się z Wami. Jadę na wieś odpocząć od cywilizacji.
Komputer zastąpię paletą l sztalugami, może wreszcie stworzę coś
godnego uwagi ;~)
Zajżę jeszcze wieczorem do Was poczytać nowe wiersze.Za jakiś miesiąc
wrócę, mam nadzieję że nie zapomnicie mnie.
Pozdrawiam Wszystkich Grupowiczów.
Pa, pa... i...
                         ((((((((((-; Buźka ;-)))))))))))

PS. Odwiedziłam Twoją stronę Michale.
        Robi wrażenie.



:w związku z zaplanowanym
:na godz 9.41 w dniu 12 lipca br
:końcem swiata

:
:głupio byłoby dać się zaskoczyć z gołymi rękoma
:
:hmm...
:co prawda nie wiadomo po co
:ale czy kiedykolwiek było wiadomo
:po co pisze się wiersze
:
:tak czy siak
:ja piszę
:
:
:
:'testament w próżnię'
:
[...]
:
:resztę zabieram z sobą
:
:a.

Ach, Asasello - Mistrzu Wierszy Okazjonalnych;-))) i na tę okazję potomnym
(tym, co żałować będą) wiersz zostawiasz.

Bardzo, bardzo mi się spodobał. Pocięcie wyrazów w pierwszej części okazało
się wspaniałym zabiegiem, odebraniem oddechu, wymuszeniem na czytelniku tego
zdziwienia, że jednak... Tylko to "cielę" - cie - lę... nie umiem go
dopasować, może czegoś nie wiem. A może tak właśnie ma być? Może mam czegoś
nie wiedzieć?
Sam testament choć pisany prostym językiem, właściwie zwyczajnym, potocznym
(a może właśnie dlatego)  jest wstrząsający. A "powierzenie" spadkobiercom
wiary naszej i ich własnej - doskonałe. Dwuznaczność tego wyrazu okazała się
tutaj zaskakująco trafna. Zostawmy więc bogom wszystko to, co mieliśmy, a to
czego nie mieliśmy zabierzmy!

Wspaniały wiersz.

iola



w związku z zaplanowanym
na godz 9.41 w dniu 12 lipca br
końcem swiata

głupio byłoby dać się zaskoczyć z gołymi rękoma

hmm...
co prawda nie wiadomo po co
ale czy kiedykolwiek było wiadomo
po co pisze się wiersze

tak czy siak
ja piszę


:-)))

'testament w próżnię'

zdrowy na umyśle
umyśle
myśle
my
ślę

i ciele
ciele
cie

zapisuję
za pisuję

pisuję aż za

:

Bogom

tym
co dawali
dawali
dawali co

zapisuję

1. morderstwa które już się nie dokonają
(dokładam przy okazji 30 tysięcy na godzinę
niewyskrobanych dzieci)

2. cholerę trąd ospę aids i zwykłego raka
- wraz z bandą bakterii i wirusów
(zapisałbym i dżumę ale już chyba nic nie warta)

3. i to co najcenniejsze:
        wiarę
(niech sobie powierzą)

resztę zabieram z sobą

a.


Dla mnie świetny i to nie w rewanżu. Naprawdę  ten Ostatni wyszedł ci

zbawicielem świata (no, choć troszeczkę :-)
Pozdrawiam
S.


 Marta Jermaczek
| Wojciech Moszko:
|     Zgrabny wierszyk, nastrojowy. Widać, że trochę
| gorset formy przyciasny, ale i tak bardzo dobrze
| skrojony.
| (...)

| Ale dlaczego forma miałaby być gorsetem? Spróbuj upiec
ciasto bez formy.
| Rozleje się po całym piekarniku ;-)

Święta metafora. Tylko że przed jedzeniem trzeba je z tej
formy wyjąć,żeby nie zgrzytała w zębach;)

Jak na moje zęby,to w Twoim-jak zwykle ładnym*- wierszu
odrobinę formy przywarło do ciasta. Konkretnie:sądzę,że dwa
wersy wyraźnie wynikają z rymu:

| aż kamienicom świt się zdaje

| by w alkoholach czynić czary

a przynajmniej robią na mnie takie właśnie wrażenie.
g.


W pierwszym przypadku - sama nie wiem, ale być może tak. W drugim - coś tam
z alkoholem i czarami musiało być, akurat tak wyszło nie do końca zgrabnie -
zresztą to jeden z dwóch najbardziej kreślonych wersów, wersja ostateczna
okazała się jednak nie do końca idealna...

*gwiazdka,bo przeczytałam "pełnię"-jak dla mnie,pierwszy
okropny tekst Twojego autorstwa,jaki tu widzę. Za to
"poznańskie 2"-świetne.


Ech, zaraz okropny :-(
Tak to jest, jak coś bez cenzury czasu co najmniej jednodniowej pokazuje się
światu na oczy...
Pozdrawiam
M.



kamień

błądząc po drogach
mistrz otworzył niebo
kluczem milczenia
i rzeźbił obłoki

przemieniał liście
w skrzydlate motyle
wykuwał kształty
bezgranicznej ciszy

dni się starzały
tkwił ciągle w bezruchu
i stwarzał światy
choć sam był kamieniem

aż go zbudziła
ciepła dłoń anioła
i zgniotła kamień
na ziarenka piasku


Pomijając temat "aniołów", trochę żal mi się po tym wierszu
zrobiło, że zuchwały mistrz, którego zaczęłam nawet lubić
skończył tak w rozsypce.

Wiersz posiada kilka ładych wersów, które są
jak dla mnie ciekawym, zgrabnym połączeniem słów:

wykuwał kształty
bezgranicznej ciszy
[...]
dni się starzały


Poza tym chyba jest za bardzo abstrakcyjny,
bo jeszcze nie wiem do końca czy to bajka
czy jakiś ukryty przekaz a może zbłąkana myśl?

gabcia



------------------------

Idziemy razem do księdza - po bajkę na sen
budzimy armie robaczków świętojańskich wokół tabernakulum
świętej Teresie z obrazu zamiast śladów śliny
zostawiamy rosę na udach a mgła unosi się tuż ponad dachem
kościoła tak spadzistym że ani diabeł ani kot
nie drapną nieba

Rudym dziewczynom spod konfesjonałów
księżyc zza witraży rozsuwa kolana pod płaszczami
mają skórę do wąchania i serca nakręcane jak zegary
z tamtego świata - straszliwą miłością
Idziemy w bajkę na sen (jeśli tym razem nie zmieścisz mi się
w dłoni ani w ustach, to co?) Pod poduszką puszczą się bazie


No tak, ja zawsze wobec Twoich wierszy nagi, krucze blade. Bo na początku zmagam
się z tzw. męskim pierwiastkiem swojej osobowości (tak :) albo tak ;) ). A
później dochodzi pierwiastek żeński - w końcu wrażliwi faceci mają wzięcie. Po
chwili jednak zostają łyse, bezpłciowe słowa. I dalej wszystko jest na miejscu.
To chyba dobrze - mimo wszystko.

--
Anna pa,pa


Pozdrawiam, Telik.



Witam.


Witaj krasnalu.

Kula ognista

Tak nad wodą stoję, co zewsząd otacza
mgłą lekką spowita niczym wieko trumny.
I świat cały spójny w dwoje przeistacza:
jeden szary wiatrem, drugi światłem szumny.


Niemal konsekwentnie dotrwałeś do końca, tylko:

'Już blisko! Minąłem cię; Nie złapałaś mnie'

wyłazi jak koszula ze spodni :) No i jeszcze końcówka która - jak
rozumiem - należy do wiersza?

'Jakże wielka jasność w owej kuli była
i dziś się skończyła'

Po co? Momentami barujesz sie strasznie z rytmem, tzn widać szwy
wysiłku by się zmiescić. IMO - momentami szwankuje logika (ale to moze
być oczywiście wina mojego nieuwaznego czytania)
Mimo wszelkich cisnących się na usta zarzutów o 'niepopularne słowa'

wiersz.

Pozdrawiam

wilczysko


technicznie zwróć uwagę na same końcówki 2*ło dał
bym tak
-w zachwycie wspieram nieśmiało dłoń


 nie - zupełnie zepsuty rytm
i który
ś raz czytając na koniec "..ziemi", nijak "świata"

wst
aw może za pulsuje...(świata)?


 nie - w wierszu obydwa te wyrazy traktuję synonimicznie
 a są ułożone tak, żeby zachować rytm
  Dzięki za czytanie, połamanie kości i wpis JeKomości :).
Pozdrawiam.
Magda




technicznie zwróć uwagę na same końcówki 2*ło dałbym tak
-w zachwycie wspieram nieśmiało dłoń

i któryś raz czytając na koniec "..ziemi", nijak "świata"

wstaw może za pulsuje...(świata)?


No coś Ty! To my tu pracujemy nad rytmem i rymem, bo to taki ma być wiersz,a
Ty chcesz wszystko położyć?

Pozdrawiam,
Jacek.


Pozdrawiam



dedykacja nie zostala usunieta. po prostu o niej zapomnialam, a poniewaz
wiersz nie mial tytulu - nadalam go dla potrzeb strony henia.
niuton nie jest niutoNem. niuton nie istnieje. jest pragnieniem projekcji.
nadalam projekcji imie niuton bo pomyslalam, ze zrobie ci tym przyjemnosc

przykro mi, ze ma to taki koniec. i to w dodatku publiczny.


Przepraszam ze sie wtrace.

Szkoda ze przeczytalam ten watek. Wiersze loli o niutonie znam calkowicie
niezaleznie od listy.  To one mnie zachwycily, bo gdzies tam daleko i
gleboko poczulam, ze lola pieknie przezywa ten swiat. Jeden  z tych wierszy
mam nad lozkiem (taka przenosnia hyhyhy) i wracam do niego czesto. Bo
obudzil we mnie taki poryw duszy, na jaki nie byla w stanie sie zdobyc. Tak
mi sie zadawalo.

Sluchajcie, dla mnie niewazne kto jest tym niutonem, czy to niuton czy
niutoN czy Niuton. Po prostu to "taka projekcja", wlasnie, droga lolu. Ale
powiem jedno: cudownie byc czytelnikiem i nie martwic sie o dedykacje... a
pochowany w pamieci... coz. PIekna rzecz.... chyba piekna rzecz....

W kazdym razie zanotowalam, ze byl jakis inny niuton i ze bedzie ich wielu.
Wznosze haslo: niuton dla kazdego! a bardziej dla kazdej.

Margola



zbyt lekko ubrany jak na zimę
śmiał się z dawanych mu pieniędzy
wykrzykiwał że negatywne liczby nie istnieją
i modlił się w nieznanym języku
w końcu
obrócił się wkoło siebie i
zamienił się w wysoką aż do nieba sosnę
w centrum miasta
na środku chodnika
o tą tutaj
pamiętasz?
jeszcze wczoraj jej tutaj nie było

bogdan.p


(Msz) posiadasz Bogdanie zdolność zamykania w krótkich obrazkach świata,
który jest troszeczkę obok nas. Przypomina mi się w tej chwili Twój wiersz
zatytułowany "yialia". Wtedy, w komentarzu, wspominałem o Marcie (osobie
bezdomnej, która z chmarą psów spaceruje po mieście). A teraz widzę pewnego
starszego pana stojącego przy sklepie, który w sposób niezwykle szarmancki
otwiera drzwi wszystkim wchodzącym. Czasem tylko szepnie: "Kupi mi pan pół
chleba?". Ostatnio zastąpił go jakiś inny pan, nieco młodszy. Ten stoi z
puszką i zapewne wygraża w duchu wszystkim tym, którzy nie wrzucili do niej
przynajmniej 2 złotych. Nawet tamten świat się zmienia.

Frapuje mnie jeszcze jedna myśl. Otóż, patrząc w oczy tym
wykrzykującym_i_modlącym_się_w_nieznanych_językach, czasami mam wrażenie, że
wiedzą oni znacznie więcej niż my. O czym? Tego właśnie nie wiem.
Oczywiście, można by powiedzieć: jestem liźnięty holiłódzkim wyobrażeniem
żebraka w stylu np. fiszerkinga. Ale to nie to... A więc?

Pozdrawiam, Telik.

Ps. Czwarty wers (dla mnie) lepszy w oryginale: " wykrzykiwał że negatywne
liczby nie istnieją".



Mój Książę......


Sześciokropek? Może lepiej enter, lub dwa? Albo chociaż wielokropek?

oczy ma cudne
jak sarna brązowe
o ciepłym spojrzeniu...


Może jednak enter?

włosy ma miękkie
czarne jak smoła
długie - jak moje.....


Uparłas się na te dziwne twory kropkowane.

ręce ma ciepłe


A'propos całego powyższego fragmentu:
A ja mam łyżkę, która składa się z drewnianego chwytaka i metalowej komory
zupnej.
Opisujesz Księcia pl-ki w szczegółach. Z naukową dokładnością to robisz.
Boisz się, że Twoi biografowie nie będą wiedzieli o kim mówisz?

potrafią dotknąć
czule policzka
aż łzy lecą z oczu....


W końcu zaczynasz opisywać jakieś uczucia, emocje i spostrzeżenia.
Czy ja już Ci coś mówiłem o czterokropkach?

duszę ma mroczną
ale z iskrami
ognia
co w moim sercu płonie....


Wrr

nie jestem Księżniczką


Beznadziejny erotyk. Zero uczuć, zero namiętności, zero stylu. Przynajmniej
w tym wierszu. Czytając go mam wrażenie, że gdzieś  tam czai się świat,
prawdziwy, burzliwy świat. Może zaczniesz go w końcu opisywać?


Nie podoba mi się i to nie wcale przez oszczędność słów, można przecież
równie powiedzieć "być albo nie być" i zamknąć to w tym samym polu widzenia.
Cóż więc tak bardzo zraziło mnie do tego wiersza ? Po pierwsze układ wersów
"znów źle jak" - jak to przeczytać ? Dalej p.l. mówi "patrząc przy goleniu
na lustro". Jeśli się "patrzy na lustro", daje to obraz człowieka który
obserwuje samą rzecz jaką jest lustro. Jeśli natomiast p.l. powiedziałby
"patrząc przy goleniu w lustro", zobaczyłbym faceta który przygląda się
sobie i waży swoje życie (maszynka). Dalej, sam pomysł z "maszynką" uważam
za niezręczny, bo cóż to można ważyć. Jeśliby to była elektyczna, to owszem,
ale taką raczej życia sobie p.l. by nie odebrał (chyba  że jakaś kąpiel w
wannie i...elektryczne 220V). Kontynuując, wzmacniające "patrzę", powielone
trzy razy nie spełnia tu oczekiwanego przeze mnie napięcia (no chyba że
dłuuużyzna, czy też monotonnia życia). Na końcu zahaczę jeszcze o tytułową
"nienawiść". Czymże ona jest ? Nienawiścią p.l. do całego świata,
nienawiścią p.l. do samego siebie, czy nienawiścią innych ludzi? Zbyt dużo
pytań, za mało znaków, które mogłyby mi pomóc odnaleźć sens całości.

Pozdrawiam
Mr.Vegetable


Słowa te kieruję do tych, którzy lubią atakować
Po pierwsze: nie wysłałem tego postu po to, by ktoś go komentował
Po drugie : nie jest do takich ludzi zaadresowany
Po trzecie: są tacy którym się to podoba i to dla nich go wysłałem, nie dla
jakichś Ważniaków - wiedzcie frajerzy, że mi na was nie zależy
Po czwarte: (...)

Piotrek Madej


Chyba żeście powariowali. Wasze grupowe gierki, dąsy pląsy, achy echy,
mlaskania i marszcenia, rzuciły się wam na mózg.
Najzwyczajniej w świecie Was p. Trudno was nie lubić, ale jeszcze
trudniej lubić. Piotrek i tak ma przewagę nad większością z nas, to
oczywiste. Ma całkiem niezłe momenty. Piotrek ma czas, będzie więcej dobrych
momentów, w końcu będą świetne wiersze. Jestem pewien.

Nie zniechęcaj się Piotrek, ale też nie zniechęcaj do siebie.

pozdrawiam
p


Maria Aniela Arnoux

elle
------------
| WM
| wczoraj rozdawano sumienia
| tłoku nie było
| (...)
----------------

ee!! ciekawości w nim żadnej


nooo, dobra, wiersz nie jest tak ciekawy jak najciekawsze wiersze swiata.
ale jest ciekawy w dorobku poety WM.

#hej, Mario Anielo Arnoux, czy mozna wiedziec skad to przemianowanie? i
dlaczego? a moze cos waznego przegapilam? e.

ps. czy Ty w koncu widzialas te "Papiezyce" czy nie?



Jak najbardziej "cię". Jan Twardowski nawiązał tu do znanej piosenki
Beatlesów z Radomia "Uważaj kogo kochasz":

Gdy można kupić wszystko
nawet bliźniego ciało
źle jest trafić na serce
które kogoś kochało.

Chodzisz bracie po świecie
raz w trampkach raz w kaloszach (to o porach roku)
i łzy wylewasz słone
czując że kogoś kochasz.

Chcąc skończyć wreszcie z sobą
ujmujesz tępo brzytwę
ostatni raz patrzysz w lustro
a tam... te oczy śliczne

te wąsy tak kochane
czoło wysokie nos prosty
i oczy wytęsknione
a na policzkach krosty

Serce bije jak Tyson
że spotkało cię w końcu
a ty bracie omdlewasz
niczym bałwanek w słońcu

Więc taki morał niech cię
jak jedwabnik omota:
"miej serce i nie patrz w serce
bo odstraszy cię kochać"


  Nie znam Beatlesów z Radomia;-(
Pomyślałabym tylko, ze było odwrotnie ( kto od kogo).
Ważniejsze dla mnie,że znam trochę wiersze
ks. Twardowskiego, które uwielbiam.
Proste , piekne i  mądre. IMHO.
Ktos mi kiedys na siłę;-) wcisnął tomik i książkę o nim.
Jeszcze mi wtedy  do głowy nie przychodziło, zeby się bawić w
wierszowanie.
Dzięki, Marco, za zacytowanie piosenki.
Zawszeć to  troche wiecej wiem. :-)
Pozdrawiam Rosa


----- Original Message -----

Sent: Sunday, September 11, 2005 1:52 PM
Subject: ILION

Telemach nawiedza wygasający świat achajskich bohaterów
w który go wtajemnicza stary Nestor
i pogodzony z Heleną Menelaos

 Z tryumfem cnót lub klęską przywar
Schliemann podążając za dziecięcym marzeniem
zdmuchnął z nich pył zapomnienia

Nie zraził się
że wyprawa na dalekie  lądy i morza
nie powiodła go tam od razu
Środki uświęcają cel
rozjaśniają zawiłości

W ilustrowanej historii świata
ma znaczenie tylko to co się powtarza
Szczęście nie opuści tych którzy wierzą
choćby nazwano ich głupcami

 Telemach spotyka swojego Ojca
a Schliemann odnajduje nowy Ilion
wraz z nimi może odnajdziemy coś
i my

Wybacz taką szkolną przeróbkę. Odczytałem wiersz w taki właśnie sposób i nie
ma żadnego powodu, bym patrzył nań inaczej. Tak mi się łatwiej skupić. A nie
zmieniłem ani joty.

Niejasna jest dla mnie pierwsza linijka drugiej zwrotki, nie za bardzo też
rozumiem, czemu ojciec Telemacha ma być pisany z dużej litery (w końcu nie
jest to Zeus :-). Zachwycam się paradoksalną pointą, zręcznie wkomponowaną w
środek wiersza (jest nią ostatnie zdanie trzeciej zwrotki).

Marek P.


Telemach nawiedza wygasający świat
achajskich bohaterów w który go
wtajemnicza stary Nestor i pogodzony
z Heleną Menelaos

Z tryumfem cnót lub klęską przywar
Schliemann podążając za dziecięcym
marzeniem zdmuchnął z nich pył
zapomnienia

Nie zraził się że wyprawa na dalekie
lądy i morza nie powiodła go tam od
razu Środki uświęcają cel rozjaśniają
zawiłości

W ilustrowanej historii świata ma
znaczenie tylko to co się powtarza
Szczęście nie opuści tych którzy
wierzą choćby nazwano ich głupcami

Telemach spotyka swojego Ojca
a Schliemann odnajduje nowy Ilion
wraz z nimi może odnajdziemy coś
i my


Jak dla mnie jest to jakby streszczenie epopeji Homera
plus na końcu bonus odautorski - Heinrich Schliemann.
Gdyby usunąć podział na wersy - nigdy by mi do
głowy nie przysżło, że może to być wiersz? Z bonusem również
bym się nie zgodził: "Schliemann odnajduje nowy Ilion,
wraz z nimi może odnajdziemy coś i my" bo zanim Troja
została wykopana nazywano już Zachodnią Kulturę pięknie
"greckimi łzami". Czymś co pozostało w nas po cywilizacji greckiej.

Pozdrawiam, nN.



---

ubrałam suknię długą
w jak rosa z pajęczynę włosów
odchodzę przychodzę
nie wiem dokąd idę


Tak  stary jak świat archetyp "błędnego rycerza" tutaj w postaci "błędnej
Gabci". Wędrówka dla niej samej, ot coś co zawsze mnie pociągało, wędrówka
po twoim wierszu sprawiła mi wiele ...nostalgii.

dziś
wszak
deszcz i wiatr
mi przypomniał
że w jaskółczych gniazdach jest ciepło


to lekkie...pasuje.

znów wiosna
niełatwa
nieprosta
bo nie każda zieleń przynosi miłość


wiemy, wiemy

pomruki konarów bezowocne bo nieme
i gdy pomiędzy gałęziami błądzę
jak resztki rosy w materiał sukni
wplątują się łzy


ładny obrazek na koniec...i jest pięknie
______________
pozdrawiam

Krzysztof


sprawdziłam sobie - ostatni wiersz przysłałam tu 20.08.2002. był to wtorek,
więc od tej chwili zamęczać Was będę co wtorek z dokładnością do jednego
miligrama. ;-)
jak mnie Muza akurat nie przyciśnie, to ją lekko podstymuluję, no bo
przecież nie dam sobie odebrać jedynej okazji w tygodniu! ;-P
a swoją drogą, ciekawostka statystyczna - no bo zależy, kto kiedy tydzień
temu wysłał ostatni wiersz... może się okazać, że niektóre dni tygodnia są
przeładowane, a inne - świecą pustkami... może należałoby przyporządkować
dni do nazwisk czy nicków, żeby wykorzystać (te dni) wszystkie równomiernie?
;-P
losowanie zrobić?
albo brać pod uwagę tylko tydzień roboczy, no bo jak ktoś bidula ostatnio
podesłał w sobotę rano albo piątek wieczorem, no to teraz do końca świata
powinien być skazany na ten mało ciekawy termin. a to przecież nie byłoby
fair!
albo może system rotacyjny?
;-P
:-)
;-)
Magdalena



| Małe dziewczynki
| tulą lalki i misie
| w królestwie nierównych klepek i kwiecistych dywanów,
| Duże dziewczynki
| tulą się, dotykają
| z miękką, dyskretną kołdrą.
| Gdy niedobry kolega
| zabiera jej misia,
| płacze ręce wyciągając do mamy,
| Gdy niedobry kolega
| zabiera świat misiów,
| zagryza samotne zęby:
| "Może dobrze się stało
| skurwysynie"

ooo...
cos co lubie:))) mocne stanowcze stwierdzenie na koniec!
zupelnie sie solidaryzuje z koncowym przeslaniem:)))


Jak możesz! :)

niestety wiersz moglby byc lepszy - sam pomysl jest ok, podoba mi sie
koncowy skurwysyn


jednak ;-)

(choc juz go Bursa namietnie wykorzystywal)


dokładnie o tym pomyślałem! Nawet wpadłem na pomysł,
że gdyby zamiast misia był pantofelek, to powstałoby
intrygujące poetyckie zakleszczenie...

                    Inspire me. Always. Inspire...



Tak sobie czytam Ciebie Konradzie i..jawisz mi się jako bardzo sfrustrowany
mężczyzna. Europejczyk mnie przeraził...przede wszystkim totalnym brakiem
pozytywnego myślenia. Forma...?
Chmm..  jest tu zdecydowanie atrybutem.( biorąc po uwagę treść.)
A już myślałam,że po przezcytaniu "dłoni"  Asasello uśmiech zostanie do
końca wieczoru.


To prawda, w moich wierszach na próżno szukać optymizmu. Są troszkę jak
lustrzane
szyby. Trochę odbijają świat, trochę pozwalają zajrzeć do wnętrza.

Pozdrawiam Konrad


| To miałem na względzie pisząc o obecności mistrza - osoby, której
| doświadczenie w pewnym punkcie nas przewyższa, przewyższa nas
| jej zrozumienie tematu.
A co z nieswiadomymi tworcami, ktorych dziela przesrastaja?


Tworzenie intuicyjne? - wspomniałem o tym w dalszej części.

Co z mysla, ktora zawarta w wierszu nie pochodzi bezposrednio
od jego tworcy?


Nawiązanie, aluzja, reminescencja, plagiat.

Co z bardzo czesty faktem niedostrzegania w swoim dziele plaszczyzn, ktore
sa
oczywiste dla wiekszosci odbiorcow?


W moim pojęciu artysta widzi  p r z e s t r z e ń. To krytycy rzutują ją na
swoje
płaszczyzny. W dobrej poezji nie ma nic oczywistego - jeśli odbiorca chce
się
znaleźć w pełnym świecie, a nie jego zbanalizowanych i płaskich aspektach.

| musi 'natchnąć' prozaiczny świat poetycką tajemnicą, nieznaną regułą,
| która światem rządzi.  Tajemnicą, która kontroluje i uzasadnia chaos
| opisanych zjawisk.
Dobry poeta piszac sam odkrywa tajemnice nie mniej zaskakujace dla niego
niz
dla czytelnika. W koncu mamy do czynienia z dzialaniem w duzym stopniu
intuicyjnym, (...)



Pozdrawiam
                Mark in The dArk



***

a gdyby tak zostawić kartkę
i wyjść na chwilę z siebie

zgasić to tak zwane słońce
i odejść od zmysłów

wyślizgnąć się po cichu z krępującej skóry
i nonszalancko porozrzucać za sobą paznokcie

obunóż odbić się od gruntu wszelkich podstaw
i ukryć gdzieś wysoko gdzieś daleko
na drugiej chmurze od końca świata

pożegnań można byłoby uniknąć

pierwszy lepszy wniosek
szukałby mnie w nieskończoność

zmyślony człowiek czułby się bezpieczny


zastanawia mnie Twoja chęć do zamykania podwójnymi drzwiami, i jeszcze
furtka - trzask - i jeszcze ;)
cztery ostatnie wersy wg mnie w ogóle nie są istotne i nie wprowadzają
nic ponad to, co już powiedziane.
pragnienie poczucia bezpieczeństwa jest widoczne i zmyślony człowiek (o
banalnym wyglądzie ;na próżno został powołany do życia.
a prawdziwie zapachniały wierszem dwa wersy o porzuconych paznokciach,
bardzo obrazowe w kontekście i dosyć ekspresyjne.

a.




| miałem se dno
| lecz w tym parku
| zapomniałem

bez tych kresek mówi lepiej i więcej

(no i taki zrobił się pogodny ;)

a.


heh :)
może być... w końcu puenta tu nie ważna. tak szczerze, to najbardziej
mnie interesowało co można zrobić z krótką frazą i zapisem, który nie
jest wymuszony, nie wciśnięty w równe strofki. To po trosze mój notes z
Czechowicza. Ostatnio starałem się przyjrzeć jego frazowaniu. Są bardzo
ciekawe - krótkie i często zaskakujące. Np tu we fragmencie wiersza
"dno" z tomiku "dzień jak co dzień":

dno
---

żelazny świat tej łodzi
dotknięty kometą granatu
tonął odchodził
pionowo w słoje wody burej
chmurą
na dno na dół

(...)

mz bardzo ciekawe w tym kontekście jest także "przez kresy" (tomik
"ballada z tamtej strony"). Zacytuję w całości:

przez kresy
-----------

monotonnie koń głowę unosi
grzywa spływa raz po raz rytmem
koła koła
zioła

terkocze senne półżycie
drożyną leśną łąkową
dołem dołem
polem

nad wieczorem o rżyska zawadza
księżyc ciemny czerwony
wołam
złoty kołacz

nic nie ma nawet snu tylko kół skrzyp
mgława noc jawa rozlewna
wołam kołacz złoty
wołam koła dołem polem kołacz złoty

:)
to już wiecie wszystko o tym hashu ;)
bee


Użytkownik "Jerz"

Użytkownik "jack_ryan"
(...)
| widzisz absurd?
widzę!
| więc i w nas go dostrzesz ...
?
Aha, wiersza nie widzę.
Jerz


Jerz-u subtelnie Cię informuje, iż odnosi wrażenie nadmiernego pośpiechu z
Twojej strony. Mnie również się wydaje, iż atrament nie zdąży wyschnąć, a Ty
już obwieszczasz światu swój poemat.
Wiersz ma swoje wzloty, owszem, skutecznie jednak gasisz nasz czytelniczy
entuzjazm ortografem walniętym na koniec. Pomijam milczeniem koślawości w
rodzaju: dogonić własne tempo, etc.

Szczepan



Jerz-u subtelnie Cię informuje, iż odnosi wrażenie nadmiernego pośpiechu z
Twojej strony. Mnie również się wydaje, iż atrament nie zdąży wyschnąć, a
Ty
już obwieszczasz światu swój poemat.
Wiersz ma swoje wzloty, owszem, skutecznie jednak gasisz nasz czytelniczy
entuzjazm ortografem walniętym na koniec. Pomijam milczeniem koślawości w
rodzaju: dogonić własne tempo, etc.

Szczepan


lubię Cie Szczepanie [jesli moge po imieniu] za dwie rzeczy

a)komentujesz moje wiersze [czyzbys chcial byc moim przewodnikiem i
nauczycielem? jesli tak to bardzo sie ciesze]
b)zawsze masz racje ....

nastepnym razem postaram sie nie walic ortografow i obiecuje policzyc do
miliona zanim cos opublikuje ...

pozdrawiam
jack_ryan



I tylko tu wiersze powstają z obłędu
I piosenki tak bez sensu
Że aż mi wstyd


Czy wszystko musi mieć sens? Doprawdy, można byłoby oszaleć w takim
świecie. Nie można byłoby kochać bezsensownie i bezsensownie cierpieć, a
gdzie miejsce na poczucie bezsensu życia? - wszystko to przecież jest
motorem natchnienia najlepszych poetów w dziejach ludzkości...
A tak naprawdę sensowna jest tylko nienawiść - zawsze ma powód i świetne
"wykonawstwo". Chcesz takiego sensu?

Bo nie ma już dzisiaj
Żadnego talentu
i nie ma nadziei
na koniec


Co za bezsensowny pesymizm!!!

choć tak blisko do dna


A jak to zmierzyłaś? - co za bezsensownie arbitralny ton!

 sił brak by się odbić

Mów coś, rób coś, ruszaj się!

może chociaż Shakespeare'a ,,odstawić"
w teatrze


Niedawno byłam - fajne sztuki pokazywali :P

nieważne i tak już


Nieszczera w dodatku...


Ładny wiersz, choć trochę wypadłem z niego przy wersie "co noc byc chowana".

Pozdrawiam

Masharlick

Jestem aneta
Mam lat dziewietnascie
Od zawsze nosze
kaprysne sukienki

Przed lustrem stoje
o kazdej porze
i z nudow wymyslam
zlosliwosci dla swiata

W strachu ze strachem
jest mi do twarzy
Przed biala mysza
uciekam do szafy

Nie jestem z bajki
lecz bardzo bym chciala
pod Twa poduszka
co noc byc chowana

i czytana
zawsze do konca
nie zolknaca
i nie starzejaca

I juz na zawsze
na kazda pogode
byc dla Ciebie
choc czastka Twych marzen

Pozdrawiam
aneta




Jestem aneta
Mam lat dziewietnascie
Od zawsze nosze
kaprysne sukienki

Przed lustrem stoje
o kazdej porze
i z nudow wymyslam
zlosliwosci dla swiata

W strachu ze strachem
jest mi do twarzy


[...]

Zaczyna się wspaniale. Aż "achnęłam" nad pierwszą zwrotką. Doskonale ubrałaś
w słowa to, co chciałaś powiedzieć, skondensowałaś "siebie" z nadzwyczajnym
wyczuciem, toteż żadna z Twoich obserwacji, żadna z emocji nie jest
przeciągnięta nad miarę (i nad inne). Płynnie i rozczulająco, naturalnie i
dziewczęco przemknęłaś do "naczelnej" treści tego wiersza (nie wierszyka) -
tu rozwijając przed nami z nieśmiałym, trochę dziecinnym, ale przez to
bardzo czystym, nieoszukiwanym wdziękiem sedno swoich pragnień. Wiesz,
zobaczyłam to tak: najpierw rysujesz siebie, zgrabny szkic i widzimy jak
wyglądasz. A po chwili ta widzialna już osoba otwiera przed nami drzwi do
tajemniczego ogrodu swojego serca, ufnie i po prostu.
Jestem oczarowana. Również dojrzałością, którą sygnalizuje zwrotka "i
czytana".
Jedyna niedoskonałość tego utworu polega na zaburzeniach rytmicznych. Na
począku nadałaś wierszowi wyraźny, konkretny rytm, który rozsypuje się już w
ostatnim wersie drugiej zwrotki, powraca przy myszy i w następnej, a potem
znowu ucieka - już do końca. Ale pobądź z nami trochę; może my od Ciebie, a
Ty od nas - czegoś się wspólnie nauczymy
Kasia.K


T. Chłopczyk <

Proszę pani

Świat mi się, proszę pani, już do końca przeżył.
Zupełnie tak, jak wczoraj, dzisiaj blaknie słońce.
    (Strzęp dmuchawca w pospiesznym poderwany tembrze
    zręcznym harcem umyka zaskoczonej łące.)

Piwa chyba nie lubię. Znojny sierpień znowu,
pani wie, otumania zakurzoną słomą.
    (Gorzka sól mokrym palcem w jędrnym cieniu głogów
    w ścieżki nagłych rozwikłań rzeźbi skroń zdumioną.)

Czy ta droga daleka? Gnuśne popołudnie
znieczula, proszę pani, przaśnią snu na wargach.
    (Tylko wiatr gromką ciszą znienacka zadudni,
    tylko ptak stromym krzykiem powietrze roztarga.)


Czy nawiasy są uzasadnione? Mnie one przeszkadzają w odbiorze;
zastanawiam się, czy są dopowiedzeniem pierwszych dwóch wersów?
Przecież mogłyby istnieć samodzielnie lub wspólnie:
(A wiersz uważam za udany).

Wiatr gromką ciszą znienacka zadudni.
Ptak stromym krzykiem powietrze roztarga.
Czy ta droga daleka? Gnuśne popołudnie
znieczula, prosze pani, powietrze na wargach.

Jeśli chodzi o "retro" to już jest modne; jak afrykański powrót do natury.
Okazało się, że wybielanie twarzy jest nieuzasadnione a wręcz szkodliwe
ze względu na niemożność przebywania na równiku (na słońcu).

Pozdrawiam
Hal

--
T. Chłopczyk


Teraz, gdy Jacek wyrobił już sobie zdanie na temat
utworów konkursowych, wystawiam się pod pręgierz opinii
wszystkich grupowiczów.

Proszę pani

Świat mi się, proszę pani, już do końca przeżył.
Zupełnie tak, jak wczoraj, dzisiaj blaknie słońce.
    (Strzęp dmuchawca w pospiesznym poderwany tembrze
    zręcznym harcem umyka zaskoczonej łące.)

Piwa chyba nie lubię. Znojny sierpień znowu,
pani wie, otumania zakurzoną słomą.
    (Gorzka sól mokrym palcem w jędrnym cieniu głogów
    w ścieżki nagłych rozwikłań rzeźbi skroń zdumioną.)

Czy ta droga daleka? Gnuśne popołudnie
znieczula, proszę pani, przaśnią snu na wargach.
    (Tylko wiatr gromką ciszą znienacka zadudni,
    tylko ptak stromym krzykiem powietrze roztarga.)

--
T. Chłopczyk


To piękny wiersz. I nie daj się modom. Piękne jest, co jest piękne i takim
pozostaje wbrew modom, które przemijają.
Nawiasy mi specjalnie nie przeszkadzają, ale i głębokiego uzasadnienia dla
nich nie widzę. Może podrzucisz?


Anna pa, pa

Aus dem Tagebuch einer leicht verrßckten Orangenverkäuferin


[...]

Z pamiętnika lekko szalonej pomarńczarki


[...]

(tłumacz: ellu bis & bogdan p.)


O, witaj, Aniu, wróciłam z końca świata i widzę, że tymczasem wrzuciłaś
niemieckie wersje swoich wierszy na listę... ale, ale, to chyba z galanterii
wobec mojej płci (i wieku? ;)) wymieniłaś mnie na pierwszym miejscu jako
tłumacza? To jednak jest praca Bogdana a ja tylko wniosłam do tłumaczenia
swoje sugestie (słuszne i niesłuszne), które przedyskutowaliśmy z Bogdanem i
z których Bogdan skorzystał wedle własnego uznania (bo jako autor
tłumaczenia miał do tego pełne prawo :)). Nie wiem jakby wyglądała moja
własna wersja, ale że tłumaczenia nigdy nie są identyczne, więc można bez
pudła założyć, że inna (co nie znaczy lepsza). Tak więc oddajmy Bogdanowi co
Bogdanowe ;).

Pozdrowienia dla Was obojga :)

e.

#ps. ZH niestety przemilczał, ale mam dalsze pomysły, tylko że nie hop ciup,
zamelduję się jak.



Romantyk z Ciebie, jak sie patrzy;-)


Piękny jest wiersz SAO, prawda?.
Ten nastrój i finał. Zjawa modląca się o to,
aby była tylko złym snem, i że dłoń położona na
klamce naciśnie ją tak jak wczoraj lecz drzwi
okażą się zamknięte.
Tymczasem gładko przechodzi na drugą
stronę.
Przecież ciało zostało wspomnieniem.

| I kazdej nocy nasz spacer, moj cieniu,
| dobiegal konca u wrot czarnej wiezy:
| dlon drzaca kladlem na klamce z modlitwa,
| by nadal byly zamkniete, jak wczoraj.


Albo w "fetyszu" - zbrodniarz powracający
na miejsce zbrodni, rozglądający się, czy
nie patrzy nikt, kto mógłby go rozpoznać.
I tak aż do Końca Świata...

Pozdrawiam
marco


Użytkownik marco <

Piękny jest wiersz SAO, prawda?.
Ten nastrój i finał. Zjawa modląca się o to,
aby była tylko złym snem, i że dłoń położona na
klamce naciśnie ją tak jak wczoraj lecz drzwi
okażą się zamknięte.
Tymczasem gładko przechodzi na drugą
stronę.
Przecież ciało zostało wspomnieniem.


Właśnie dlatego jeszcze dzisiaj w pracy (prezesie - przebacz!)
zastanawiałam się czy rzeczywiście rozwleczenie wiersza SAO po kliszach
rentgenowskich ma sens, bo dotarło do mnie, ze dopóki w nim nie
bobrowałam, podobał mi się wrażeniowo. I że należy do tych wierszy,
które są jak przeźrocza z mrocznej krainy widzianej w baśniach czy też w
snów parowach:-)
Ale wędrówka zjaw ma nie sięgać końca, błędne koło z biesim uporem wolno
lecz obraca się, pozwala krążyć po wewnętrznej:-)

Albo w "fetyszu" - zbrodniarz powracający
na miejsce zbrodni, rozglądający się, czy
nie patrzy nikt, kto mógłby go rozpoznać.
I tak aż do Końca Świata...


Do 'Fetysz' jeszcze nie dobrnęłam. Jest w świadomie zapamiętanych:-)
Na pierwszy rzut oka - widziałam ten wiersz na php jakiś czas temu, ale
że na pewno, głowy nie dam sobie uciąć, bo nie bardzo mam chęć
przeniknąć do wiersza SAO jako KasiaKam-ZCienia;-)

KasiaKam


Hey
przesyłam wam moje dZIEŁA przez małe "d". Mam nadzieje, że nie są aż tak
okropne =)

1.
Miłość jest jak kwiat rózy.
Który ludziom ciągle służy.
Wiosną kwitnie nie przerwanie.
Zimą nikt jej nie zastanie.
Ale i zimą można się raczyć miłością.
I może również uderzać swą namiętnością.
Jednak trzeba ją dobrze pielęgnować.
I uczucia na nią nie żałować.
Bo gdy powiesz raz "kochanie".
wiosna w twym sercu znowu nastanie.

2.
Czym, że jest miłość, wciąż wiedzieć chcecie?
Czy jest coś trwalszego, piękniejszego na świecie?
Odpowiedź jest jedna i ty ją też znasz.
Miłość jest w tedy, gdy tylko jedną kochasz.
Gdy chodzisz z nią zawsze za rękę po parku.
Gdy składasz jej namiętne pocałunki na karku.
Gdy jesteś wciąż przy niej, śmiejesz się i płaczesz.
Gdy po kilku dniach rozłąki z tęsknoty zapłaczesz.
Gdy tylko z nią patrzysz na zachody słońca.
To właśnie jest miłość. Ja pragnę jej bez końca.

Nie wiem czy są dobre lecz mnie się podobają
Wiem także, że na dziewczyny pozytywnie działają
Nie wiem tylko czy pisać dalej, wiec audytorium szanowne
Przyjrzyjcie się tej pOEZJI, prosiłbym niewymownie =)


Przypomniał mi się w śnie wiersz Zbigniewa Herberta o nogach pana Cogito.
Czyżby pisząc go również patrzył na obraz Boscha? Lub może,
w powiększającej się mnogości punktów interpretacyjnych - w końcu
wszystkie zaczynają przystawać do siebie?

O dwu nogach Pana Cogito

Lewa noga normalna
rzekłbyś optymistyczna
trochę przykrótka
chłopięca
w uśmiechach mięśni
z dobrze modelowani łydki

prawa
pożal się Boże -
chuda
z dwiema bliznami
jedną wzdłuż ścięgna Achillesa
drugą owalną
bladoróżową
sromotną pamiątką ucieczki

lewa
skłonna do podskoków
taneczna
zbyt kochająca życie
żeby się narażać

prawa
szlachetnie sztywna
drwiąca z niebezpieczeństwa

tak oto
na obu nogach
lewej którą przyrównać można do Sancho Pansa
i prawej
przypominającej błędnego rycerza
idzie
Pan Cogito
przez świat
zataczając się lekko


Ładnie wiersz, przyznam się że jakoś uciekł mi przy czytaniu Herberta. A tak
dziękuję za wskazanie:) Być Herbert dyskretnie podpatrywał obraz Boscha.
Wydaje mi się, że malarstwo odbija się cieniem w jego poezji. Czytałem
niedawno Barbarzyńcę w ogrodzie, podróż poprzez obrazy były świetną przygodą
dla Herbeta (jak sądzę) jak i dla mnie. Chociaż z drugiej strony Herbert
zdaje się lubił najbardziej Piera della Francesca i włoskich malarzy
renesansowych. Tak czy siak, dziękuję za przeczytanie i pozdrawiam Pere:)



Dziękuję Basiu. Wiersz zamknięty nie może być, bo podmiot nigdy z pociągu
nie wysiądzie, chyba że pod koła.


właśnie dlatego jest zamknięty (dla mnie); podmiot poddał się instynktowi
śmierci,
jest żywym trupem, utracił zaciekawienie światem, nie chce (nie potrafi)
zadawać pytań, jest poza własną kontrolą, pędzony przez szereg przypadkowych
wpływów, ze stłumionym ja, które czasem rwie się do wyjścia...ale nie daje
sobie szans
na wychylenie się z pędzącego pociągu , na kilka świeżych oddechów.
Koniec zawsze jest ten sam, ale ważniejsze co przed nim i ewentualnie za
nim.
W tym wierszu jest tylko koniec.

 Może to trochę lewicowe, może płytkie. Nie

zadaję pytań, bo znane mi odpowiedzi. Jaaaaadęęę


trudno łamać drzewa;  "mój pociąg" już dawno wypadł z torów,
wtedy uwierzyłam w dezintegrację pozytywną ;-)

pozdrawiam

basia


Przesyłam jeszcze raz !
----- Original Message -----

Newsgroups: pl.hum.poezja
Sent: Sunday, April 30, 2000 12:00 AM
Subject: Odp: * * *(Otwarty jestem...)

:
: doktor jazzus próbował leczyć:
: : Witańsko Jerzy ;) uśmiech proszę  ;o
: :
: : Jerzy Wieczorek przyznał się:
: :
: : * * *
: :
: : Otwarty jestem
: : szeroko
: : jak rana
: : solą zasypana
: :
: :
: : tia, boli, życie ma to do siebie, że lubi boleć, chciałeś pokazać jak
: bardzo
: : i.....
: : pokazałeś, tylko może jednak coś z tym rymem na końcu zrobimy? :)
: :
: : * * *
: : Otwarty jestem
: : szeroko
: : jak rana
: : przesolona
: :
: : może tak? bo ja często czuję się właśnie tak, nie tylko posolony...
: :
: Nie ! jazzusie, nie !
: To zupełnie inny wiersz.
:
: : ściskam wiosennie ciepło i najjazuśniej
: :                                         jedyny na świecie doktor, który
: : leczy uśmiechem
: :
: :                                                                jazzus
: :
: A na usmiech uśmiechem odściskuję równie ciepło i najjerzuchniej :-)))
: Wyleczony ?
: Jerzy
:
:




Się pyta:
byłżebyż Panembogem stworzył kobietę
sobie jeno samemu na radość i pocieszenie ?

Abyłżeby:
historia ta z początków świata i onego
dnia bojący się imieniem Nam skrył się
w miejscu mężom obcym a wrogi był

a Panembogem w sekrecie zbierał glinkę
i w chwilach odpocznienia uklepywał
a obłości radowały jego zmysły

i spiewał tak: ejlelila lelila lelila
co oznaczało: moje to odpocznienie moje

i Nam usłyszał i zapragnął radości
zakradł się w nocy i figurze z glinki
powyciągał sutki i wetknął łechtaczkę

ejlelila lelila lelila wołał Panembogem
gdy ujrzał dzieło rąk swoich przebudzone
zapłakał i łzy ujrzała kobieta i zapłakała

i przegonił Panembogem Nama do jaskini
a kobietę odprowadził i dał w opiekę meżczyźnie
i nadał jej imię El-Elila na pamiątkę

Się milczy:

Abyłżeby:
i odszedł

cyś cyś


Twój wiersz przypomina mnie historię, jak to leśnik Marcyś wziął Baśkę
od Zyndulów z dziwożonę, a ona mu powiła w sekrecie dwóch chłopaków jak
sęki. Chowała ich w świerczynie, pod ściółką i wyrośli w cały świat.
Panembogiem a prawdą, nie wiem czemu mu przeszkadzały te ulepki. Nam nie
przeszkadzają, a i przebudzone nad nimi nie płaczą. Ale. W końcu nie
domagam się, żeby ktoś mi klarował smutną kondycję czworonogiego węża,
to i Twoją opowieść przyjmuję z całym dobrodziejstwem inwentarza. Smutno
w rogi pochowanemu Namowi i nam smutno, że Nam pochowany na cztery wiatry.

w.


Użytkownik "a_r" :

[...]
Szkoda, ru., żeś taki lakoniczny.
a_r


aha
r

ps
Nowa Ruda, Szczeliniec, Ścinawka - druga strona gór,
moja strona, jeszcze przecież tak niedawno
przekraczana tylko pieszo z plecakiem,
woła się: Ślęża, Piława, Bielawa,
po tamtej stronie już inny klimat, tu wiosna - tam jeszcze zima,
tu sucho - tam roztopy, deszcz ze śniegiem,
po tej stronie góry wypłaszczają się w równinę, tam nie,
pomiędzy tymi światami zima usypuje bariery,
dzielą - nie łączą,

z wierszami Maliszewskiego zetknąłem się w internecie,
rwane myśli, frazy, zestawiane słowa, które nie powinnym być razem
a wszystko (często i tytuł) spojone ideą pierwotną, względem wiersza
zaprzeszłą, sczesywaną jak łupież,
w tym wszyskim zaś ciężar - przyjemny - dający poczucie posiadania narzędzia
do rozkręcania świata, prosto z bagaznika, z zapaszkiem smaru ŁT3 i benzyny,

wspominane nazwy geograficzne, prawdziwe, stąd
dopuszczam bezwzględną prawdziwość wiekszości godzin, liczb,
osób, opinii, klimaty górskich osiedli górniczych, szkoły, przystanków,

intryguje 'metoda' Maliszewskiego, coś jak ostatnio w tv 'reality
show' tyle, że ciekawie ;-)  i agresja, w co drugim wierszu
wulgarność, ta sama co tnie, tnie, tnie by w końcu połączyć murzyna z dupą,
wiersze czytane razem z obydwu adresów WWW podziałały przeczyszczająco,
wielu zainteresowanym polecałbym kurację ;-p

rumczajs



się śnią włosy pachnące
zanurzone w długich palcach
trawy zielone łąka i wiosna

co prawda

się równie często śni koniec
świata
ale te sny muszą być...
nieporozumieniem


inwersja zastosowana w tym wierszu wprowadza
wbrew pozorom pewną prostotę, prostotę postrzegania
tego co dzieje się wewnątrz człowieka w jego głowie.
widzę w tym wierszu pewną potoczność, przychodzisz
do chłopa i mówisz mu, że potrzebujesz worek dobrze zmielonej
mąki, a on na to 'się zrobi szefuniu'

dlaczego  'trawy zielone' a nie zielone trawy, otóż tu w wierszu
widzę uzasadnienie stylizacji, dla mnie to jakby wywiad
cała prostota wyrazu tego co może czuć człowiek, żyjący
marzeniami i obawą, dla mnie piękny wiersz.

wyargumentujesz użycie wielokropka?

ELMO


ellu bi-s

poręba

w tym miejscu na świecie naprawdę
piękne były tylko topole
wierzchołkami stykały się z niebem
wynosząc dzień w dzień w górę

modlitwy

ptasimi głosami

i ludzkie marzenia

nocą po kryjomu

teraz niebo jest ciężkie i niskie oparte
o szpetne blokowisko
brzydsze od innych martwymi pniakami
z wybałuszonymi korzeniami

alergicy już nie klną wiosną

gwiazdy odleciały w nieskończoność

nie wiadomo gdzie

wyniosły się ptaki

-


A na końcu brak jeszcze wielokropka. Żeby nas, czytelników,
pozostawić w stosownym zadumaniu. Biedne ptaszki,
alergicy rozluźnieni błogo, chusteczki w kąt.
(Nie tak dawno czytałem tu jakże słuszną uwagę o konieczności
sumowania się wrażeń do wiersza, autorstwa niejakiej e.. Sobie
zerknij.)

c.



Dla mnie cudowna historia, w którą wczytuję się z zainteresowaniem po raz
kolejny, i jeszcze, i jeszcze, by odkrywać pomalutku następne znaczenia, by
identyfikować bohaterkę wiersza, jako panią zimę, a potem weryfikować to
wrażenie, z powodu nowych wersów, jakie dostrzegłam. I nie wiem, czy to o
niej. Ale piękna musi być, choć martwa.
Jeszcze wrócę nie raz do tego wiersza, choć : czy tytuł nie może bardziej
naprowadzać?


Jak? Czy poza śmiercią samej śmierci i poza zanegowaniem jej
'istnienia' może wydarzyć się jeszcze coś więcej? Czy depcząc
jakąkolwiek logikę na lini obiektywizmu-subiektywizmu świata i
stawiajac peela na pozycji meta-obiektywnej (mozna wyjść z siebie ;)
nie doprowadziłem do końca? Czy nie uśmierciłem człowieka i nie
powiedziałem że poza nim nic się nie liczy, nawet Bóg?

Pambuk mi swiadkiem, zrobiłem. I - poza wersyfikacją, która wymaga
jeszcze dopracowania - zrobiłem to dobrze. Cholera, źle mi ze

podoba mi się. Pośmiertny order zasługi dla żołnierza, któremu właśnie
wypruwają flaki bagnetem.

Cieszę się, Krysiu że chce Ci się czytać. Dziekuję.

w.


Teraz to sie naprawde czuje zazenowana. Zarowno faktem przywolania wiersza
Puszkina, jak i komentarzem ponizej.

Polonika

| Elżbieto, rozumiem "sytuacyjność" Twojego "Co czytam".

Strasznie się cieszę, że rozumiesz, ale czy zrozumiałeś Ty aby, że to
był żarcik? A zaznaczyłam na końcu, zaznaczyłam ;).

| Śmieszą mnie takie kłóteńki. (wątek "afirmacja pod trzema lipami")

Wiem, wiem, Jerzy, do jakiego wątku pijesz, wyobraź Ty sobie ;).

| Osoby, było nie było, "dorosłe" i doświadczone (in real & in virual)
| życiowo tak łatwo dały się ponieść "emocjom". I to publicznie!

Pieniacze są wszędzie i są w każdym wieku, bo przecież też się starzeją,
a z tego się najwyraźniej w świecie nie wyrasta. Chyba że ktoś wcześniej
nie wytrzyma i utłucze. Czytałam niedawno taki reportaż w Polityce, nie
daj Boże mieć takiego za sąsiada. Za to, że wodę spuszczasz w toalecie
zaciągną Cię przed międzynarodowy trybunał (heca hecą, ponoć było o tym
samym i w TV, ale już się nie załapałam ;)).

Mnie tam takie kłóteńki, jak je nazywasz, nie śmieszą aż tak znowu,
idiotyczne i tyle, opędzam się jak od chmary komarów ;(.

A swoją ścieżką, to ciekawe to Twoje umiłowanie do cudzysłowów, jak Ty
sobie z Tym radzisz, gdy mówisz? Tutaj pokazuje się palcami, ale nie
zauważyłam tego obyczaju w Polsce ;).

:) e.


--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl



Fajnie by było gdyby słynna METALLICA powróciła do starych
dawnych czasów.


Mam nadzieje, ze tak sie nie stanie. Mam nadzieje, ze nie przesiade

Metal Militia.

Jak tak spojrzec uwaznie (a nawet niekoniecznie uwaznie) na historie
muzyki, to doskonale widac, ze artysci maja okresy lepsze i gorsze.
Widac, ze sie rozwijaja albo odchodza w niebyt.

Dwa przyklady (a wlasciwie - trzy):

1) Bethoven - pomiedzy symfoniami bylo 10 lat przerwy. Przez ten czas
artysta ten nie stworzyl wlasciwie nic ciekawego, pil gorzale i tracil
czas.
Na szczescie po kliku latach powrocily mu sily tworcze i znowu rzucil
swiat na kolana. Kompozycje coraz dojrzalsze.

2) Beatlesi - prawie kazda nastepna plyta byla lepsza od poprzedniej.
Kazda nastepna bogatsza aranzacyjnie, bogatsza instrumentalnie i
rodzajowo (pop, rock, country, kolysanki, ballady, r'n'r - wszystko)..

Od prostych tekstow o milosci przeszli do wierszy, pisali cos, co
teraz uznaje sie za hymny: "All You Need Is Love", itp.
13 fenomenalnych plyt w 7 lat. Potem ? Koniec. Rozpad zespolu. Kariery
solowe ? ...hm juz nie wywoluja rozruchow na calym swiecie.

3) Britney (tez na B) - jeden przeboj. Zadnego rozwoju.. Powielanie
schematu. Koniec.

Mam nadzieje, ze nie chcecie dla M tego co robi Britney ? Nie chcecie
na powaznie, zeby wrocili do tego co juz bylo, żeby sie cofneli w
rozwoju ?
Mam nadzieje - poparta przykladami wspolpracy z roznymi artystami - ze
oni rozwijaja sie muzycznie. Widac tez po ich albumach, ze przechodza
od rym, cym, cym, cym - ku rozpaczy 15 latkow - do bardziej
skomplikowanych form. No i dobrze.
Nie zawsze im sie udaje, czasami sie musza sprzedawac (Load, Reload)
ale widac postep

pozdrawiam
joryk

P.S. Poza Beatlesami, to ja nie widze wspolczesnego
zespolu/kompozytora, ktory by wydal ok.6 tak dobrych plyt.
...No moze Pink Floyd, ale w muzyce ostrzejszej - zero konkurencji.


gratuluje rozwiazania problemu. nie ma to jak wyjasnione sprawy. moze ta
twoja kasia zateskni za twoim towarzystwem?
dam ci jeszcze jedna rade. nie koncz tak do konca tej znajomosci, kiedys
moze to byc alternatywa na zimowe wieczory. :]
wierszyk spoko. podeslij je milowi z grupki, moze umiesci na stronce.

pozdro Garth^^

| Jesli chodzi o Kasie , to daje sobie z nia spokoj . Musze sie z tego
| wyleczyc :-)

| Jestem wolny od milosci :))))))

dzisiaj
byla taka scena :

Zadzwonilem do niej . Troche pogadalismy i spytalem sie , czy ma wolny
weekend . Powiedziala , ze nie , bo spotyka sie z jakimis dwoma kolesiami
( tzn. kazdy na innej "randce" ) . I jakos cos jeszcze robi i ogolnie nie
moze. Ja sie jej spytalem : "To Ty szukasz przyjaciela , nowej rozrywki na
miescie , czy moze przejawiasz do jakiegos uczucia ?" ( oczywiscie troche
inaczej to zabrzmialo , ale o to chodzilo ) . Ona powiedziala , ze skad
takie pytanie , ze nie znamy sie na tyle , aby na ten temat rozmawiac i
jestem dla niej tylko znajomym i niech sobie nie wiadomo czego nie mysle .

Wnerwila sie i odlozyla sluchawke . Od kiedy ja znam , to to bylo prawda i
mysle , ze ona poprostu szuka kolejnej rozrywki ( jak sie nudzi , to sie z
jakims chlopakiem umawia chyba ... ? = ) i mysle , ze szkoda moich nerwow
,
milosci i zaangazowania dla takiego lekcewazenia drugiej osoby . Nawet nie
chce mi sie juz powiedziec , co do niej czuje . Pomyslec , ze z tego
powodu
jakies pol roku temu praktycznie "testowalem" proby samobojcze . heh
poprostu moze sie w niej zakochalem , ale zeby nawet nie miala czasu
pogadac
powazniej , ani nic .... taka przyjazn mi z lekka nie pasuje .

Przez to na sylwestra mialem taka doline , ze nic ...
jakos sobie poradze . I tak bede pisal na  te grupe , poniewaz mi sie
spodobala i dzieki wszystkim za rady.

A teraz odplywam w kolejne czesci tej skorumpowanejczesci mej duszy.
A i jeszcze jedno : Jak wiecie - pisze wiersze .... od niedawna . Jak

Tu moze zapodam pierwszy :-))

"Ciekawosc"

Zadne slowo , zadna nowela
nie odda twojego piekna , nic go nie sponiewiera.

Moze nie doceniasz sie , nie rozumiesz tego,
ze ktos tam na Ciebie czeka , pragnie twego.

Zlotego serca , uczucia, spojrzenia, ktore wskaza mi cel.
Cel mojej wedrowki przez te niebiezpieczne lamiglowki nienawisci i ironii.

Jakim ten swiat stworzony niby na przyklad niebia , a jednak chaosu .
Nie wiem - nie wiem, co jest tutaj, co bylo,co bedzie .

Wiem , ze musze dac rade , bo samo sie nie stanie.
Samo nie odnajdzie , zawsze trzeba pomoc , odkryc ....

--



(...)Chodzi mi o to, ze teraz jak ktos
napisze dwadziescia zdan do kupy, da mamie do sprawdzenia bledy
ortograficzne, przestuka do Sieci to moze byc pewien zachwytow na swj


temat.

piszesz. Szlag mnie na miejscu trafia i nie do konca wiem czemu. Moze mi
chodzi po prostu o sprawiedliwosc? Troche sie na tym necie siedzi. Podsyla
mi jeden z drugim pic'a.Chwali sie, ze zna tego_i_tego (umowmy sie, ze
ten_i_ten to postac znana w swiecie sztuki). Otwieram. A tam na kartce
wyrwanej z zeszytu (taka ladna krateczka) buzka naszkicowana olowkiem. Zadna
specjalna. Widzialam setki podobnych rzeczy. Sama nasmarowalam ich tysiace.
Gdzie sie 99% znalazlo? W koszu. A tu nagle ktos robi wielkie halo, ja
jestem przygotowana na co najmniej .. niewiadomo co, a tu.. pheh. I to sie
tyczy nie tylko szkicow, ale w ogole: pisania, malarstwa, wszystkiego.

wokol siebie i maja gotowe, ze zgarnie im sie pochwal a pochwal. A poza tym
zetknelam sie tez z "A, bo mam to na www, tam i tam". Zajrzalam. Opowiadan
pi razy oko - 1000. No to rzeczywiscie sukces co niemiara.. Gostek pewnie
wrzucil kolejne i tyle, a ktos uwaza siebie od tej chwili za Bo Ja Wiem Co.
I to mnie denerwuje. Denerwuje mnie to, ze ludzie w taki sposob sie
dowartosciowuja. OK, potrzebuja, OK, musza, ba - maja prawo! W koncu
Internet jest otwarty na wszystko i dla wszystkich, czyz nie? I to jest plus
dla niego, ale jednoczesnie zdazaja sie paradoksy typu: weszlam dnia pewnego
na stronke jakiegos gostka, tam dzial o nazwie a la "Moje dzielka", a tam
jedna fotka  c h a m s k o,  bo to po prostu sie nazwac inaczej tego nie da,
przerzucona przez wszystkie dostepne blury, neony, robienie-z-rysunku-murku,
jednym slowem: cuda na patyku dostepne w pr. graficznych i to sa.. dziela.
Szkoda, ze nie sztuki. Gosciowi sie nawet nie chcialo uzyc kilku roznych
fotek, ale jedna..
I tak ludzie wyrastaja na malych geniuszy w swoich oczach.
Dlatego ja nie radze wysylac czegos do neta i nie robie tego sama. By sie
przekonac, czy naprawde umie sie sklecic zdania tak, by zaintrygowaly,
zainteresowaly etc. powinno sie je wysylac do roznych redakcji. Ale wiecie,
to nie jest tak, ze jak komus opowiadanie odrzuca, czy tam wiersz, to juz
koniec, klapa. Juz nie bede sie rozpisywac o tych biednych za zycia
malarzach, ale.. Jak probowac, to na calego, a nie: Net.
(jesli sie to powaznie traktuje).


        Witam na Ziemi!
    Jestem mlodszy od Ciebie zapewne, ale niestety juz sie nauczylem, ze w
czlowieka plci zenskiej nie mozna wierzyc, a przynajmniej nigdy do konca.
Nie bede Ci pomagal przywrocic wiary w kobiete, bo wyrzadzilbym Ci tym
krzywde. Dostales kopa, teraz sie podnies, a idealy schowaj do szuflady. I
nie probuj nawet tej wiary szukac, to bez sensu.


tak do konca to nie mozna wierzyc w nic, tylko w to, ze sie umrze.
bo czlowiek (nie ma co rozdzielac tu na kobiety i mezczyzn) to dynamiczne
stworzenie i nawet jak w cos wierzy i mowi, ze bedzie tak a tak wiecznie, to
widaomo, ze wierzy w to w tamtej, danej chwili, a potem wszystko sie moze
stac.
tak juz jest, trzeba brac na to poprawke.
mi jest duzo lzej, odkad sie pogodzilam (tez bolesnie mi to przyszlo), ze w
kazdej chwili cos sie moze skonczyc, ze nie nalezy nigdzie sie czuc do konca
pewnie.
ale...
niedawno dostalam mejlem jakas chinska tantre (czy jak to sie tam zwie) i
bylo tam cos takiego:

Love deeply and passionately. You might  get hurt but it's the only way to
live life completely.
czyli: kochaj mocno i namietnie (doslowie - gleboko i z pasja). zapewne nie
raz cie zaboli, ale to jedyna droga, by przezyc zycie w pelni.

a potem:

Remember that great love and great achievements involve great risk.
Pamietaj, ze wielka milosc i wielkie  osiagniecia wiaza sie z wielkim
ryzykiem.

to jest dokladnie to, co mysle:)
dlatego ciagle wierze (w cos tam, choc sporo sie idealow pogubilo po drodze)
wierze w czlowieka, choc nie popieram slepej wiary - bo nigdy nie ma 100%
pewnosci.
a na koniec, zeby juz tak do konca zanudzic wszystkich, ktorzy dobrna do
tego momentu - wiersz baranczaka, ktory od jakiegos czasu jest moim
mottem...

Jezeli porcelana, to wylacznie taka
której nie zal pod butem tragarza lub gasienica czolgu;
jezeli fotel, to niezbyt wygodny, tak aby
nie bylo przykro podniesc sie i odejsc;
jezeli odziez, to tyle, ile mozna uniesc w walizce,
jezeli ksiazki, to te, które mozna uniesc w pamieci,
jezeli plany, to takie, by mozna o nich zapomniec,
kiedy nadejdzie czas nastepnej przeprowadzki
na inna ulice, kontynent, etap dziejowy
lub swiat:

kto ci powiedzial, ze wolno ci sie przyzwyczajac?
kto ci powiedzial, ze cokolwiek jest na zawsze?
czy nikt ci nie powiedzial, ze nie bedziesz nigdy
w swiecie
czul sie jak u siebie w domu?

pozdrawiam
waniliowa



witajcie...


czesc Nigel,

(...)

to naprawde promil chodzacych po tym swiecie osob...
mowic komus swoje wady...a w zamian slyszec
'kocham Cie'... pewnie nigdy mi sie juz to nie zdarzy


nigdy nie mow nigdy. Tak, wyswiechtane...ale prawdziwe.

rachunek prawdopodobienstwa jest taki prosty,
choc nie zamykam tego w ramach matematyki...


nie zamykaj sie i nie skupiaj wiec na tych promilach - zycie (milosc)
gwiżdże na jakiekolwiek cyferki.

spelnilem sie jesli mozna tak to ujac...
przezylem wszystko...


przepraszam, ale tutaj sie z Toba nie zgodze. Z Twoich slow wynika, ze
naprawde przezyles _duzo_. Ale duzo , nie oznacza _wszystko_.

(..)

Ty nic nie wiesz, nie pomagaj mi... chce Cie chronic,
znajdz sobie inną... itd, itd... mowila, a wcale tak nie czula.


kochala Cie, wiec chciala, abys byl szczesliwy takze po jej odejsciu.
I mysle, ze tam gdzie jest teraz, pragnie tego nadal :)

(...)

pytanie... do Was... co ze soba zrobic...
tu nie chodzi moze o to, ze ja sie z tym nie pogodzilem...
bo godze sie ze wszystkim jakos... ale o to...
co ze soba zrobic, jak to zmienic... jak odzyc...
sens zycia? tez pewnie...


spotykac sie z przyjaciolmi...rozmawiac z nimi o swoim bolu...chodzic
na dlugie spacery...kupic psa...czytac ksiazki...a przede wszystkim -
dac czasowi czas.

inna sprawa.. ile trwa zaloba... tak srednio... kiedy jest
normalna zaloba... a kiedy staje sie czyms chorobliwym...?


srednio..nie da sie tego okreslic. To jest sprawa bardzo indywidualna,
jednemu wystarczy kilka tygodniu, drugiemu bedzie potrzebne kilka
miesiecy..byc moze lat.

(...)


melodramatu. :( nikomu sie tego nie chce czytac, jesli tak jest
to.. przepraszam.


nie przepraszaj :) po to tutaj jestesmy :)

i jeszcze na koniec - dla Ciebie, jeden z moich ulubionych wierszy
Leśmiana:

***

Mrok na schodach. Pustka w domu
Nie pomoże nikt nikomu.
Ślady twoje śnieg zaprószył,
Żal się w śniegu zawieruszył.

Trzeba teraz w śnieg uwierzyć
I tym śniegiem się ośnieżyć -
I ocienić sie tym cieniem,
I pomilczeć tym milczeniem.

(...)

trzymaj sie ciepło :)


Trza więc czytać Wyborczą:)


Trza czytać wszystko. Ja najbardziej z gatunku dziennikarstwa uwielbiam
rzeczy poza nurtem bieżącym, ostatecznie miesięczniki chętniej kwartalniki.
W końcu historie lubią się powtarzać.

Po to mózg mamy by go czasem użyć i na tym polu, gdzie tego wiersze piękne
o kim pięknie piszą.


Nie rozumiem.

Kolega bardziej może powinien umieścić tą wiadomość na grupie
pl.hum.poezja, ale skoro już tu jest to można i o tym porozprawiać.
W druga stronę.. nie ma co też się tam emocjonować i karać wszystkich i
bez pamięci rozliczać. Ale może też tkwi w tym jakaś nuta sprawiedliwości,
by zdrajcy za życia jeszcze powiedzieć, że zdrajca. I dać mu tym samym
choć z jedną okazję, by się zawstydził i choć w duchu sobie rzekł, że
przeprasza.


Hmmm. Bardzo chciałbym być krystalicznie czystym człowiekiem. Bohaterem choć
na te małe możliwości mojego samostanowienia, ale do cholery nie jestem. I
większość ludzi (wszyscy?) także nie są. Nie będę nikogo oceniał bez
znajomości tego co nim powodowało. Mam dość rozliczania po łebkach i
pieprzonej opinii publicznej, która jest karmiona plotkami, albo leadami
dziennikarskich tekstów, które zawierają ilość treści proporcjonalną do
długości. Jeżeli ktoś ma poczucie tego co należy robić, a czego nie to i tak
się wstydzi różnych swoich poczynań. Jeżeli ktoś tego nie ma to choćbyś
postawił go na środku placu i wychłostał i tak tego nie zrozumie.
Natomiast zauważyłem jedno, że nawet osoby pokrzywdzone przez tamten system
nie krzyczą tak głośno o rozliczenie jak niektórzy politycy, szczególnie ci
z mniejszymi osiągnięciami i poczuciem braku osiągnięć. "Człowiek jest
ludzki tylko w ludzkich warunkach"? Może ci pokrzywdzeni najlepiej to
rozumieją.

I niby na co nam to potrzebne.. chyba tylko po to by móc być w świecie,
gdzie się cenią jeszcze jakieś takie wartości, jak prawda, uczciwość. I że
gdzieś ponad tym tkwi jakieś większe prawo ponad to, że "zabrania się
zabraniać".


Przepraszam bardzo, żyjemy w dwóch różnych światach. Bo w moim jak rozejrzę
się naokoło jakoś nie widzę tych krystalicznych ludzi, o których na
początku. Ja nie mówię, że ci ludzie są źli, każdy orze jak może, choć może
niektórzy wyjątkowo rozmyślnie i cynicznie.

A może już nie warto?
Oceń w duchu.


Oceń ty.

Gromek


Użytkownik "Gromek"

Użytkownik "korzen

| Trza więc czytać Wyborczą:)

Trza czytać wszystko. Ja najbardziej z gatunku dziennikarstwa uwielbiam
rzeczy
poza nurtem bieżącym, ostatecznie miesięczniki chętniej kwartalniki. W
końcu
historie lubią się powtarzać.


Wszystkiego to nawet Lem nie dawał rady ogarnąć .
Odpuść, bo oślepniesz i druga parę okularów będziesz mógł co najwyżej o kant
rozbić!

| Po to mózg mamy by go czasem użyć i na tym polu, gdzie tego wiersze
piękne o
| kim pięknie piszą.

Nie rozumiem.


Czego tego o kim nie rozumiesz pięknie (na tym polu)?

Hmmm. Bardzo chciałbym być krystalicznie czystym człowiekiem [...]  I
większość ludzi (wszyscy?) także nie są.


Wiesz co? Ty sobie jednak kup tą drugą parę okularów!
Koniecznie różowych;)

I niby na co nam to potrzebne.. chyba tylko po to by móc być w świecie,
gdzie
się cenią jeszcze jakieś takie wartości, jak prawda, uczciwość. I że
gdzieś
ponad tym tkwi jakieś większe prawo ponad to, że "zabrania się zabraniać".
Przepraszam bardzo, żyjemy w dwóch różnych światach. Bo w moim jak
rozejrzę
się naokoło jakoś nie widzę tych krystalicznych ludzi, o których na


początku.

Ok. Wzroku nie naprawisz, ale możesz zmienić swój świat. Możesz próbować
zmienić. Nie podejmowanie takich działań to największa zbrodnia przeciwko
sobie.  I nie tylko.
Nienaprawianie niesprawiedliwości odbija się nie tylko na pokrzywdzonych.
Daje
sygnał tym złym, że czynienie podłości może zostać nienapiętnowane, a nawet
nagrodzone!

Ja nie mówię, że ci ludzie są źli, każdy orze jak może, choć może
niektórzy
wyjątkowo rozmyślnie i cynicznie.


Można orać tak i śmak, ale chleb wyrosły z cynicznie
zaoranej ziemi może smakować inaczej. A w tym cały smaczek chleba, że nigdy
w momencie orania nie wiemy jak będzie smakował.

| A może już nie warto?
| Oceń w duchu.

Oceń ty.


Mam nadzieję, że mój plusik wpłynie na ogólną notę.


nawrocki

| A to, to nie podoba mi się zupełnie. Po pierwsze samiec od kury to
nie
| kurczak a kogut (ew. kogucik). Kurczak to kurza młodzież. Być może
płci
| męskiej (tego nie jestem pewna)
kurczak jest rodzaju nijakiego; nie można powiedzieć, że jest samcem,
lub
samicą. w ludzkim świecie analogicznym słowem jest 'dziecko' - dziecko
to
dziecko; ni to samiec, ni samica...


O, to, to :)

(mój kurczak jest akurat samicą)


Znaczy ten z życia i w związku z tym ten w wierszu? Potknęłam się o tego
kurczaka, bo nie zrozumiałam jak to uplasować między kurą a kogutem.

ja piszę dobry wiersz na tysiąc słabych (choć jestem zwolennikiem
teorii, że
nie ma słabych wierszy, tylko niedocenione :)


:)

| A na koniec pytanie: czy naprawdę macie kury (lub znasz kogoś kto
ma)?
| Jednym słowem czy piszesz z autopsji czy zmyślasz?

cóż... mieszkam w małym mieście; mam spory domek z działką, ogrodem, a
nawet
sadem. kury hoduje mój ojciec (wychował się na wsi i przeniósł do
miasta
kilka swoich natręctw) po to, by codziennie mieć świeże jajka, i raz
na pół
roku rosół z 'własnoręcznie' wyhodowanego kurczaka.


No, jakbyś zmyślał, to bym Cie znielubiła ;). Nie zmyślasz i tak
myślałam... i tu mnie nie rozczarowałeś :).

czasem mój ojciec hoduje
też króliki:

WIDOWISKO
NIEZMORDOWANI
PIĘĆ NOWYCH PYSKÓW


Wszystkie trzy świetne, wiem jak wygląda (rzadsze, częste, normalne?)
traktowanie zwierząt na wsi, naprawdę puentująco to ująłeś, o króliku,
kotach i psach. Natomiast w kurach spostrzeżenia jak najbardziej na
miejscu, ale stosunek autora do kur mi nie podszedł. Gdybyś mówił (w
wierszu) w imieniu ojca, to co innego.

pozdrawiam serdecznie, Łukasz


Ja również (rękę w ogień włożę, że masz talent, to info dla Jerzego) :)
e.



"Kroki" zgrzytają językiem prozy, ale nie chcę rozpętać wojny "Co
prozą nie jest"


Dziekuje za krytyke - szczerze - bo bardzo ja cenie, pod kazda
postacia. Zaintryowaly mnie tylko slowa z poczatku. I mnie nie
chodzi o rozpetanie wojny - to bedzie tylko moja refleksja:
Coraz czesciej odnosze wrazenie, ze zbyt wielu ludzi nie dostrzega
najistotniejszego senseu literatury - tak prozy, jak i poezji -
jakim jest NOTOWANIE DRGNIEN SERCA. To tylko - i nic ponad tak na
prawde sie nie liczy. To jest najwazniejsze - bez wzgledu na to,
czy "poezja" bardziej przypomina "proze", i na odwrót. Wazna jest
tylko chwila,w której ktos z glebi siebie przelewa slowa na papier.

Nie  neguje  klasyfikacji i oceniania  literatury - jest ona
bezwzglednie konieczna - prosze nie odbierac moich slow jako
waliki z krytyka.

To tylko osobista refleksja która rzucam na wiatr. Jesli wiem, ze

dla mnie "lepszych i gorszych", "doskonalych i niedopracowanych",
"pisanych za bardzo proza", ale próbuje poczuc To w moim sercu,
To, co zrodzilo chec zapisania tych slow na papierze. Nie mysle o
cechach przysłówków czy wlasnosciach przymiotników, już z pewnoscia
nie o tym, czy przypomina mi to proze w poezji, poezje w prozie.
Kiedy sie zamyka przed swiatem, chce choc przez chwile byc sie lepszym,
kiedy biegnie sie poostepujac nie tak, jakby sie chcialo, kiedy robi
sie cos wbrew sobie, kiedy budzi sie w srodku nocy, kiedy to wszystko
nagle ozywa, kiedy chce sie o tym powiedziec czystej kartce papieru...

Pozdrawiam Wszystkich serdecznie, i przepraszam za to, ze wygadalem,
doklucilem sie z samym soba wlasnie tutaj, przepraszam, jesli jest to
za dlugie i jesli dla kogos pozbawione jest to znaczenia, mam nadzieje,
ze nie zbuduje wokol siebie posmiewiska, i aby nie zachwiac charakteru
tej listy - na koncu wiersz:

------------------------------------------------------

<***

dwie zaciśnięte dłonie
dwie pięści gniewu
dwie garści prochu
słuchają nocy:
ktoś klęknął za miastem
ktoś krzyczał za domem
ktoś płakał za ścianą
razem z tobą zamykał
w tych dłoniach głowę -
dlaczego nie grubsze ściany,
nie gęstsze powietrze

-----------------------------------------------------

# ...ze nic nie mozesz zrobic....

Andrzej B.



Witaj
moje wrazenie: dobry wiersz!
choc na razie jeszcze tylko wrazenie
bo jeszcze sie w niego nie 'wgryzlem' na tyle
by go zrozumiec w stu proc.


Czy warto????
Odbieraj intuicyjnie !!

czy tytulem chciales nawiazac do pioesenki
tomasza lubomskiego ?
czy chciales do niej nawiazac
(chyba nie - mam racje? twoj wydaje
sie byc calkowicie odrebny  i na moje oko
z piosenka lubomskiego nie ma punktow stycznych)


nie, nie, tak

czy po prostu zupelnie przypadkowo (a moze nieprzypadkowo)
nadales ten samo tytul swojemu wierszowi?


Spacerologia Lubomskiego....
to chyba pierwszy teledysk w polskiej tivi.
Piosenka bardzo mi się podobała
[niestety nie wiem na jakiej jest płycie, a posłuchał bym sobie]
Jak wiersz zatytuliłem
to mi się dopiero ta piosenka przypomniała.
Mała zbieżność ale nie do końca nieświadoma.
[jedynie co o tytułu nie do treści]

na koniec jeszcze raz powtorze:
dobry wiersz!


Dzięki

w przeciwienstwie do wiersza powyzej,
cytat w Twojej stopce natomiast nigdy mi sie nie podobal,


twoje prawo
Jak bym zaczął wymieniać rzeczy które mi się na php nie podobają
to... a darujmy sobie

a teraz jeszcze sie 'opatrzyl'


to nie patrz ;-

wiec przy okazji niesmiale
zachecam do poszukania nowego aforyzmu :-)


jak na razie nic się w otaczającym mnie świecie nie zmieniło
abym doszedł do innych wniosków
Tyle poglądów ilu ludzi
Zostaję przy swoim :-|

pozdrawiam


Również
Tawez



w związku z zaplanowanym
na godz 9.41 w dniu 12 lipca br
końcem swiata

głupio byłoby dać się zaskoczyć z gołymi rękoma

hmm...
co prawda nie wiadomo po co
ale czy kiedykolwiek było wiadomo
po co pisze się wiersze

tak czy siak
ja piszę

'testament w próżnię'

zdrowy na umy le
umy le
my le
my
 lę

i ciele
ciele
cie

zapisuję
za pisuję

pisuję aż za

:

Bogom

tym
co dawali
dawali
dawali co

zapisuję

1. morderstwa które już się nie dokonają
(dokładam przy okazji 30 tysięcy na godzinę
niewyskrobanych dzieci)

2. cholerę trąd ospę aids i zwykłego raka
- wraz z bandą bakterii i wirusów
(zapisałbym i dżumę ale już chyba nic nie warta)

3. i to co najcenniejsze:
        wiarę
(niech sobie powierzą)

resztę zabieram z sobą

a.


Podoba mi się.
Hmm... w pewien sposób intrygujące.
Testament wypomnienie, a jednocze nie
odbicie "darów bożych" ;-).
Hm. I możnaby filozofować nt. "Bogów"
w wierszu... buisnessmanów, naukowców,
polityków....

A ponieważ koniec...
to przypomniał mi się
wiersz Marcina  wietlickiego:

"Koniec"

Pułapka szczęka - pusta, oszukana.
Za chwilę wezmę swoją czę ć i pójdę.
Za chwilę rozpadniemy się na ja i na nic.

Marcin  wietlicki

- - - -

Pozdrawiam serdecznie
i dziękuję
Albear (chyba zdrowy na umy le ;-))

PS. Ostatni wiersz? No co Ty... jeszcze 3 dni!
;-))


 "Halina"

Czy ten raj to może wyglada tak:???

 (...)
Gdy hymn ostatni niosło echo dzwonu
Płacz się wyżalił wśród kwietnej powodzi
Dzień trwał majowy bez deszczu i gromu
Ty odpływałeś na świetlistej łodzi

W ocean ciszy i w lustro błękitu
Gdzie bezgranicznie zielona równina
Kończy widnokrąg a drugi zaczyna
I dzień trwa jasny od świtu do świtu

Tam gdzie nie dotkną się nawet spojrzenia
Skarg nie usłyszysz nie zobaczysz cienia
Gzie myśli błądząc malują obrazy
Zda się piękniejsze od świateł witraży

Lecz czy w nich prawda się jakaś zawiera
Czy tylko wiara  która ufać każe
W bezkres prowadzi i w złudne miraże
Coraz wspanialsze podwoje otwiera

Cóż może jeszcze olśnić tak do końca
Poruszyć serce by mocniej zadrgało
Czy świt w ogrodach? Może zachód słońca?
To niemożliwe! Wszystko to za mało...

Halina


"Wykałaczki - wymogi " raczej nie są  wysokich lotów. To raczej instrukcja
obsługi wykałaczki i to raczej w mało poetycki sposób. Gdyż czytając ...

używanie wykałaczek jest powszechnie przyjętym
zwyczajem w krajach o wysokim poziomie higieny jamy ustnej
można je znaleźć na każdym stole


... odbieram to  tylko jako stwierdzenie faktu - troszeczkę za mało
spojrzenia poetyckiego , ale to tylko mały przykład dlaczego "wymogi" mi się
nie spodobały.

Za to powyższy wiersz o raju bardzo mi się spodobał, IMO forma dość lekka,
ale za to bardzo trafne skojarzenia obrazowe. Strofa poniżej
najpiękniejsza - "dotyk spojrzeń", świat "bez skarg", "bez cieni" i na końcu
... "obrazy piękniejsze od witraży" - cóż piękniejszego od witrażu motyli,
czy róż, czy świętych dusz.

Tam gdzie nie dotkną się nawet spojrzenia
Skarg nie usłyszysz nie zobaczysz cienia
Gzie myśli błądząc malują obrazy
Zda się piękniejsze od świateł witraży


Jest to wiersz o wyraźnym optymistycznym wydźwięku - bardzo ładny i bogaty w
obrazy. Kiedy czytam taki wiersz o raju, o świecie "bez skarg" i "cieni"
można dość łatwo mentalnie przenieść się w taki świat ... wiersz
zdecydowanie w tym pomaga.

 I jeszcze ostatni wers, który obiecuje coś więcej ...  :-)

To niemożliwe! Wszystko to za mało...


Powtórzę zdanie Eli-one, żal taki wiersz chować w innym wątku.

pozdrawia
seth


BTW cisza na grupach dyskusyjnych - przynajmniej tam gdzie czytam - to
ostatnio zjawisko dosyć powszechne.


Może to kwestia pogody. Mnie osobiście słońce nie przeszkodziło w
rozchorowaniu się, więc waruję tu jak pies. Osamotniona :-(

Bardzo fajny początkowy dwuwers I. A oprócz tego mikrostudium posypywania
nie do końca jeszcze otwartych ran.

Tu niby jest OK:

Na razie jednak wchodzimy w siebie
jak w masło.
Bezboleśnie i codziennie.


Prawdę mówiąc miałam do tego fragmentu pewne wątpliwości, które Ty teraz
potwierdziłeś. Skojarzenia są czytelne jeśli wręcz nie nachalne, więc nie
musisz wymieniać ;-) To z nożem faktycznie jest niefortunne, czy może raczej
'prostackie'. Jednak po wyrzuceniu tego: 'jak w masło' wcale nie wydaje mi
się lepiej, bo wtedy dominuje znaczenie erotyczne, a niekoniecznie o to mi
chodziło. Najbardziej zależało mi na zobrazowaniu tego, że peelka i jej Ktoś
znają się już tak dobrze, że nie mając przed sobą tajemnic traktują siebie
jak część własnego ciała (ale nie tylko ciała). Wymiana myśli, seks etc. nie
różnią się niczym od codziennej toalety - mycia zębów czy rąk.

Bardzo mi się podoba 'chorobotwórcze zakończenie'. Z różnych powodów. Znów
niezły akcentujący dwuznacznik na początek. Wiersz w wymowie troszkę
naiwnie powielający adaptację tematu starego jak świat, ale przynajmniej
robi to z niejakim wdziękiem.


Temat może stary jak świat, ale wciąż aktualny ;-)
Dzięki wilku za uwagi.

w.


Pozdrawiam
I.



Nie podoba mi się i to nie wcale przez oszczędność słów, można przecież
równie powiedzieć "być albo nie być" i zamknąć to w tym samym polu widzenia.
Cóż więc tak bardzo zraziło mnie do tego wiersza ? Po pierwsze układ wersów
"znów źle jak" - jak to przeczytać ?


Jak urwanie mysli, przejscie na troche inny tor.
Mnie czasem sie zdaza.

Dalej p.l. mówi "patrząc przy goleniu
na lustro". Jeśli się "patrzy na lustro", daje to obraz człowieka który
obserwuje samą rzecz jaką jest lustro. Jeśli natomiast p.l. powiedziałby
"patrząc przy goleniu w lustro", zobaczyłbym faceta który przygląda się
sobie i waży swoje życie (maszynka).


Nie wiem. Zazwyczaj raczej jednak patrze na cos, w cos nie bardzo mi
brzmi.
Choc moze, w lustro. Moze tak i jest lepiej.

Dalej, sam pomysł z "maszynką" uważam
za niezręczny, bo cóż to można ważyć.


No, niekoniecznie p.l. musi obracac w dloniach
ceglowka, by mozna bylo powiedziec ze cos w nich
wazy.

Jeśliby to była elektyczna, to owszem,
ale taką raczej życia sobie p.l. by nie odebrał (chyba  że jakaś kąpiel w
wannie i...elektryczne 220V).


W maszynce zazwyczaj znajduje sie zyletka.
Nalezy ja wyjac.
Wczesniej, dobrze jest nalac cieplej wody
Gdy jestes zanurzony, nie boli przy cieciu
Nalezy ciac wzdluz - jesli bedziesz cial w poprzek
rana moze sie zasklepic.
Zyly sa bardzo sliskie, wiec zyletka powinna byc ostra.
Najlepiej nowa.

Kontynuując, wzmacniające "patrzę", powielone
trzy razy nie spełnia tu oczekiwanego przeze mnie napięcia (no chyba że
dłuuużyzna, czy też monotonnia życia). Na końcu zahaczę jeszcze o tytułową
"nienawiść". Czymże ona jest ? Nienawiścią p.l. do całego świata,
nienawiścią p.l. do samego siebie, czy nienawiścią innych ludzi?


Glownie do siebie. Sugeruje to 'jak moglem', 'moglem'.
Nienawisc do swiata tez. Innych ludzi raczej nie, przynajmniej nie
mialem
tego na mysli piszac wiersz.

Zbyt dużo
pytań, za mało znaków, które mogłyby mi pomóc odnaleźć sens całości.


zaluje, ze sie nie spodobal :/

pozdrawiam
Thorn



| Jak najbardziej "cię". Jan Twardowski nawiązał tu do znanej piosenki
| Beatlesów z Radomia "Uważaj kogo kochasz":

| Gdy można kupić wszystko
| nawet bliźniego ciało
| źle jest trafić na serce
| które kogoś kochało.

| Chodzisz bracie po świecie
| raz w trampkach raz w kaloszach (to o porach roku)
| i łzy wylewasz słone
| czując że kogoś kochasz.

| Chcąc skończyć wreszcie z sobą
| ujmujesz tępo brzytwę
| ostatni raz patrzysz w lustro
| a tam... te oczy śliczne

| te wąsy tak kochane
| czoło wysokie nos prosty
| i oczy wytęsknione
| a na policzkach krosty

| Serce bije jak Tyson
| że spotkało cię w końcu
| a ty bracie omdlewasz
| niczym bałwanek w słońcu

| Więc taki morał niech cię
| jak jedwabnik omota:
| "miej serce i nie patrz w serce
| bo odstraszy cię kochać"

  Nie znam Beatlesów z Radomia;-(
Pomyślałabym tylko, ze było odwrotnie ( kto od kogo).


O ile dobrze zrozumialem, piosenka jest potępieniem transplantacji organów,
w powyższym przykładzie - serca. Mamy tu paradoksalną sytuację, gdzie biorcy
zostaje wszczepione serce które go kiedyś kochało. Odtąd tęskni i kocha nie zdając
sobie sprawy, że tęskni za samym sobą i że kocha właśnie siebie.
W kulminacyjnym momencie, w alei lustrzanych dębowych ram następuje spotkanie z
ukochaną, a właściwie to z ukochanym który cały czas był tak blisko niego.
Strasznie smutna piosenka. Zresztą i historia zespłu Beatlesi z Radomia jest
tragiczna. Zespół rozpadł się rok temu. Nie byloby w tym nic niezwyklego, toż tyle
zespołów rozpada się po latach, gdyby nie fakt, że zespół Beatlesi z Radomia
rozpadł się dosłownie. Podczas jednego z koncertów soliście odpadła nagle ręka,
potem skończył mu się nos i bródka rozpadła się na "br.." i "udka". Jako drugi
rozpadł się perkusista po którym nie zostało dziś nawet wsopmnienie.
Beatlesi z Radomia rozpadli się u szczytu lokalnej kariety, więc to co zleciało
po nich na tłum przybyłej na kocert mlodzieży zmiażdżyło nogi wielu dziewcząt
i chłopców i na zawsze złamało im życie.

Ważniejsze dla mnie,że znam trochę wiersze
ks. Twardowskiego, które uwielbiam.
Proste , piekne i  mądre. IMHO.
Ktos mi kiedys na siłę;-) wcisnął tomik i książkę o nim.
Jeszcze mi wtedy  do głowy nie przychodziło, zeby się bawić w
wierszowanie.
Dzięki, Marco, za zacytowanie piosenki.
Zawszeć to  troche wiecej wiem. :-)
Pozdrawiam Rosa


Zawsze do usług. Całuję rączki.
marco



Wszyscy milczą zaciekle, to może ja swoje trzy groszę włożę ;o)

Cień

Zabrakło tylko dobrej woli
Gdy deszcz uderzał w twarde kamienie
Zabrakło czasu, zabrakło chwili
Zabrakło chęci aby to zmienić


Zbyt często powtarzasz słowa "zabrakło".
Wystarczy jednak wymazać to w "zabrakło chwili",
a już wiersz stanie się lepszy. (moim zdaniem, oczywiście)

Niestety zmieniłaś się tylko ty


Tutaj słowo "niestety" wrzuciłabym na koniec wersu - bardziej podkreśla.

A może uległem tylko złudzeniu


To "gdybanie" (poprzez może) zupełnie tutaj niepotrzebnie się wkradło
- uwaga - bo poprzez to jedno słowo zaczynasz bardziej tworzyć prozę
niż poezję.

Tyle agresji, przykrości i słów
Na dawnej Tobie złożyłem już wieniec

Wieniec miłości, bo czymże to było
Tamte dwa lata, trzeba zapłacić


Wieniec z zapłatą tutaj niepotrzebnie się plata.
Wieniec kojarzy mi się tutaj z końcem, grobem.
Zapłata z czymś jak odpokutowanie tego, co było.
Niby o tym samym, ale inne spojrzenia na problem.

Przez krótką chwilę utraciłem Ciebie
I ja, i ty, i świat Cię stracił


Krótka chwila tutaj trochę "mota".
Przecież był wieniec - więc koniec.
Chyba, że to wieniec typu laurowego?

Tak jak trudno jest wzruszyć kamień
W złoto nie może nic go zamienić


Myśl ładna, ale powplatana w opis trochę nie w tym miejscu,
gdzie trzeba gubi swoje piękno.

Pomachałem Ci na odchodne
Na długą drogę w krainę cieni


Zakończenie trochę dziecinne.

I... nie byłam złośliwa.
;o)

gabcia



Subject: zdania i pytania

Od kilku miesięcy jestem biernym czytelnikiem tej grupy
 i muszę (miły przymus:)) powiedzieć, że jesteście najżyczliwszą
grupą dla debiutantów. Krytyka jest w 99% konstruktywna a jeśli
już "szczypiecie" to delikatnie i trupy od takich razów nie padają.
Znajduję u Was fantastyczną solidarność, która nie ma nic wspólnego
z kliką (...)


Wzruszenie odbiera mi głos.
Dlatego wypowiem się na piśmie:
No po prostu uwielbiam takie słodkie wazeliniarstwo, Krzysztofie.

Ale musiałeś chyba wybiórczo czytać przez te pół roku
nadsyłane na php posty. Też jestem nowy, ale przejrzałem
już całe to towarzystwo - klika jakich mało, kochaniutki.
Krzysiek, trzymajmy się lepiej razem !

Mąci tu czasem niejaki Asasello, strasznie wredny facet, na spółkę
z tzw. Heniem, też łotr jakich mało. Ten ostatni porobił nawet jakieś
drętwe witrynki swoim koleżkom z listy: www.heniu.z.pl - podaję
na wszelki wypadek adres, łatwiej Ci będzie bracie zrozumieć,
jaki tu podły spisek odchodzi od ponad dwóch lat. Zagląda tu także
pewna nad wyraz zrzędliwa jędza (jak coś swojego podeślesz, sam
zrozumiesz, o kogo chodzi), która tylko czeka, by ordynarnie przyłożyć
ambitnym
i wraźliwym poetom; albo wiesz co, powiem Ci, lepiej od razu założyć sobie
filtr
na inicjały G.L. Wielu by jeszcze można wymienić. Co do spotkań, Krzyśku,
to nikt nigdy się tutaj nie spotykał i nigdy nie spotka, do końca świata,
no bo o czym by tacy ze sobą gadali, przecież oni tylko "wiersze" piszą,
a i to trzeba mieć tupet, żeby w ten sposób nazywać te nędzne kawałki.
I pamiętaj, trzymajmy sie razem !

Cze, pa pa, pozdrowionka, etc.
LdV