Wyniki wyszukiwania dla słów: wiertarka bosch serwis

Nie powiem Ci którą wybrać ale powiem, że ja wybrałem Boscha serii GBH
(podobny do tego w Twoich linkach z tą różnicą, że mój ma wymienne futerka SDS-
Plus <-Samozaciskowe) i powiem, że sprzęt jest nie dozajechania. Tyle, że ja
za tą wiertarkę dałem ponad 1200zł. Cena 229zł za ten model wydaje mi sie
podejrzanie niska, gdyż oryginalny model tej wiertarki kosztuje ponad 800zł,
poniważ jest to niebieski Bosch czyli seria profesjonalna. Obawiam się więc,
że to może być przemalowana wiertarka ProKraft na Bosch. Jeżeli tak faktycznie
by było to wybór chyba jest oczywisty - po co przepłacać za podrobione
naklejki ? Tak niska cena może też wynikać z tego, że wiertarka może być
sprzedawana bez serwisu gwarancyjnego, a u Boscha jest serwis gwarancyjny jest
dość drogi.
Co do ProKrafta - jeżeli faktycznie jest to niemiecki wyrób i
najprawdopodobniej produkowany na podzespołach Boscha to może faktycznie warto
byłoby się zastanowić nad wyborem tego narzędzia, ponieważ w razie czego
będziesz miał pewny serwis części.
Za Einhelem przemawia zaś to, że nie są to podróbki lecz sprzęt oryginalny.
Oryginalny ale jednak sprzęt amatorski.

Jacek "Plumpi"



Mam poprzedni model B&D z szybkim mocowaniem.
Do typowego majsterkowania zupelnie O.K.
Nawalil wylacznik, jak naprawie to bede mogl cos powiedziec o serwisie i
kosztach czesci zamiennych.

Wojtek

Proszę o pomoc w wyborze wiertarki do domu.Najlepiej z udarem. BOSCH czy
BLACK&DECKER czy CELMA ? Z mocowaniem wiertła klasycznym czy szybkim?
Mam na oku B&D KR600CR?? coś tam czy ktoś używał?
Dziękuję za pomoc.

VincentVega



| | Podpisuję się obiema rękami. KRESS-a używamy w firmie (profesjonalnie)
od
| kilku lat i nic. B&D ojciec kupił do majsterkowania i poszedł w nim
| wyłącznik.
| Dziwię się p. Wojciechowi, że poleca B&D mimo, że też się popsuł.

| Proszę się nie dziwić, że drążę temat ale 300 zł to nie mało a
informacji na
| temat wiertarek nigdzie w sieci nie ma, nie licząc stron producentów ale
ich
| opinia jest jakby tendencyjna ;).
| Prawdę mówiąc to muszę kupić wiertarkę w NOMI (mam bony), a tam są tylko
te
| o których pisałem, jakieś na M... i reszta to dziadostwo kompletne.
| Czy z tym wyłącznikiem to jakaś plaga?
| Może ktoś używał "zielonego BOSCH-a ?

Witam!!!
Ja mam zielonego BOSCHA-a. Nie pamietam oznaczenia , ale to model z
regulacja obrotow w przycisku wlacznika i tradycyjnym uchwytem . Kosztowala
niecale 300 zlotych i jestem z niej b. zadowolony-zadnych problemow od 3
lat, a wiercilem naprawde sporo.
Jedyna wada jest tu cena. BOSCH sie ceni, ale jest to zakup na lata, wiec
warto chyba wylozyc troche kasy.
Moj ojciec mial kiedys CELME , ale stanowczo odradzam-psulo sie w niej
doslownie wszystko, fakt, ze budowal wtedy dom, ale bez przesady-wirnik
wymienial 3x- 2x sie spalil, raz odpadly klepki z komutatora, wylacznik psul
sie chyba jeszcze czesciej niz wirnik, raz rozsypalo sie cos w przekladni
(wszystkie naprawy wykonywal autoryzowany serwis), w koncu kupil sobie
niemiecka wiertarke malo znanej firmy i ma ja po dzis dzien.

Pozdrawiam

Krzysiek


Dziękuję wszystkim za odpowiedź.
Co do przeznaczenia to mam ją zamiar używać wyłącznie do wiercenia w


betonie

Bosch z udarem pneumatycznym. Wystarczy zielona z regulacją obrotów i ew.
momentu obrotowego

Pytałem faceta sprzedającego wiertarki (właściciel sklepu).Powiedział,
że
już nie sprzedaje "zielonego" BOSCH-a bo to same kłopoty ,


trochę przesadza

a wogóle B&D bo

fatalny serwis w Warszawie (daleko od mojego miejsca zamieszkania
ok.150km),
a mocowanie wiertła tylko na klucz bo ręczny zacisk się wyciera i nie
trzyma.


Zgadza się.

Polecał Celmę za 250PLN.

Reasumując:
BOSCH --- psują się wirniki, są droższe od B&D, bardziej uznana marka,
duża
różnica między profesjonalnymi a amatorskimi, ......
BLACK&DECKER --- psują się włączniki, tańsze od BOSCH-a, mniej
wytrzymałe,
drogie części, mniej punktów serwisowych,......
CELMA --- mniej wytrzymałe materiały,


wirniki sie palą rzeczywiście, siadają łożyska, do betonu bez sensu.

Co Wy na to?

VincentVega


--
25MB e-mail, 10MB WWW, PHP, Perl, SSI - WEB Pack - http://rubikon.pl



gwiazdor dal mi wybor Hitachi lub niebieski bosch. Obie o podobnych
parametrach,dwie baterie 2ah, ladowanie ok 1 h bosch-0,5 ha hitachi,
bosch troche mocniejszy bo ma 42Nm do 36 Nm hitachi. hitachi dodaje
latarke i kosztuje ok 550 zl do 650 zl za boscha. Co polecicie? aha,
nie na firme tylko do domowego uzytku ale czasem potrzebuje solidnego
sprzetu bo lubie budowac w drewnie.


Witam
Ja swego czasu na allegro za 60 PLN kupiłem wkrętarkę GBX 18V z 2 aku,
dwubiegowa, bardzo poręczna, hamulec elektromagnetyczny, który bardzo
pomagał przy wkręcaniu w płyty gipsowe. Sprzęt był powystawowy z Holandii,
ale wyglądał na profesjonalny, i dlatego kupiłem, bo 2 aku to super sprawa.
Jak ją dostałem to się mile zaskoczyłem, a jak troszkę poużywałem to już
byłem wniebowzięty:-) W ręku leżała idealnie, wstawki antypoślizgowe w
rękojeści, dobrze wyważona, tylko ten aku trochę ciążył przy wkręcaniu na
suficie. Wytrzymała bez problemu całą budowę, czyli ok 3 lat intensywnej
pracy, bez specjalnego obchodzenia się z nią, nawet spadła z wys. 1 m i nic
jej się  nie stało, ale wkręcałem nią wkręty 18 cm ok. 500 szt. i tym ją
zabiłem:-( przy czym zwykła wiertarka Bosch'a stawała.

PS. Może ktoś zna tego producenta i wie czy mają gdzieś jakiś serwis?

--=olo=--


Kolego - jak masz chęć mieć narzędzia wygodne, bezpieczne i niezawodne to
polecam Ci DeWalta - mam mała firmę elektryczną i szacunek
cena/serwis/długośc pracy  wychodzi najlepiej - w odróżnieniu od boscha i
hilti
... zawsze na chwile można kupić coś w biedronce... niektóre nawet długo
żyją....potem nie żal wyrzucic :))
Tak miałem z piłą spalinową-łańcuchową firmy HARDY
Ogólnie taki tam szajs za 400 zł ale o dziwo zrobiłem cały dach i więźbe i
deskowanie (350m2) w serwisie huskqwarny okazało się że części pasują i jest
jak nowa :))

| NIE KUPUJ wiertel w zestawach, nawet z napisem BOSCH, czy inny WHIRPOOL,
| to wybitny szajs jednorazowego uzytku. Lepiej kupic jedno wirtlo za 20zl,
| niz 20 szt po 1 zl.

Potwierdzam, wprowadzilem sie do domu i wierce w scianach ile wlezie.
Mialem jakies wiertla z zestawu, to musialem sie niezle napocic z udarem,
zeby zrobic dziurke. Kupilem pojedyncze wiertlo za 20 pare zet, i w tym
samym materiale i ta sama wiertarka wchodzi jak w maslo, _bez udaru_.

Andrzej.



...po zamęczeniu kilku firmówek (Bosch, B&D) i kosztownych naprawach (np.
wymiana regulatora prędkości obrotów za 130PLN)...inwestuję wyłącznie w
taniznę na poziomie 40-50 zł o mocy powyżej 500W. Ostatnio ekipa z za
wschodniej granicy wykańczała mi 80m2 piwnic...płyty podwieszane, wylewki,
hektary kafelków. Wiertarka za 35PLN służyła do wszystkiego (wiercenie,
przykręcanie, mieszanie klei i zapraw). Roboty masę....Można powiedzieć, że
na koniec narzędzie zużyło się w 100% o czym powiadomiła na przekładnia,
która się rozleciała :-)))...Uważam, że inwestycja zwróciła się w 200% :-)))
Witam
Chce kupić wiertarke do domu.
Nie chodzi o "mercedesa" do nie wiadomo jakich remontów, ale z drugiej
strony
taką żeby wywiercenie dziury pod kołek na powieszenie obrazka czy otworu w
jakimś płaskowniku nie było cud wyczynem.
Chodzi mi o udar, płynną regulacje obrotów przez wciskanie przycisku, ze
dwa
zakresy obrotów no i prawo/lewo.
Przeglądałem oferty na allegro i wpadły mi w oko dwie maszynki:
Skil 6460 700W za 160zł i o prawie połowe tańszy EINHELL BSM 650E 650W za
90zł.
W sumie bardziej skłaniam sie ku Skilowi - ponoć to grupa Bosha.

Na początku myślałem o jakimś tanim Boshu, ale czy ten Skil jest dużo
gorszy ?
No i co to jest ten Einhell ?

Z gory dzieki za opinie.
Pzdr
RP

--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl




| proszę o radę, jaką wiertarkę wybrać do typowych prac w nowobudowanym
| domu, tzn wykonywanie otworów pod kable, gniazdka puszki itd.

masz dwa kierunki:
A - pożądna wiertarka na wiele lat za kupe kasy
B - tanie urzadzenie, za którym nie bedziesz plakać po skonczeniu budowy,
albo jak "majster" zarżnie...

AD B:
są tanie maszynki z 2 letnią gwarancją (np. seria performance power w
castoramie)
i to jest dobra alternatywa w przypadku awarii - korzystam z tego sprzetu i
chyba z 2 razy
korzystałem z serwisu  (wymiana na nowe lub zwrot kasy!)


jest trzecie wyjście jechać na giełdę, bazar czy co tam jeszcze i kupić
dobrą wiertarkę od Pana Kazia ja tak kupiłem boscha za 400 zł  i młucę
całą budowę
na pewno dobrze by było jakby wiertarka miała udar i wketarkę ja taką
mam i wszytko się przydaje
co do źródeł skąd Pan kaziu ma taki sprzęt opoweim zasłyszaną historię
jak Nasi w Niemczech kupowali zielony sprzęt boscha(amatorski) i
przekładali bebechy z niebieskich które mieli na budowie no i przywozili
to Panu Kaziowi


A pan Kaziu sprzedaje to jako co ?
Skoro są zielone, to chyba jako amatorskie ?
Tyle zachodu i sama strata, albo ja czegoś w tym interesie nie rozumiem.


Jaka strata? Przecież złapał gościa na tę historyjkę z "niebieskimi
bebechami" - zapłacił 400 - pewnie drożej niż za zieloną w sklepie,
bez gwarancji, bez serwisu.
A jak Pan Kaziu byłby mądrzejszy, to i Boscha i walizkę pociągnąłby na
czerwono i opchnął mu jako HILTI za 3000pln.
Nic ten naród nie myśli.

A co do jakości i wiertarek, to albo dobra i nietania, albo tania i
nadająca się do kilku otworów i do wymiany. Czyli z jednej strony
Practiker, Castorama, Real z Toyami i Einhellami za 189zł, z drugiej
Bosch, Makita, De Wald itp w okolicach 1000, ale z gwarancją, że
wytrzymają budowę i znacznie więcej. Wszystko to co pośrodku, powinno
wystarczyć na instalację, kucie, wiercenie i kilka innych rzeczy.
Jednak ich stan i trwałość są uzależnione od kultury pracy.


Chyba zielony...


nie granatowy ..
Granatowy wbrew nazwie nie jest dla osob ktore pracuja zawodowo
dla zawodowcow to Hilti Makita i inne
Bosch jest przereklamowanym sprzetem
Mialem kilka wiertarek mlotow na gwarancji chyba z 4 -7 razy byly w serwisie

Być może nastąpiło zwarcie uzwojeń wirnika. Oznacza to zwykle koniec żywota
wiertarki.


nie za bardzo wiedziałem gdzie skierować moje pytanie ale może wlaśnie na
tej
grupie uzyskam jakąmś pomoc, mam trzy zepsute wiertarki (2 bosche i jedna
celma) i ten sam problem z nimi, gdy się je włączy bardzi iskrzy na
szczorkach
i dym leci przy okazji, po oględzinach silnika wygląda wszystko ok,
szczotki
także w porzadku, nawet nowe zakładałem, więc mam pytanie czy ktoś może
się
orientuje co może być przyczyną takiego stanu rzeczy i czy da się to jakoś
naprawić ?? czy może od razu wywalić na śmietnik??

pozdrowienia
Krzysztof

--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl



Wielkie dzięki Tomasz za wszystkie wskazówki , jutro biorę wiertarkę z

na mój ,,warsztat,,.
Pozdrawiam.
gar-da

--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl


Możesz sprawdzić wirnik prostym urządzeniem coś w rodzaju cewki, ale o tym
niech się wypowiedzą fachowcy.
Jest to sposób prosty i pewny.
Mi też iskrzyły szczotki w boschu aż mi wiertarka padła na amen i musiałem
wymienić wirnik.

Powodzenia
DAX


Witam.

Chcialbym zrobic sobie niewielkim kosztem regulator obrotow wiertarki. Moc
okolo 600W. Czy ktos z was spotkal sie moze z jakims schematem? W zasadzie
to potrzebne 4 moze 5 roznych predkosci. Nie bardzo wiem czy steruje sie
napieciem czy pradem, a moze tym i tym. Wiertarka to Bosch, nawiasem mowiac
mial taki regulator w przycisku ale polecial kilka miesiecy po zakupie (a
gwarancje akurat gdzies mi wcielo). W serwisie rzadaja za nowy element ponad
100zl. Ten co chce wykonac nie musi sie miescic w przycisku, moze byc
zewnetrzny.
Moze ktos z was ma jakis schemacik, albo ogolne zasady jak zrobic taki
regulatora???



napieciem czy pradem, a moze tym i tym. Wiertarka to Bosch, nawiasem mowiac
mial taki regulator w przycisku ale polecial kilka miesiecy po zakupie (a
gwarancje akurat gdzies mi wcielo). W serwisie rzadaja za nowy element ponad
100zl. Ten co chce wykonac nie musi sie miescic w przycisku, moze byc


Ja już taki naprawiałem, z tym że od taniej wiertarki Rhino. W środku jest
układ z diakiem i triakiem, a wciskając przycisk jeździ się ślizgiem i ustala
kąt zapalenia triaka. Wszystko na płytce ceramicznej z napylonymi ścieżkami.
Układ rozrysujesz w 15 minut.

U mnie poleciał triak - dałem większy :-)

Marcin Stanisz



| Dlatego tez _dobre_ wiertarki ktore maja przelaczany kierunek obrotow -
| maja to robione na komutatorze i przy przelaczeniu obrotow rownoczesnie
| szczotkotrzymacz jest przechylany dokladnie w przeciwna strone...

Jeszcze takiej wiertarki nie spotkałem ... a pracowałem w serwisie :)


No to zobacz np nastepce boscha gbh2-24, nie pamietam oznaczenia, chyba
gbh2-30, niebieski mlot sds-plus. Podobnie kilka innych profesjonalnych
narzedzi widzialem z takim ustrojstwem, nawet jedna "zwykla wkretarka"
akumulatorowa.
Sprzet taki istnieje, a to ze pracowales w serwisie i go nie widziales
to tylko dowodzi ze jest to dobre rozwiazanie ;)



Jeszcze takiej wiertarki nie spotkałem ... a pracowałem w serwisie :)


A ja nie pracowałem w serwisie i widziałem.
Mam Boscha, gdzie przełącznik obrotów P/L obraca o pewien kąt pierścień
na którym znajduje się szczotkotrzymacz...



| Hm, ostatnio widzialem przedzurawiona podmurowke z kamieni,
| i sie zastanawialem jak oni to zrobili.
| Bo zrobic sie oczywiscie da, ale ile bedzie trwalo wiercenie granitu,
| ile wiertel trzeba zniszczyc i czy sie dom nie rozpadnie ...
Wiesz może używali pozaziemskich technologii :)
A poważnie. Takie otwory wierci się normalnymi wiertarkami, ale nie takimi z
hipermarketu, tylko porządne ciężkie wiertarki z udarem pneumatycznym.


Zapomnialem dodac drobnostki - to byly otwory fi 100 mniej wiecej :-(

Wiertarki elektryczne z udarem pneumatycznym produkuje wiele firm. Do
najlepszych należą Makita,Hilti, Black&Decker, Bosch. Niestety ceny
porządnych wiertarek zaczynają się powyżej 1000zł.


Tylko Hilti i kolo 2000.

A na fi 100  to nawet nie wiem - widzialem takiego bosza z fi 50,
ale panowie mowili ze juz dwa razy serwis odwiedzal.

Co do wiercenia granitu - odpowiem tak - profesjonalnym sprzętem to nie jest
żaden problem. Po prostu dysponując odpowiednimi narzędziami idzie jak w
masło.


No nie wiem - widzialem ciecie plyt, ale to raczej przypominalo muche
w smole :-)

J.


Heh dobre ale tak sie sklada ze ja sparzylem sie na 1. akumulator
bezobslugowy Boscha (czarny) wymiana w serwisie 2 razy po 2 miesiacach
uzytkowania , w koncu kupilem tez boscha ale bialy.
2.Wiertarka Boscha niebieska (niby polprofesjonalna) 3 wymiany w ciagu 3
miesecy pracy !
3.Swiece Boscha juz zapomnialem jak wygladaja !
Bosch'a omijam szerokim lukiem  zreszta pewnie nie tylko ja !

Wniosek te 300z grosze zl to i tak drogo jak za sprzet klasy topexu.




| acha - odkad sie zamulila, wciaga mi 11l gaziora, a to conajmniej o 2 za
| duzo

| moze czas udac sie do gazownika na regulacje?

| na benzynie te same problemy?

bylem u gazownika, wg kompa wszystkow normie, ale i tak go zmusilem zeby
troche pokrecil i poregulowal. nic nie dalo. zreszta wychodze z zalozenia,
ze skoro muli i na gazie i na benzynie, i wiecej pali, to przyczyna
powinna
lezec w takim podzespole, ktory wplywa na jedno i drugie. jesli sie to
naprawi, to i na PB i LPG powinno byc znacznie lepiej.

poki co BOSCH nie wykryl usterek elektroniki


Staropolskie przysłowie mówi: Nie masz problemów (z autem) - załóż sobie
LPG.
A gazownicy mówią: wymienić świece, przewody wn, filtr powietrza, jeszcze
raz wymienić to samo (na "specjalne" wersje do LPG), pojechać do innych
serwisów...
Jeżeli bosch (wiertarka?) nie znalazł błędów, to trzeba popatrzeć na korekty
paliwowe spowodowane jazdą na gazie. Może stopił sie katalizator?
(nierzadkie przy gazie)


Witam,
Czy ktoś z szanownych kolegów używa takiej polerki elektrycznej
http://www.allegro.pl/show_item.php?item=23554791 przy woskowaniu autka
????
Czy warto tego używać czy lepiej sobie dać spokój i robić to ręcznie ???
Wogóle co to jest za firma EINHELL ??? Jakaś z poziomu firmy Topex czy
lepsza ???


Po pierwsze takie rzeczy (niefirmowane np. bosch itp.) oficjalnie można
kupić za ok. 99 zł (bez kosztów przesyłki) np. w Nomi.

Może nie będzie gwarancji 24 a 12 miesięcy, ale nie wiadomo gdzie jest
serwis do tych 24 m-cy.

Nie jest to sprzęt, który używasz zawodowo - powiedzmy kilka razy w roku
więc nie ma poważnych wymagań co do jego dużej wytrzymałości

Jeśli wiertarki Topex-a wytrzymują dużo częstsze użytkowanie to takie
maszynki też będą działać dłużej.

Sam się do tego przymierzam w tym roku - niestety miękki lakier w
Fiatach + myjnia automatyczna = polerowanie co jakiś czas

Dobrze by było gdyby w komplecie był jeszcze jakiś "futrzak" -
pomaga wykończyć polerowanie.

A czyżby szanowny kolega nie robił tego jeszcze "samoręcznie"
- ja już kilka razy woskowałem i polerowałem i chociaż nie mam
dużego samochodu to się namachałem.

Jednak podstawowy problem tych użądzeń to dość duży wymiar
więc nie w każde miejsce się dostanie - trzeba wykańczać ręcznie.

Piotr


calusek, komp byl resetowany i kasuje sie (komp od abs'u) za kazdym razem jak włączasz zapłon. czytałem ten link z AC nissanclub. Umówię sie z mechanikiem na czyszczenie pierscieni i test na sprawdzenie opornosci - sprawdzalem kiedys u innego mechanika i skonczylo sie na przerabianiu w kabelku od czujnika abs - pisalem o tym wczesniej. Moze to cholerstwo sie rozlutowalo i nie łączy - będę szukał, bo czasami przy małej prędkości nie da się zahamować - tragedia.

PS. Szukałem w całym archiwum primery, a było w przyklejonych w sprzataniu działu - najciemniej pod latarnią - ale i tak kilka tematów co sa w sprzataniu znalazlem na forum.

Byłem dzisiaj u dwóch gości z KTS'em - nie mogą się podłączyć z komputerem ABS'u (jeden mechanik z laptopem, drugi mechanik z serwisu Bosch'a) - rozłożyli ręce.
jakie piny są odpowiedzialne za ABS w kostce?

Dzisiaj kupiłem oryginalny Boschowski czujnik ABS w hurtowni, cena normalna i do przyjęcia i wymieniłem w ASO - było trochę roboty z wyciągnięciem starego ale dali rady (wiertarka).
KOntrolka sie nie świeci, ABS działa i wszystko jest OK.

Do prac domowych wystarczy sprzęt BOSCH-a pod warunkiem że nie bedziesz wiercił otworów większych jak fi 12mm .Do wiekszych otworów i większej ilości polecam Hilti są nie do zdarcia(najszybsze i najtrwalsze maszyny do wiercenia)
Ale tak jak napisałeś do 450 zł to tylko Bosch zadne Einhel i inne wynalazki bo więcej się naklniesz niz narobisz.


jesli chodzi o boscha to totalna padaka... sprzet nawet ten bardziej profesjonalny to kupa... mloto-wiertarka na gwarancji byla w naprawie chyba ze 3 razy (nie byla wcale mega hardcorowo wykorzystywana: ot wiercenie pod kolki do styropianiu, pod instalacje CO, jakies tam czasem dlubanie/skuwanie betonu) skonczyla sie gwarancja i okazalo sie ze naprawa przekraczala wartosc sprzetu... ale jedno zostalo mi w pamieci jak bylem w serwisie: przyjechal klient "z zielona" pila boscha, wygladala niemal jak nowka (zadnych otarc, nawet nie zapylona) i mowi ze sie "zepsula" a na to serwisant ze to urzadzenie do hobbistycznych prac a klient na to "robilem dziecku karmnik na technike"... myslalem ze padne

co do wiertarek to jak nie masz hajsu na min makite to kup sobie einhela zoltego...

Nie do końca precyzyjnie ująłem istotę swojej wypowiedzi.

Absolutnie nie chodzi mi o demokratyczne zakupy . Od tego są specjalne komórki . Problem w tym , że głosy służbowego dołu nie mają szans dotrzeć do osób które dokonują zakupów.
Dlatego możliwość przekazania że ten a ten produkt ma jakąś wadę pomoże przy wyborze ? Czy może zaszkodzić ? Pamiętacie uwagi co do wyposażenia kontyngentu afgańskiego ? Dlaczego w ogóle zauważono te uwagi ? Bo żołnierze się odezwali. Mieli taką możliwość. I proszę , wybuchła afera że jakość do d***. Ale nie o to chodzi aby każda uwaga przechodziła przez tvn.

Amerykanie w FMkach mają taki fajny punkt : "Jeśli masz uwagi co do przedstawionej treści , prosimy o kontakt pod adresem..." Czyli u nich może to funkcjonować, a u nas nie ?

Co do publikowania nazwisk osób odpowiedzialnych za przetargi - to faktycznie mylę się. Zwracam honor

Co do innych uwag PiterNZ - nie ma uniwersalnej recepty. Ale uczmy się na błędach innych.
Przez jakość widzę różnicę w wykonaniu, użytych materiałów, trwałości, itp. Mówiąc obrazowo - wiertarka - Bosch kontra Toya . Chyba jesteśmy zgodni, prawda ?
Serwis . Niekoniecznie krajowy , ale zawsze profesjonalny .
Szkolenie. Szeroko pojęte, najlepiej prowadzone w cenie produktu.

Co do tysięcy zgłoszeń to bym nie przesadzał - natomiast zawsze brain storm przynosi pozytywne rezultaty. Jeżeli choć część uwag pomoże w wyborze dobrego produktu - to już sukces. A co drugorzutowych BZ i specjalsów - to ja bym nikogo nie skreślał .

Pozdrawiam.

No to dorzuc do grupy jeszcze hitachi.
Z wymienionej grupy bral bym boscha. Z powodu patentu na stabilniejszy korpus (choc ja mam stara hitachi i jakos nie widze utraty stabilnosci i precyzji prowadnic, no ale moze dlatego ze nie robie np blatow). Ale w boschu 'urzekl' mnie jego serwis i rozsadne ceny czesci i ich dostepnosc.

W drugiej kolejnosci Makita, jak do tej pory ta firma mnie nie zawiodla. Wszystko co mam makity naprawde zdaje sie byc niezniszczalne.

Festool odrzucam z powodu astronomicznych cen. Z pewnoscia rozwiazania fajne, ale roznica w cenie jest taka, ze mozna dokupic niezla wkretarke.

Dewalt mnie nie przekonuje. Mam zle doswiadczenia z wiertarek, gdzie czescia zamienna byl np caly blok przekdladni z obudowa.. Ale moze mialem pecha.

Jest jeszcze wspomniane hitachi. Stara linia narzedzi byla naprawde swietna. Mam chyba z 20 letnia pilarke C7U i frezarke, wszystko chodzi idealnie. Choc o nowej linii slyszalem pare negatywnych opinii, wiec powstrzymam sie od sugestii.

1

Dziękuję kolegom za odpowiedzi. Teraz siedze w pracy i nie mam czasu ich przeanalizować, zrobie to wieczorem.
Odnosnie trafiania...zgadzam się z przedmówcą ale juz nie chcę ryzykować bo na ryzyko mnie nie stać. Sam mam wiertarkę za 60zł i w zupełności mi wystarcza a jak pisałem za wkretarke dałem rok temu ponad 200zł i to szmelc.
Punktem wyjscia jest dla mnie niebieski Bosch aczkolwiek z tym mam doczynienia w pracy i na 3 niebieskie Bosch-e po roku wszystkie były w serwisie (zajeżdżony silnik). O dziwo tak samo równolegle uzywany zielony Bosch przetrwał jakieś 5 lat praktycznie bez serwisu (wymiana szczotek). W tym konkretnym modelu ukręcił sie korpus po 5 latach
Te modele były używane non stop przy montażach.

[ Dodano: 2009-06-03, 21:20 ]
a różnice miedzy napieciami baterii??
podobno 12 wolt zatrzymuje sie w rękach, 14,4- zatrzymuje Pudzianowski, 18 Volt nie zatrzyma nikt normalny.Czy warto dopłacać do baterii najnowszych? 2 tygodnie przerwy, 8-16 godzin pracy jak u mnie???

Witam kolegów , jestem młodym elektrykiem i cał czas zdobywam wiedze.
Odnośnie elektro narzędzi wydaje mi się że makita zdobywa nasze zaufanie osobiście używam młot HR4000, jest bardzo dobry, wiertarkę udarową HR2410 którą chce zajezdzić ale chyba jest to nie realne, szlifierkę kątową, oraz bruzdownice z odkurzaczem to wszystko makita. Firma makita posiada bardzo dobry serwis a części są dużo tańsze od Boscha.

osobiscie mialem okazje uzywac wszystkich narzedzi ktore wymieniles ale mowiac sczerze GBH 2-24 to dosyc slaba wiertarka, napewno nie nadaje sie do kucia w betonie etc. osobiscie zajechalem 3 takie
i we wszystkich trzech padlo wrzeciono, takze mysle ze musi to byc jakas wada konstrukcyjna... takze wydaje mi sie ze jako wiertarko-mloty o mniejszej mocy hilti sa o wiele bardziej wydatne a dotego bardziej zywotne..

co do GBH 5-40 to moge powiedz ze jest to naprawde bardzo dobry sprzet i bardzo ciezko go zajechac i osobiscie nie moge na ten sprzet powiedziec slego slowa

a co do bruzdownicy i odkurzacza to w sumie dobry sprzet aczkolwiek nie zabardzo nadaje sie do bruzdowania w betnoie, pozatym konieczna jest wymiana weza..

reasumujac mysle ze bosch robi ogolnie niezly sprzet (chociaz napewno moglby byc lepszy) ale hilti bije go na glowe.. aczkolwiek trzeba zaznaczyc jedna rzecz.. hilti mozna wylacznie serwisowac w oryginalnych serwisach hilti ktore niestety sa bardzo drogie i z wlasnego doswiadczenie moge powiedziec ze za koszt naprawy mozna czsem kupic nowego boscha o tej samej mocy

Witam!
Osobiscie uwazam ze wiertarka BOSCH 2-24 jest legendarnym modelem. Dam sobie reke uciac, że jesli ktos pracuje jakims bosch'em to na 80% ma lub miał ten model. Wiertarka jest niezawodna oczywiscie jesli nikt jej nie cisnie na "chama" i przestrzega kilka zasad takich jak smarowanie głowki i utrzymanie jej w czystosci. Oraz co jakis czas zagląda do srodka w celu przeczyszczenia lub wymiany smaru. Oczywiscie jest kilka rzeczy w niej które nalezy co pewien okres wymieniac ( chocby oring na tłoczku który odpowiada za siłe udaru albo gumowa koncówka głowki króra zapobiega dostawaniu sie pyłu do samej główki. Koszt niewielki bo same czesci w serwisie to odpowiednio 5zł i 7zł a wymiane mozna samemu zrobic) Wiadomo tez ze jest to mały młotek tak wiec niema co odniego wymagac ze powiedzmy uległ uszkodzeniu podzczas przykładowo 12 dnia kucia w płytach betonowych.

Witam wszystkich.

Kupilem taka wiertarke jak w temacie, uzywana oczywiscie. Sprzet przy obrotach w prawo chodzi bez zastrzezen w calym zakresie obrotow, plynnie, cicho i nie iskrzy. Problem pojawia sie przy zalaczeniu lewych obrotow. Przy mniejszej predkosci pojaiwa sie iskrzenie na szczotkach, przy predkosciach na max iskrzy bardzo w okolicy komutatora - nie na szczotkach tylko z przodu blizej lozyska wirnika (jest tam taki metalowy pierscien osadzony na osce wirnika i sa na nim jakby slady po zwarciu). W dodatku troche smierdza ampery

Nie wiem co to jest i gdzie szukac przyczyny, moze to wina przelacznika. Dodam ze szczotki sa ok, wirnik nie ma zwarc. Zanim udam sie do serwisu chcial bym sam z tym powalczyc. Pomozecie?

Juz wiem co boli moja maszyne Wlacznik jest nieoryginalny ale przeniesiony z Boscha o takiej samej mocy. Oryginalny wlacznik ogranicza predkosc na lewych obrotach o polowe, na prawych mozna krecic do konca. Iskrzenie i mocne zwarcie pojawia sie na lewych obrotach powyzej 1500 obr/min. Co ciekawe zwiera nie na komutatorze, tylko miedzy nim a lozyskiem wirnika. Jest tam osadzony magnes w formie pierscienia- pierwotnie sprzet posiadal mozliwosc ustawiana momentu obrotowego i stalych obrotow niezaleznie od obciazenia. Mam 2 opcje rozwiazania tej przypadlosci
-nie bede naciskal wlacznika do konca kiedy mam wlaczone lewe obroty
-zastosuje bolec blokujacy czesciowo spust przy przelaczeniu dzwigni obrotow na lewe, tak zeby nie przekraczac tych nominalnych 1500 obr/min
A teraz niespodzianka- oryginalny wlacznik w serwisie boscha z opcja ustawiania momentu obrotowego i systemem stalych obrotow kosztuje 360 zl!!! I nie ma zamiennikow. Czyli wiecej niz wiertarka jest warta. Dziwna ta polityka firmy

Witam!
Niszczenie pletw w uchwycie wiertarskim to nie wina pylow lecz zle dobranych narzedzi do wiertarki.
Firma BOSCH podaje parametry narzedzi jakie mozna uzyc w tego typu wiertarkach.
Niestety co wieksze to trzeba przejsc na SDS MAX.
Pozdrawiam CK

Kolega jest w wielkim błędzie, bo najczęstszą przyczyną jest właśnie pył dostający się do środka i dokładnie wycierający prowadnice na tulei udaru.
Narzędzia z uchwytem SDS+ to nie wiertła cylindryczne, które można było podtoczyć tak by zmieściły się w uchwycie.Uchwyty SDS+ i SDS MAX różnia się wyrażnie od siebie i zamienne stosowanie ich nie jest możliwe.
Wrazie wątpliwosci zadzwon do serwisu , który potwierdzi to co piszę.


| że wiertarka rozlatuje się przy wierceniu 5-tej dziury i jeszcze
| może kogoś zranić - a wystarczy użyć trochę wyobraźni - jak
| wiertarka udarowa może kosztować 35 zł, za te pieniądze nie da sie
| porządnego wiertła z dobrej stali kupić

Eee... mi taka wystarczyła na cały remont, a bałem się, że nie styknie
;) Ba! Jeszcze dwa lata działała...


Wiesz, ja powiem po swoim doswiadczeniu.
Kupilem kiedys SKILa. Fajny sprzet ponad 300 za niego w sklepie dalem.
No i .... spalilem po 1,5 roku. Ale bedac twardym pojechalem do serwisu i
naprawilem za 150zl.
Nie wytrzymala calego roku i znow spalona. Od tego czasu zakupilem sobie
2szt TOYA za 29,90 i uzywam ich do dzis (juz ze 3 lata bedzie). W jednej
troche wylacznik ostatnio szwankuje ale jak moja prowizoryczna naprawa nie
wystarczy to z ochota zakupie kolejny egzemplarz za 3 dychy.
Dla kogos kto uzywa tego sprzetu do codziennej pracy to nie jest oczywiscie
narzedzie - dla tych ludzi mamy Hilti, Makite czy profesjonalna linie
Boscha.
Ale dla ludzi wiercacych sobie dziurki weekendowo to taka zwykla
chinszczyzna jest w sam raz, a jak sie zepsuje to po porstu kupuja sie nowa
i nie bawi z serwisem - bo to nie ma sensu.

Po tym doswiadczeniu zastanawialem sie nad zakupem wkretarki i nawet
ogladalem co tam jest dostepne. Zeby kupic cos porzadnego to trzeba by wydac
~500 PLN. Ostatecznie chinczycy zarobili na mnie 100zl a ja moja chinska
wkretarka zbudowalem caly dom i do dnia dzisiejszego ja uzywam choc juz
akumulatory zdychaja. I nikt mnie nie przekona ze zrobilbym lepszy zakup
kupujac markowy sprzet za duzo wieksza kase. Po tych kilku latach zuzylby mi
sie tak samo jak chinski,  tylko ze za te pieniedze to ja sobie kilka
chinczykow kupie i mam caly czas przyzwoite narzedzie i caly czas gwarancje.

Natomiast co do wiertel czy ogolnie materialow sciernych to tu warto
zainwestowac w dobry jakosciowo towar bo to wyjdzie nam na plus.

PS. Tak w ogóle, to masz rację. Potem się ludzie do np. zestawów
słuchawkowych zrażają, bo "to kiepsko działa" a kupiony za 5zł zestaw,
nie ma prawa dobrze działać :/ Ktoś kiedyś powiedział (nie pamiętam


I tu sie zgodze. Nie na wszystkim warto oszczedzac. Zestaw sluchawkowy czy
glosnomowiacy albo ladowarka warto kupic oryginal bo to sie duzo rozni
jakosciowo.

No i niestety koncowy wniosek jest taki - niektore rzeczy mozna kupowac w
wersji "ekonomicznej" - ale nie wszystkie - tylko ze zazwyczaj do takiego
wniosku i selekcji co w jakiej wersji warto kupic, kazdy dochodzi droga
wlasnych bledow i wlasnego wydawania pieniedzy najpierw na chinszczyzne a
potem na produkt dobry.

darnok


Nie powiem Ci którą wybrać ale powiem, że ja wybrałem Boscha serii GBH
(podobny do tego w Twoich linkach z tą różnicą, że mój ma wymienne futerka
SDS-
Plus <-Samozaciskowe) i powiem, że sprzęt jest nie dozajechania. Tyle, że
ja
za tą wiertarkę dałem ponad 1200zł. Cena 229zł za ten model wydaje mi sie
podejrzanie niska, gdyż oryginalny model tej wiertarki kosztuje ponad 800zł,
poniważ jest to niebieski Bosch czyli seria profesjonalna. Obawiam się więc,
że to może być przemalowana wiertarka ProKraft na Bosch. Jeżeli tak
faktycznie
by było to wybór chyba jest oczywisty - po co przepłacać za podrobione
naklejki ? Tak niska cena może też wynikać z tego, że wiertarka może być
sprzedawana bez serwisu gwarancyjnego, a u Boscha jest serwis gwarancyjny
jest
dość drogi.


Hmmm... mnie się ta cena też podejrzaną wydaje, oczywiście wysłałem zapytanie
do sprzedających (jest Ich kilku w podobnych cenach). Nie potwierdzili moich
domysłów, że jest to sprzęt pachnący żółcią (chińszczyzna) ani zaprzeczyli.
Twierdzą, że na nim widnieje Made in Germany (dziwne, no nie?).
Oczywiście na Boscha (jak również na ProKraft'a) jest tylko góra 2 tygodnie na
sprawdzenie, o gwarancji mowy nie ma!
Co do ProKrafta - jeżeli faktycznie jest to niemiecki wyrób i
najprawdopodobniej produkowany na podzespołach Boscha to może faktycznie
warto
byłoby się zastanowić nad wyborem tego narzędzia, ponieważ w razie czego
będziesz miał pewny serwis części.


Podobno do tego ProToola pasują części od tego Boscha - jest to bardzo dokładna
podróbka.
Za Einhelem przemawia zaś to, że nie są to podróbki lecz sprzęt oryginalny.
Oryginalny ale jednak sprzęt amatorski.


Kusi mnie ten Einhell, choć być może jest to amatorski sprzęt ale ma 2 LATA
gwarancji. Zapytałem jednego z Allegrowiczów, który go kupił i testował - był w
szoku co ten młot potrafi...
Sam już nie wiem ...
Dzięki za pomoc
Pozdrawiam
HanS

Dobre wiertarki to Hilti ... ale one nie sa "amatorskie" :-)
"Do prac domowych" to znaczy ze masz w perspektywie zamocowanie
szafek w kuchni i wieszakow, czy moze wszystkie instalacje na 400m^2
betonu, ogrodzenie i dziure pod domofon ?
Bo jak to pierwsze to sie zastanow nad "dziadostwem" - jak sie
rozsypie to kupisz druga, trzecia, a i tak bedziesz do przodu :-)
Za reszte bonow kup inne narzedzia i stojak do wiertarki - przydaje
sie jak majsterkujesz.
Mile cechy to bezstopniowa regulacja w przycisku, dwa biegi
mechaniczne, odwrotne obroty [do gwintowania]. No i udar oczywiscie.
J.


Dziękuję wszystkim za odpowiedź.
Co do przeznaczenia to mam ją zamiar używać wyłącznie do wiercenia w betonie
np. pod szafki, w drewnie np. szafki, itp wyłącznie we własnym domu i nie
dużo, ale lubię porządny niezawodny sprzęt i wierzę , że amatorski
prawidłowo używany nie zepsuje mi się jeżeli będzie dobrze zrobiony, ot co.
:)
Pytałem faceta sprzedającego wiertarki (właściciel sklepu).Powiedział, że
już nie sprzedaje "zielonego" BOSCH-a bo to same kłopoty , a wogóle B&D bo
fatalny serwis w Warszawie (daleko od mojego miejsca zamieszkania ok.150km),
a mocowanie wiertła tylko na klucz bo ręczny zacisk się wyciera i nie
trzyma.Polecał Celmę za 250PLN.
Reasumując:
BOSCH --- psują się wirniki, są droższe od B&D, bardziej uznana marka, duża
różnica między profesjonalnymi a amatorskimi, ......
BLACK&DECKER --- psują się włączniki, tańsze od BOSCH-a, mniej wytrzymałe,
drogie części, mniej punktów serwisowych,......
CELMA --- mniej wytrzymałe materiały, brzydsze ;), tanie części, ...
Co do profesjonalnego to jakby nie na temat.
Co Wy na to?

VincentVega



| Tak jak pisałem - nie będzie to narzędzie do pracy zawodowej, wiec nie
| będzie zarabiać na siebie, w związku z czym nie widzę sensu wydawania ok
| 660PLN na zakup np nowego BOSCH'a 2-26, który nie ukrywam podoba mi się.

Oryginalny Bosch posłuży Ci bardzo długo.
Ja używam w firmie ponad 10 lat GBH 2-24
..... ciach ......


Mam Boscha PBH 240
To jest wersja zielona, mam ją  też już jakieś 10 lat, używana
intensywnie. Wymieniłem w niej juz 5 kompletów szczotek,
wymienione dwa elementy w udarze (kiedyś mnie wzięło na
wyczyszczenie jej i nasmarowanie i 2 elementy były ukruszone i
pęknięte więc wymieniłem), i teraz obawiam się o wirnik,
zaczyna źle wyglądać.
Co do wrzeciona, z powodu piachu i innego syfu się "zawiesiło"
ale po rozebraniu nasmarowaniu działa dalej, zawsze można
kupić nowe wrzeciona.

Jednak do kucia polecam coś mocniejszego. Teraz mam Kinzo, na
razie zrobiłem na niej chyba 4 komplety szczotek i ciągle
żyje. Mam dobre doświadczenie z serwisem pogwarancyjnym,
chciałem szczotki i jeszcze osłonkę która została połamana
spadającym gruzem, przysłali bez problemu ceny normalne.

Co do mocy.
Boschem nie mam odwagi jechać koronka widiową w betonie czy
pustaku ceramicznym.
Kinzo jak leci to trzeb twardo stać na nogach i mocno uważać
żeby się nie wyrwała z rąk, dla porównania Bosch i wiertło 24
to jest gehenna, Kinzo i 28 idzie bez problemu tylko trzeba
mocno trzymać wiertarkę.
Testowałem parę młotów z supermarketów i ten się najdłużej
trzyma wygląda to tak:
http://tbn0.google.com/images?q=tbn:xrYnVTYGPZLrdM:http://photos01.al...
sorki za miniaturowy obrazek ale nic innego nie znalazłem.
Plus Boscha to regulacja obrotów i możliwość wywiercenia
dziurki wiertłem 4 czy 6, młotem da się wywiercić wiertłem 6
dziurę pod 8 lub 10 ;-)

IMO zdecyduj się do czego to ma być, jak zamierzasz kuć beton
to bierz cięższy młot, jak drobne kucia głównie w cegle czy
ceramice to wiertarka z pneumatycznym udarem Ci starczy.
Przy wierceniu rozmiarami do 18 nie widać dużej różnicy, może
idzie szybciej ale i tym i tym wywiercisz.



| A pan Kaziu sprzedaje to jako co ?
| Skoro są zielone, to chyba jako amatorskie ?
| Tyle zachodu i sama strata, albo ja czegoś w tym interesie nie rozumiem.

Jaka strata? Przecież złapał gościa na tę historyjkę z "niebieskimi
bebechami" - zapłacił 400 - pewnie drożej niż za zieloną w sklepie,
bez gwarancji, bez serwisu.
A jak Pan Kaziu byłby mądrzejszy, to i Boscha i walizkę pociągnąłby na
czerwono i opchnął mu jako HILTI za 3000pln.
Nic ten naród nie myśli.


najpierw to się naucz czytać a potem za myślenie się bierz

A co do jakości i wiertarek, to albo dobra i nietania, albo tania i
nadająca się do kilku otworów i do wymiany. Czyli z jednej strony
Practiker, Castorama, Real z Toyami i Einhellami za 189zł, z drugiej
Bosch, Makita, De Wald itp w okolicach 1000, ale z gwarancją, że
wytrzymają budowę i znacznie więcej. Wszystko to co pośrodku, powinno
wystarczyć na instalację, kucie, wiercenie i kilka innych rzeczy.


no widzisz i tu pełna zgoda ja właśnie boschem za 400 stówki (wiertarka+
udar+ wkrętarka) kończę budowę jeszcze mi zostało kręcenie podłogi, a
zrobiłem nim:
instalację elektryczną + tv
ocieplenie (kołki + mieszanie kleju)
otwory do wentylacji
podbitkę
płyty kartonowo-gipsowe
i wytrzymała i jeszcze sporo wytrzyma bo żadnych anomali nie zauważyłem
dodam jeszcze że się z nią nie cackam i dodatkowo była jeszcze kilka
razy na wypożyczeniu u kuzynów
generalnie właśnie jakbym miał kupić coś za dwie stówy z marketu to wolę
  dołożyć dwie stówki i od pana kazia nawet bez gwarancji kupić i
spokojnie to na budowę wystarczy



Muszę kupić wkrętarkę, bo stary Renner za 50 zł się poddał. Chciałbym coś
solidnego, ale raczej ze średniej półki. Słyszałem, że Skill to jakaś tańsza
wersja Boscha. Co poradzicie kupić. Raczej 12 V i z 2 aku.
Jacek


Mam wkrętarkę Skila model 2497 (14,4 V z udarem) i jest ok. Wprawdzie
jest dość ciężka i duża ale to akurat ten model. Użytkuję ją dość
intensywnie od ponad roku, często w dużym zapyleniu.
Intensywnie to znaczy praca po kilka godzin przynajmniej raz w tygodniu,
zamieniam tylko akumulatory i pracuję dalej.
Ostatnio zauważyłem, że akumulatory zaczynają słabiej trzymać, ale
przyjmuję, że po prostu przyszedł na nie czas.

Serwis gwarancyjny Skila działa dobrze - przetestowane na wyrzynarce i
młocie udarowym. Wysyłka kurierem do Warszawy na koszt Skila i odesłali
w ciągu 3 dni.

Tym modelem który mam bez problemu można wiercić w cegle. Po upadku z
wysokości ok 2,4 metra poskładałem i działa dalej.

Mam też kilka innych narzędzi Skila kupionych przed rokiem. Jeśli chodzi
o pracę są ok. Z tego co zauważyłem to w nowych liniach Skil zmienił
ergonomię (przy oglądaniu w markecie wydaje się, że na lepsze, ale nie
wiem jak w pracy) i materiały (nie wiem jak ocenić).

Pracowałem też narzędziami Bosch z serii niebieskiej. Według mnie są
lepiej dopracowane jeśli chodzi o szczegóły (położenie i działanie
przełączników, włączników itp), ale za to droższe. Dla mnie do
zastosowań domowych Skil to dobry wybór.

Teraz szukam małej poręcznej wiertarki i będzie to na 99% Skil (1%
zostawiam na kupno zielonego Boscha w promocji).

Pozdrawiam
MiT

PS. Jeśli chodzi o zakup to ja Skila kupuję na allegro. Mam upatrzonego
sprzedawcę, u którego kupuję raz na jakiś czas. Dużo taniej niż w
marketach budowlanych i sklepach a gwarancja działa normalnie. Facet
wystawia fakturę.


Mobilność i wygoda narzędzi budowlanych

Mających duże znaczenie, pochodną branży maszyn i urządzeń budowlanych są elektronarzędzia. Są to narzędzia i maszyny budowlane wykorzystywane w domu oraz budownictwie, zasilane energią elektryczną.

Elektronarzędzia możemy podzielić na urządzenia zasilane prądem zmiennym (przeważnie 220-230V) oraz elektronarzędzia akumulatorowe.

Ten drugi rodzaj - elektronarzędzi akumulatorowych zdobył sobie duże grono zwolenników i cieszy się dużym zainteresowaniem wśród klientów. Świadczyć o tym mogą m.in. szeroki zakres urządzeń.

Najbardziej popularne narzędzia akumulatorowe to wszelkiego rodzaju wiertarki, młoty udarowe, wkrętarki, polerki, szlifierki i wiele innych. Zasada działania takich urządzeń oparta jest o baterie akumulatorowe, które można poddać procesowi ładowania. Dzięki temu urządzenie jest wolne od kabla, można je używać w miejscach gdzie nie ma dostępu do sieci energetycznej.

Klasa elektronarzędzi ma olbrzymi wpływ na niezawodność urządzenia, odporność na czynniki zewnętrzne tj. praca w niskich czy wysokich temperaturach, wilgoć, brud, pojemność i żywotność baterii, możliwość rozbudowy, dostęp do elementów zamiennych (tarcze, wiertła, etui), profesjonalny serwis itp. Markety budowlane zaskakują nas kuszącymi ofertami cenowymi narzędzi elektrycznych. Niestety nie zawsze to idzie w parze z profesjonalnością maszyny.

Często klienci kupując tanie narzędzia są z nich niezadowoleni. Maszyny ulegają szybkiemu zniszczeniu lub nie sprostują podstawowym wymaganiom klientów.

Wśród wielu marek będących min. producentami elektronarzędzi zdecydowanie polecane są firmy: Bosch, Makita, AEG, Milwaukee.

Kamil Mrozowiecki

Witam!
Staram sie na forum nie cytowc nikogo.
A na pewna nie kol.tompir ktory to miesza w swoim poscie cytaty z roznych moich postow,na ktore to udzielil juz dawno odpowiedzi.
Ale w tym jest metoda.
Kol. ja podalem dokladne wiadomosci tylko kol. jako cenzor odrobil zadanie polowkowo .
Porownal moje dane z danymi GBH 2-24 DFR "i mam go"
A juz nie pofatygowal sie odnalesc wiertarki do ktorej moje dane pasuja.
A to tylko polka wyzej czyli GBH 2-26 DFR
Faktycznie post dotyczy24-ki,ale problem jest w wiekszosci tego typu wiertarek.
Przedstawiajac parametry mialem na celu pokazanie ze uzywanie osprzetu o wyzszych parametrach przyspiesza zuzycie elektronarzedzi- pisalem o tym juz w moim 2 poscie .
Ale kol.w odp.na 2 post pisze o wiertle cylindrycznym ktorego nie mozna podlaczyc do uchwytu SDS PLUS i tu jest niescislosc.
W starych do sds plus kol. wiertlo jest podlaczane poprzez uchwyt wiertarski z pierscieniem osadczym ("adapter ").I tenze uchwyt mozna wlaczyc do nowego.
O rozbieraniu i ogladaniu kol. juz pisalem
A co do uchwytow to chyba kol. nie wiele widzial bo ja mialem przyjemnosc ogladania uchwytu tak zanieczysczonego ze byl problem z zamontowaniem wiertla.
Czytajac kol. posty ma sie wrazenie ze kol. nie stosowa sie do punktu3b przytaczanej przez siebie instrukcji i ma syndrom pylu i kurzu.
Wszystkiego na piasek i kurz kol. nie zwali.
Prosze nie wmawiac tego swoim klientom.

A wracajac do meritum sprawy jeszcze raz inf.kol ze konsultowalem sie w tej sprawie z serwisantem firmy hilti i bosch oraz dwoma prywatnymi serwisami naprawiajacymi elektronarzedzia.
Wg.nich przyczyna zuzycia pletw jest na miejscu:
1.eksploatacja urzadzenia
2.nieodpowiedni osprzet
3.zanieczyszczenia glowicy w tym kol.nieszczesny pyl i kurz.
Zycze milej lektury.
Pozdrawiam Ck


CIACH ...

Witam!!!
Ja mam zielonego BOSCHA-a. Nie pamietam oznaczenia , ale to model z
regulacja obrotow w przycisku wlacznika i tradycyjnym uchwytem .
Kosztowala
niecale 300 zlotych i jestem z niej b. zadowolony-zadnych problemow od 3
lat, a wiercilem naprawde sporo.
Jedyna wada jest tu cena. BOSCH sie ceni, ale jest to zakup na lata, wiec
warto chyba wylozyc troche kasy.
Moj ojciec mial kiedys CELME , ale stanowczo odradzam-psulo sie w niej
doslownie wszystko, fakt, ze budowal wtedy dom, ale bez przesady-wirnik
wymienial 3x- 2x sie spalil, raz odpadly klepki z komutatora, wylacznik
psul
sie chyba jeszcze czesciej niz wirnik, raz rozsypalo sie cos w przekladni
(wszystkie naprawy wykonywal autoryzowany serwis), w koncu kupil sobie
niemiecka wiertarke malo znanej firmy i ma ja po dzis dzien.

Pozdrawiam

Krzysiek


Ja też mam zielonego BOSCHA model coś w rodzaju PSB .. 650 - z regul.
obrotów, rączką antywibracyjną i uchwytem szybkomocującym (taki bez klucza,
ale nie typu SDS), jeśli chodzi o trwałość to nie mogę się wypowiedzieć, bo
mam nieco ponad rok i była średnio używana, jeśli chodzi o cenę to trzeba
pytać. Ja jak kupowałem to kosztowała ok. 350 zł.-370 zł. we wszystkich
sklepach (pytałem chyba w ok. 10-ciu) i nagle znalazłem (pod "nosem") firmą
zaopatrującą warsztaty itd. w sprzęt profesjonalny, taką wiertarkę (u nich
to był najniższy model oferowany - reszta to była seria niebieska lub innych
firm np. Hilti itd.) za 312 zł. (była w jakiejś tam promocji), do tej pory
nie widziałem nigdzie taniej niż 340 zł. (nawet w różnych promocjach).
A jeśli chodzi o Celmę to niecałkowicie się przychylę do negatywnej oceny
tej wiertarki. Ojciec ma obecnie chyba drugą Celmę (pierwszą kupił chyba
blisko 20 lat temu (dla jasności mówię o takiej zielonej Celmie na licencji
Boscha - dwubiegowa, moc 350 W, nowsze mają regulację obrotów). Używał (i
używa) je intensywnie, nie tylko do wiercenia, ale też ma różne przystawki :
udar, piła do drewna, szlifierka itd. i wciągu tych lat trzeba było trochę
przy niej robić, ale uwzględniając tyle lat i intensywność użytkowania to
chyba nie było dużo. Z tego co pamiętam to było robione (wszystko własnymi
rękami ojca - konstrukcja jest dość prosta, tak więc nie ma dużych problemów
z naprawą) :
wymiana wirnika, wymiana wyłącznika, kilkanaście razy wymieniane szczotki
(to może obrazować, że użytkowana była dość intensywnie) i to wszystko,
nigdy nie było problemów (większych, gdzie byłaby potrzeba wymiana jakiś
elementów) z przekładnią - tylko co jakiś czas (parę lat)  przesmarowanie
jej. Nie było też potrzeby wymiany wrzeciona, choć parę razy musiała być
topiona w nafcie, aby wypłukać zanieczyszczenia i przy okazji przesmarować.
Drugą wiertarkę kupił kilka lat temu i sprawuje się podobnie, choć jest
chyba bardziej awaryjna, podobnie brat też idąc za przykładem ojca kupił
sobie Celmę z elektron. regul. obrotów i w ciągu ok. 3-4 lat użytkowania i
niezbyt intensywnego używania, coś się uszkodziło (nie pamiętam dokładnie
co). Czyli wnioskuję, że jakość tych wiertarek się pogarsza.
Podsumowując myślę , że warto trochę dołożyć i kupić sobie np. Boscha
(właśnie z takiego założenia sam wyszedłem).


Piszo, że...

Pneumatyczny mechanizm udarowy wysokiej mocy. Obudowa przekładni z
aluminiowego odlewu ciśnieniowego.

Koleś dostał w prezencie, ale okazało się, że prezent nie trafiony... :-)


Wszystko zależy za ile chce sprzedać i czy naprawdę jest to oryginał.
Jeżeli jest to oryginał i kwota powyżej 500zł to lepiej kup Boscha GBH 2-26
DRE ze stałym uchwytem SDS+ (ok. 540zł na Allegro) lub GBH 2-26 DRF z
wymienmnymi uchwytami SDS+ oraz samozaciskowym do zwykłych wierteł (ok.
680zł na Allegro).
Na wiertarki Bosch z serii niebieskiej (profesjonalnej) czyli ww dostajesz 3
lata gwarancji po zarejestrowaniu się na stronie internetowej firmy Bosch.
Jeżeli zaś chodzi o wiertarkę Bosch to z całą pewnością ma większy udar (3J)
niż ta Metabo (1,8J), a do tego bardzo dobrą sieć serwisową w Polsce.
Zarówno serwis gwarancyjny jak i pogwarancyjny.

Trochę taniej (adekwatnie do poprzednich modeli o ok. 100zł) kupisz starsze
modele GBH 2-24 DSR lub GBH 2-24 DFR
Mają nieco mniejszy udar (2,4J)

Są to młotowiertarki posiadające funkcję: wiercenia bez udaru, wiercenia z
udarem oraz kucia bez wiercenia.
Wiertarki te są nie do zajechania, a jedynymi awariami w tych wiertarkach
jakie się zdarzają to uszkodzenie przewodu zasilającego tuż przy rączce po
kilku latach intensywnej pracy na budowach na skutek zmęczenia wyginaniem,
no i oczywiście normalna wymiana szczotek przy komutatorze silnika, które
się zużywają w naturalny sposób.
Naprawa przewodu polega na obcięciu kawałka przewodu w miejscu jego
uszkodzenia i ponownego zarobienia końcówek i podłączenia, co trwa ok.
15min.

Sam używam takich młotowiertarek w firmie zarówno modeli GBH 2-24 DFR jak i
GBH 2-26 DFR.
Spisują się dobrze przy drobnych podkuwaniach oraz wspaniale wiercą w
każdym, materiale, a zwłaszcza w twardych betonach, choć do większych kuć
(bruzdy) używam cięższych, typowych młotów o udarze rzędu 7-15J na SDS-MAX.

Jeżeli chcesz zaoszczędzić i nie zamierzasz pracować zbyt intensywnie to
zastanów się nad podróbkami ww Boschów pod nazwą EuroTech EH 26 (odpowiednik
Boscha GBH 2-26) oraz  EuroTech EH 620 (odpowiednik Boscha GBH 2-24) w
cenach od 120-180zł.
W firmie posiadam także i te. Powiem szczerze, że jestem zaskoczony ich
wytrzymałością. Fakt, nie jest to Bosch i biorąc do ręki da się odróżnić
przez osobę, która ma porównanie. Funkcjonalnie są to prawie identyczne
młotowiertarki, kują z podobną siłą. Różnice widać tylko w jakości wykonania
tj. jakości odlewów plastikowych obudów oraz w pasowaniu poszczególnych
elementów plastikowych. Ponadto w Euro-Techach częściej trzeba wymieniać
szczotki przy silniku, ale można też założyć od Boscha, a te popracują
znacznie dłużej.

Kupując Boscha trzeba uważać, bo nieuczciwi sprzedawcy, zwłaszcza ci
straganowi lub podmarketowi sprzedają wiertarki EutoTech jako oryginalne
Bosch. W tym celu zrywają naklejki z nazwą Euro-Tech, a naklejają Bosch
zarówno na wiertarkach jak i na walizkach.
Bosch nie stosuje naklejek lecz malowane wytłoczenia zarówno na wiertarce
jak i na walizce.


Jerzy Sychut napisał(a):

> Moze moja (ponizej) sruba pasuje wraz zmetrowym walem?

Musze pogadać z "uczonymi w śrubkologii":-))) Silnik ma 72 KM i 4200
obr. (oczywiście przekładnia zredukuje obroty)

> Albo do wzmiankowanego sklepu pojde i cos dobiore.

Oj wybór to tam jest...

--
Pozdrowienia Jurek M

-----------------------------------------------------------------------

On Thu, 30 Jun 2005, Bartłomiej F. Tajchman wrote:
> czwartek, 30 czerwca 2005 00:15, Michał wrote:

>> Moim zdaniem za mało, zwłaszcza na Pisę.
>> Jezli Tomkowa Honda 2KM w niektórych miejscach z trudem radziła sobie z
>> jego Orionem to 5KM może być mało na 1,8 tony. Jeśli nawet da radę to
>> szkoda silnika. A może pomyśl o Witeroku 8 KM z uciągową śrubą.
> ^^^^^^^^^^^^^^^^
> Co to jest uciągowa śruba? I czym się różni od zwykłej?

Szarym kolorem. Śruba szybkościowa do wietieroka jest czerwona.

Jacek "Staram się wytłumaczyć najprzystępniej, jak umiem" Kijewski

--
***********Jacek Kijewski

------------------------------------------------------------------------------

I od tego wszystkiego przybyło Ci tyle pieniędzy, że cena czegokolwiek
przestała mieć znaczenie?

Dyskusja o wyższości silnika lepszego nad gorszym najczęściej zatrzymuje
się na etapie: mam do wydania/żona pozwala wydać XXX złotych. A czasem
X XXX zł. Sporadycznie tylko XX XXX złotych.

Nieuwzględnienie tego parametru powoduje, że dyskusje "zamiast wietieroka
kup 15-konną hondę 4-suw, z alternatorem, elektrostartem i manetką w
kokpicie" jedynie śmieszą.

I istotnie stają się dyskusjami o niczym.
--
***********Jacek Kijewski
-----------------------------------------------------------------------------

On Fri, 1 Jul 2005, Jerzy Makieła wrote:
> Jerzy Sychut napisał(a):

>> Moze moja (ponizej) sruba pasuje wraz zmetrowym walem?

> Musze pogadać z "uczonymi w śrubkologii":-))) Silnik ma 72 KM i 4200 obr.
> (oczywiście przekładnia zredukuje obroty)

Jeżeli wyciśniesz z mesiowego silnika 4200 obrotów, to uwzględnij, że mogą
to być ostatnie obroty... ja tak w swoim załatwiłem głowicę.

Przyjmij, że 90% mocy masz do 3000 - 3500, a normalnie "jeździsz"
1500-2500.
--
***********Jacek Kijewski

-------------------------------------------------------------------------------

Jacek Kijewski napisał(a) w wiadomości: ...

On Fri, 1 Jul 2005, Zbyszek wrote:

Dyskusja o wyższo?ci silnika lepszego nad gorszym najczę?ciej
zatrzymuje
się na etapie: mam do wydania/żona pozwala wydać XXX złotych. A czasem
X XXX zł. Sporadycznie tylko XX XXX złotych.

O to to...:) Ja się zatrzymuję na xxx. XX XXX i (raz) XXX XXX to już
JEJ pomysły,,,,

pozdrowienia
Michał Grodoń

------------------------------------------------------------------------------

Jacek Kijewski napisał(a):

> Jeżeli wyciśniesz z mesiowego silnika 4200 obrotów, to uwzględnij, że
> mogą to być ostatnie obroty... ja tak w swoim załatwiłem głowicę.

Mądrzy ludzie radzą jeździć nie więcej niż 3/4 max. obrotów...

> Przyjmij, że 90% mocy masz do 3000 - 3500, a normalnie "jeździsz"
> 1500-2500.

Max. moment obrotowy jest przy 2400 obr/min.

--
Pozdrowienia Jurek M

-----------------------------------------------------------------------------

Pozwalam sobie nieśmiało zauważyć, że tematem tych wszystkich dywagacji było
nie to, na co kogo stać, tylko co jest do danej sytuacji najlepsze.
Przydatność do sytuacji nie ma nic wspólnego z posiadaną kasą.
Ja się natomiast już dawno nauczyłem, że jeśli mam małą kasę, to nie stać
mnie na byle co. I albo tak się staram, żeby zdobyć to, co być powinno
(przynajmniej wg mnie), albo sobie odpuszczam (chwilowo). Ile razy dałem się
(samemu sobie) nabrać na różne dziwne "patenty" i "środki zastępcze", tyle
razy kosztowało mnie to w efekcie podwójnie, a do tego miałem niepotrzebne
kłopoty. Ot i cała filozofia, ale to temat na całkiem inną dyskusję.

A i w ramach nie całkiem wystarczającej kasy też można zrobić wiele różnych
rzeczy lepiej lub gorzej. Wymieniona przez Ciebie Honda 15 KM z całym tym
osprzętem na pewno kosztuje dużo. Za połowę tych pieniędzy można kupić
bardzo dobry Suzuki 15 KM, 2-suwowy, z alternatorem. Ale po diabła
elektrostart i manetka w kokpicie? Gdybyś miał wybór (za tę samą kwotę):
taka okrojona 15, o jakiej mówię albo np. 8 z tym pełnym wypasem, wybrałbyś
8? Żeby uruchamiać guzikiem i mieć wajchę w kokpicie?

A'propos żony: wejście do Nieba prowadzi przez dwoje drzwi - nad jednymi
jest napis "dla pantoflarzy" (i tu stoi gigantyczny tłum
zdematerializowanych facetów), a nad drugimi "dla tych, którzy nie dali się
zdominować przez żony" (i tu stoi jakiś pojedynczy, samotny nieszczęśnik).
Otwierają się wreszcie te drzwi, wygląda zdziwiony św. Piotr i pyta gościa,
co on tu robi sam. A na to on: "nie wiem, żona kazała mi tu stanąć".

Z życzeniami uśmiechu na twarzy
Zbyszek

-------------------------------------------------------------------------------------

I od tego wszystkiego przybyło Ci tyle pieniędzy, że cena czegokolwiek
przestała mieć znaczenie?

Dyskusja o wyższości silnika lepszego nad gorszym najczęściej zatrzymuje
się na etapie: mam do wydania/żona pozwala wydać XXX złotych. A czasem
X XXX zł. Sporadycznie tylko XX XXX złotych.

Nieuwzględnienie tego parametru powoduje, że dyskusje "zamiast wietieroka
kup 15-konną hondę 4-suw, z alternatorem, elektrostartem i manetką w
kokpicie" jedynie śmieszą.
I istotnie stają się dyskusjami o niczym.
--
***********Jacek Kijewski

------------------------------------------------------------

On Sat, 2 Jul 2005, Zbyszek wrote:
> Pozwalam sobie nieśmiało zauważyć, że tematem tych wszystkich dywagacji było
> nie to, na co kogo stać, tylko co jest do danej sytuacji najlepsze.
> Przydatność do sytuacji nie ma nic wspólnego z posiadaną kasą.

A to dość ciekawa teza i moim zdaniem nie znajduje pokrycia w życiu
realnym.

Nie twierdzę, że teza odosobniona, podobne dysputy toczyłem z Jerzym
Sychutem na przykład w odniesieniu do radarów na małych jachtach. To, co
dla innych jest wydatkiem rzędu pół pensji, dla innych może być
nieosiągalne.

A różnica między silnikiem np. 5 koni, a 10 koni może wynosić i 4 tys. zł.
Za które można sobie kupić różne rzeczy znacznie przydatniejsze, niż
nadmiar mocy.

> A i w ramach nie całkiem wystarczającej kasy też można zrobić wiele różnych
> rzeczy lepiej lub gorzej. Wymieniona przez Ciebie Honda 15 KM z całym tym
> osprzętem na pewno kosztuje dużo. Za połowę tych pieniędzy można kupić
> bardzo dobry Suzuki 15 KM, 2-suwowy, z alternatorem. Ale po diabła

Najgorszemu wrogowi bym nie życzył Suzuki, po doświadczeniach z serwisem
(a konkretniej brakiem serwisu) i częściami zamiennymi (a konkretniej
brakiem części).

W silnikach Suzuki między wałem a śrubą znajduje się taka zębata gumka.
Otóż zrywa się ona regularnie. Koszt gumki: 300 zł, za dużo, żeby ich
trzymać kilka na stanie. Czas sprowadzenia gumki: 4 miesiące powtarzania
"w przyszłym tygodniu, a w ogóle to pocałuj nas pan w d..ę, my tu drogie
motocykle sprzedajemy, a taka łajza to niech sobie gumkę na ... założy".

> elektrostart i manetka w kokpicie? Gdybyś miał wybór (za tę samą kwotę):
> taka okrojona 15, o jakiej mówię albo np. 8 z tym pełnym wypasem, wybrałbyś
> 8? Żeby uruchamiać guzikiem i mieć wajchę w kokpicie?

Tak. Wybrałbym Yamahę/Tohatsu/Johnsona z guzikiem i wajchą.

Uzasadnienie:
- po pierwsze nie jest to przeklęte suzuki.
- po drugie, wajcha bardzo pomaga przy wszelkich manewrach, istotnie
podnosząc ich bezpieczeństwo w porównaniu do wywieszania się jedną ręką za
rufę, drugą na rumplu i jeszcze kontrolować, co się przed dziobem dzieje
- po trzecie, elektrostart jest z tych cech najmniej istotny, ale bardzo
ułatwia życie, gdy coś się dzieje przed dziobem i nie bardzo chcemy
przewieszać się przez rufę i szarpać z szarpanką.

a tak naprawdę jednemu wystarczy forelle, drugiemu 20 koni johnsona będzie
mało, a wszystko zależy w zasadzie wyłącznie od pieniędzy. W żeglarstwie
nie ma górnej kwoty ograniczającej nasze wydatki, ZAWSZE da się kupić coś
jeszcze droższego i lepszego i ZAWSZE da się do tego znaleźć jakieś
uzasadnienie, a uzasadnienie odnoszące się do bezpieczeństwa ZAWSZE stawia
oponenta na przegranej pozycji: "jak śmiesz ludzi na zagrożenia narażać".

Tyle, że RZADKO ma to związek z rzeczywistością.

(w powyższym pominęliśmy fakt, że silnik o mocy 2x za dużej względem
rozsądnych potrzeb pali istotnie więcej paliwa zupełnie niepotrzebnie.
Oczywiście, w imię bezpieczeństwa owo paliwo również wypadałoby kupić i
nie marudzić, ale tu wchodzi inny fetysz: TO NIEEKOLOGICZNE!).

> A'propos żony: wejście do Nieba prowadzi przez dwoje drzwi - nad jednymi
> jest napis "dla pantoflarzy" (i tu stoi gigantyczny tłum
> zdematerializowanych facetów), a nad drugimi "dla tych, którzy nie dali się
> zdominować przez żony" (i tu stoi jakiś pojedynczy, samotny nieszczęśnik).
> Otwierają się wreszcie te drzwi, wygląda zdziwiony św. Piotr i pyta gościa,
> co on tu robi sam. A na to on: "nie wiem, żona kazała mi tu stanąć".

Znam i z różnych powodów wcale mnie to nie śmieszy.

--
***********Jacek Kijewski

-------------------------------------------------------------------------------

Użytkownik "Jacek Kijewski" <j...@sail-ho.pl> napisał w wiadomości
news:Pine.LNX.4.61L.0507022259570.10754@goldenhinde.sail-ho.pl...

On Sat, 2 Jul 2005, Zbyszek wrote:
> Pozwalam sobie nieśmiało zauważyć, że tematem tych wszystkich dywagacji
było
> nie to, na co kogo stać, tylko co jest do danej sytuacji najlepsze.
> Przydatność do sytuacji nie ma nic wspólnego z posiadaną kasą.

A to dość ciekawa teza i moim zdaniem nie znajduje pokrycia w życiu
realnym.

Nie twierdzę, że teza odosobniona, podobne dysputy toczyłem z Jerzym
Sychutem na przykład w odniesieniu do radarów na małych jachtach. To, co
dla innych jest wydatkiem rzędu pół pensji, dla innych może być
nieosiągalne.

OK, ale ta argumentacja wcale nie udowadnia Twojej tezy, że to na co kogoś
akurat stać (lub ile ma zamiar wydać na to "coś" pieniędzy) jest najlepsze
od strony technicznej, ekonomicznej, ekologicznej itd. Ani to, że jeśli
kogoś na coś nie stać (albo z innych powodów nie zamierza na to "coś"
przeznaczyć pieniędzy) to to "coś" jest niedobre, za duże, niepotrzebne itd.
Oczywiście wkraczamy tu już w dyskusję akademicką. "Najlepsze" może być
tylko jedno (z definicji i niezależnie od tego, ile kosztuje), dalej może
być cała masa rozwiązań dobrych, dalej cała masa niezłych itd. A na końcu
jest znów tylko jedno "najgorsze". I to całkowicie niezależnie od tego, czy
mówimy o silniku czy o czymkolwiek innym. Jeśli muszę wywiercić dwa otwory i
nie mam pieniędzy na dobry sprzęt, być może kupię jakąś chińską wiertarkę za
29,90 brutto. I być może uda mi się te dwa otwory wywiercić. Ale niech mnie
nikt nie przekonuje, że ta wiertarka jest dobra, "bo na inną mnie nie stać".
Ona jest do ... w każdym przypadku, bo zresztą z takim założeniem została
wyprodukowana.

A różnica między silnikiem np. 5 koni, a 10 koni może wynosić i 4 tys. zł.
Za które można sobie kupić różne rzeczy znacznie przydatniejsze, niż
nadmiar mocy.

Zgoda, ale to jest nadal tylko kwestia WYBORU podyktowanego takimi czy
innymi względami, a nie DOSKONAŁOŚCI akurat wybranego rozwiązania. Ja akurat
wolałem zrezygnować z kilku gadżetów na rzecz mocniejszego silnika. Ten
nadmiar mocy wykorzystuję niezmiernie rzadko (jak i sam silnik zresztą), ale
przydał mi się już parę razy podczas akcji ratunkowych.

> A i w ramach nie całkiem wystarczającej kasy też można zrobić wiele
różnych
> rzeczy lepiej lub gorzej. Wymieniona przez Ciebie Honda 15 KM z całym tym
> osprzętem na pewno kosztuje dużo. Za połowę tych pieniędzy można kupić
> bardzo dobry Suzuki 15 KM, 2-suwowy, z alternatorem. Ale po diabła

Najgorszemu wrogowi bym nie życzył Suzuki, po doświadczeniach z serwisem
(a konkretniej brakiem serwisu) i częściami zamiennymi (a konkretniej
brakiem części).

W silnikach Suzuki między wałem a śrubą znajduje się taka zębata gumka.
Otóż zrywa się ona regularnie. Koszt gumki: 300 zł, za dużo, żeby ich
trzymać kilka na stanie. Czas sprowadzenia gumki: 4 miesiące powtarzania
"w przyszłym tygodniu, a w ogóle to pocałuj nas pan w d..ę, my tu drogie
motocykle sprzedajemy, a taka łajza to niech sobie gumkę na ... założy".

Można znaleźć bardzo niezadowolonych użytkowników dowolnej marki dowolnego
urządzenia. Najczęściej jednak to nie urządzenia są winne swego
niedziałania, tylko brak kultury (szczególnie zaś jej części technicznej)
użytkowników a także brak jakiejkolwiek higieny obsługi. Ja mam od 9 lat
Suzuki, z którego jestem bardzo zadolony. Był z nim pewien problem, ale nie
wynikający ze złej jakości urządzenia, tylko z tego, że rozwiązanie z tzw.
"oil injection" z tego modelu nie nadaje się do jazdy na małych obrotach. Po
wyeliminowaniu tego "wtrysku" nie mam żadnych kłopotów. Jest to najlepszy
silnik, z jakim miałem dotychczas do czynienia. I żadna gumka jeszcze mi się
w nim nie zerwała.

> elektrostart i manetka w kokpicie? Gdybyś miał wybór (za tę samą kwotę):
> taka okrojona 15, o jakiej mówię albo np. 8 z tym pełnym wypasem,
wybrałbyś
> 8? Żeby uruchamiać guzikiem i mieć wajchę w kokpicie?

Tak. Wybrałbym Yamahę/Tohatsu/Johnsona z guzikiem i wajchą.

Uzasadnienie:
- po pierwsze nie jest to przeklęte suzuki.
- po drugie, wajcha bardzo pomaga przy wszelkich manewrach, istotnie
podnosząc ich bezpieczeństwo w porównaniu do wywieszania się jedną ręką za
rufę, drugą na rumplu i jeszcze kontrolować, co się przed dziobem dzieje
- po trzecie, elektrostart jest z tych cech najmniej istotny, ale bardzo
ułatwia życie, gdy coś się dzieje przed dziobem i nie bardzo chcemy
przewieszać się przez rufę i szarpać z szarpanką.

Zgadzam się, że wajcha i guzik są przydatne, gdy cała konstrukcja
kadłub-silnik zmusza do wywieszania się za rufę i uskuteczniania tam tańca
św. Wita. Manewry w takim przypadku rzeczywiście są trudne. Ja akurat
problemu nie mam, bo przy otwartej rufie Tanga 730 i ODPOWIEDNIM (a nie
najtańszym z możliwych) podnośniku, mam zawsze silnik w zasięgu zgiętej
ręki. A wajcha w kokpicie tylko by mi przeszkadzała.

a tak naprawdę jednemu wystarczy forelle, drugiemu 20 koni johnsona będzie
mało, a wszystko zależy w zasadzie wyłącznie od pieniędzy. W żeglarstwie
nie ma górnej kwoty ograniczającej nasze wydatki, ZAWSZE da się kupić coś
jeszcze droższego i lepszego i ZAWSZE da się do tego znaleźć jakieś
uzasadnienie, a uzasadnienie odnoszące się do bezpieczeństwa ZAWSZE stawia
oponenta na przegranej pozycji: "jak śmiesz ludzi na zagrożenia narażać".

Tyle, że RZADKO ma to związek z rzeczywistością.

Nieprawda. Moje przekonanie do wielkości (mocowej) silnika wynikło tylko i
wyłącznie z moich własnych doświadczeń (czyli przeżytej rzeczywistości). Na
bazie tych doświadczeń twierdzę także, że dla mojej łódki większy silnik
jest zupełnie niepotrzebny, aczkolwiek zdarzyła mi się sytuacja, gdzie
nadmiar mocy musiałem już wykorzystać całkowicie. Nie wiem tylko, czy w
przyszłości nie zmienię zdania wobec narastającego zjawiska nawałnic.

(w powyższym pominęliśmy fakt, że silnik o mocy 2x za dużej względem
rozsądnych potrzeb pali istotnie więcej paliwa zupełnie niepotrzebnie.
Oczywiście, w imię bezpieczeństwa owo paliwo również wypadałoby kupić i
nie marudzić, ale tu wchodzi inny fetysz: TO NIEEKOLOGICZNE!).

A to też zależy od higieny obsługi. Jeśli rozkręcisz gaz do oporu, to taki
silnik będzie chlał bez opamiętania (bo może), ale jeśli będziesz się
poruszał w odpowiednim zakresie, wcale nie będzie palił więcej niż silnik
słabszy, albo nawet i mniej. Jeśli będziesz jechał RÓWNO 100 km/h np. Oplem
Omegą z silnikiem 200 KM spali on znacznie mniej, niż Maluch z silnikiem 23
KM, jadący z taką samą prędkością. Ale jeśli w tej Omedze wdepniesz gaz do
dechy, to oczywiście w baku zrobi się wir. Ile więc spalisz dużym silnikiem,
zależy tylko od tego, jak mocno i często będziesz wachlował gazem.

> A'propos żony: wejście do Nieba prowadzi przez dwoje drzwi - nad jednymi
> jest napis "dla pantoflarzy" (i tu stoi gigantyczny tłum
> zdematerializowanych facetów), a nad drugimi "dla tych, którzy nie dali
się
> zdominować przez żony" (i tu stoi jakiś pojedynczy, samotny nieszczęśnik).
> Otwierają się wreszcie te drzwi, wygląda zdziwiony św. Piotr i pyta
gościa,
> co on tu robi sam. A na to on: "nie wiem, żona kazała mi tu stanąć".

Znam i z różnych powodów wcale mnie to nie śmieszy.

Szkoda, myślałem że się uśmiechniesz. Ponuractwo strasznie utrudnia życie, a
w Polsce jest szczególnie popularne. Mało tego, nie wypada być
uśmiechniętym, natomiast wypada wiecznie narzekać i lamentować. Może Pan Bóg
wtedy się ulituje i ześle mannę.

Z życzeniami poprawy Losu
Zbyszek

--
***********Jacek Kijewski

---------------------------------------------------------------------------

On Sun, 3 Jul 2005, Zbyszek wrote:
> OK, ale ta argumentacja wcale nie udowadnia Twojej tezy, że to na co kogoś
> akurat stać (lub ile ma zamiar wydać na to "coś" pieniędzy) jest najlepsze
> od strony technicznej, ekonomicznej, ekologicznej itd. Ani to, że jeśli

Główną przyczyną tego stanu rzeczy jest to, że Ty sobie właśnie tą tezę
wymyśliłeś i imputujesz mi.

Ja NIGDY takich słów nie powiedziałem.

To chyba wyjaśnia ten problem.

> kogoś na coś nie stać (albo z innych powodów nie zamierza na to "coś"
> przeznaczyć pieniędzy) to to "coś" jest niedobre, za duże, niepotrzebne itd.

Dla niego relatywnie - tak. Jest za duże, za niedobre, niepotrzebne. A
przede wszystkim - za drogie.

Przy zagadnieniach optymalizacyjnych zawsze musimy określić, co rozumiemy
przez minimum funkcji - i samą funkcję. Oraz określić warunki brzegowe.
Bez tego każda dyskusja, a też programowanie liniowe czy jakikolwiek inny
sposób szukania minimum nie ma sensu.

Twoje przykłady leżą poza dziedziną dostępną dla przeciętnego pytającego.

Apropos, ja bym wstawił na to tango porządnego dieselka marki Yanmar i
tylko nie mów mi, że to drogie i instalacja kłopotliwa - bo to jest
NAJLEPSZE rozwiązanie, BO TAK.

> Oczywiście wkraczamy tu już w dyskusję akademicką. "Najlepsze" może być
> tylko jedno (z definicji i niezależnie od tego, ile kosztuje), dalej może
> być cała masa rozwiązań dobrych, dalej cała masa niezłych itd. A na końcu
> jest znów tylko jedno "najgorsze". I to całkowicie niezależnie od tego, czy
> mówimy o silniku czy o czymkolwiek innym. Jeśli muszę wywiercić dwa otwory i
> nie mam pieniędzy na dobry sprzęt, być może kupię jakąś chińską wiertarkę za
> 29,90 brutto. I być może uda mi się te dwa otwory wywiercić. Ale niech mnie
> nikt nie przekonuje, że ta wiertarka jest dobra, "bo na inną mnie nie stać".
> Ona jest do ... w każdym przypadku, bo zresztą z takim założeniem została
> wyprodukowana.

Złe podejście. Są rzeczy, do których taka wiertarka będzie całkiem niezła.
Na przykład wiercenie otworów w płytach gipsowo-kartonowych. Wskutek
wydzielającego się pyłu zdechnie równie szybko, jak niebieski Bosch, za to
zdechnięcie będzie kosztowało mniej. Przypuszczalnie przy wierceniu stali
nierdzewnej najpierw pójdą łożyska, potem szczotki, ale wiertarki dzielimy
na ogólnego przeznaczenia, specjalne i specjalizowane (tak, jak każde inne
narzędzie zresztą).

Jeżeli człowiek chce pchnąć półtoratonowy jacht pod prąd, to zalecanie mu
kupna 15 koni jest absolutnie pozbawione sensu. Wystarczy mu 8,
maksymalnie 10. Ze śrubą dobraną do kadłuba.

Opowieści o straszliwych sztormach na Mazurach i o tym, jak biedna stara
łajba pół dnia i tak dalej możemy sobie odłożyć na bok. Idąc tym tropem
musielibyśmy sobie po prostu sprawić łódź SAR 1200 i dać spokój z
żeglowaniem.

- Ukryj cytowany tekst -
- Pokaż cytowany tekst -

>> A i w ramach nie całkiem wystarczającej kasy też można zrobić wiele
> różnych
>> rzeczy lepiej lub gorzej. Wymieniona przez Ciebie Honda 15 KM z całym tym
>> osprzętem na pewno kosztuje dużo. Za połowę tych pieniędzy można kupić
>> bardzo dobry Suzuki 15 KM, 2-suwowy, z alternatorem. Ale po diabła

> Najgorszemu wrogowi bym nie życzył Suzuki, po doświadczeniach z serwisem
> (a konkretniej brakiem serwisu) i częściami zamiennymi (a konkretniej
> brakiem części).

> W silnikach Suzuki między wałem a śrubą znajduje się taka zębata gumka.
> Otóż zrywa się ona regularnie. Koszt gumki: 300 zł, za dużo, żeby ich
> trzymać kilka na stanie. Czas sprowadzenia gumki: 4 miesiące powtarzania
> "w przyszłym tygodniu, a w ogóle to pocałuj nas pan w d..ę, my tu drogie
> motocykle sprzedajemy, a taka łajza to niech sobie gumkę na ... założy".

> Można znaleźć bardzo niezadowolonych użytkowników dowolnej marki dowolnego
> urządzenia. Najczęściej jednak to nie urządzenia są winne swego

Znalazłeś dwóch _bardzo_ niezadowolonych użytkowników Suzuki - mnie i
Radka. A może Radka i mnie.

Być może to nie urządzenia są winne, tylko abnegackie podejście ich
producenta. Przyjmij do wiadomości, że Suzuki Motor Poland ok. 2 lata temu
oficjalnie wycofało się z serwisu ww. silników, nie ma sieci serwisowej i
nie ma racjonalnego zaopatrzenia w części zamienne. Wskutek tego naprawda
Suzuki przypomina pod względem starań i kombinacji naprawę silnika Dęba
lub Moskwa. Tylko jest wielokrotnie droższa.

Do czasu, póki Suzuki nie zbuduje sieci serwisu silników jachtowych
niezależnej od serwisu motocykli, nie mam ochoty rozmawiać o tej firmie.

> a tak naprawdę jednemu wystarczy forelle, drugiemu 20 koni johnsona będzie
> mało, a wszystko zależy w zasadzie wyłącznie od pieniędzy. W żeglarstwie
> nie ma górnej kwoty ograniczającej nasze wydatki, ZAWSZE da się kupić coś
> jeszcze droższego i lepszego i ZAWSZE da się do tego znaleźć jakieś
> uzasadnienie, a uzasadnienie odnoszące się do bezpieczeństwa ZAWSZE stawia
> oponenta na przegranej pozycji: "jak śmiesz ludzi na zagrożenia narażać".

> Tyle, że RZADKO ma to związek z rzeczywistością.

> Nieprawda. Moje przekonanie do wielkości (mocowej) silnika wynikło tylko i
> wyłącznie z moich własnych doświadczeń (czyli przeżytej rzeczywistości). Na
> bazie tych doświadczeń twierdzę także, że dla mojej łódki większy silnik
> jest zupełnie niepotrzebny, aczkolwiek zdarzyła mi się sytuacja, gdzie
> nadmiar mocy musiałem już wykorzystać całkowicie. Nie wiem tylko, czy w
> przyszłości nie zmienię zdania wobec narastającego zjawiska nawałnic.

Jaką to rzeczywistość mogłeś przeżyć na Tango na jeziorze?

> Szkoda, myślałem że się uśmiechniesz. Ponuractwo strasznie utrudnia życie, a
> w Polsce jest szczególnie popularne. Mało tego, nie wypada być
> uśmiechniętym, natomiast wypada wiecznie narzekać i lamentować. Może Pan Bóg
> wtedy się ulituje i ześle mannę.

> Z życzeniami poprawy Losu

Akurat na los nie narzekam.

--
***********Jacek Kijewski

-----------------------------------------------------------------------------------------

Użytkownik "Bartłomiej F. Tajchman" <bar...@merigold.NOSPAM.krakow.pl>
napisał

> > Kombinuj.... kombinuj...
> Sobie to policzę i narysuję po prostu. O! :)

Lepiej będzie, jak kiedyś wpadniesz do mnie i na oczy zobaczysz ja się
ścigają bolidy na poszczególnych śrubach.

Liczenie to sprawa akademicka, nie wiele wnosi.
Liczy się wiele innych drobiazgów, szczególnie nawrotka i skok w ślizg. A tu
już technika i dopiero śruba.

--
Pozdrawiam,
Sławek

---------------------------------------------------------------------------------

Użytkownik "Jerzy Makieła" <jur...@post.pl> napisał

> Mądrzy ludzie radzą jeździć nie więcej niż 3/4 max. obrotów...

I dobrze radzą.

> Max. moment obrotowy jest przy 2400 obr/min.

Z tego co wyczytałem to zabrałeś się z odwrotnej strony do śrubowania
Zatem wątpliwy dobór śruby o magicznym skoku.

--
Pozdrawiam,
Sławek

------------------------------------------------------------------------------------

Użytkownik "Piotr Zakrzewski" <zakrzu78@____blablabla___gazeta.pl> napisał

> Ha przy jachtach to i tak jeszcze jest prosto :)))

Jakich jachtach?
Nic podobnego, jeżeli ma to coś pływać według założeń, to zabawa jest nieco
kosztowna.
Oj znam to z własnej kieszeni.

> Zabawa zaczyna się przy motorówkach, przy pływaniu w ślizgu i tch
> szybkościach zaczynają się liczyć wszystkie szczegóły.

No tu to juz właściwie zaczynasz dedukować.

> Pamiętam jak kiedyś w
> ramach eksperymentu zakładaliśmy do motorówki różne śruby.

Do dziś to się czyni.

> Mieliśmy 14, 17 i
> 18

tak się zaczyna przedszkole motorowodne.

--
Pozdrawiam,
Sławek

-----------------------------------------------------------------------------------------

> Zaczynałem żeglarskie przygody w czasach, gdy silników na jachtach
> praktycznie w ogóle nie było i wszystko trzeba było robić "na piechotę".
> Wyjaśniam, że "na piechotę" oznacza: na żaglach, na wiosłach albo
> rzeczywiście na piechotę (burłak na brzegu).

Już pisałem, jak niedawno jeden z Twoich rówieśników zastosował zwykłą
wiertarkę akumulatorową do napędu jachtu.

Standardowo posiada dulki i nieco długie wiosła. Jedyny, który to do dziś
stosuje, czyli wiosła lub żagla, a czasami wiertarkę.
I to mi się bardzo podoba.

> Nie przekonuj mnie
> ani innych, że lepiej mieć jedną rękę niż dwie. Jasne, że jedną ręką można
> zrobić bardzo dużo, ale dwiema lepiej, szybciej i bezpieczniej.

Panowie tutaj nadmienię, że żegluje ze mną kolega na 470 całkowicie bez
prawej ręki, a lewa jest szczątkowa (łokieć i coś).
Zatem sugeruję zbyt mocno nie czynić nacisków na ułomności. Te ułomności
wbrew pozorom nadrabiane są rozsądkiem, którego często brakuje
pełnosprawnym.

> Jasne, że na śródlądziu nie ma ostrej pogody. Te drzewa między Jeżami a
> Orzyszem powyrywały się oczywiście same przed bodajże trzema laty. Na
temat
> definicji sztormu czy "sztormu" na śródlądziu to nie warto się nawet
> spierać. Niech to się nazywa "mocna bryza" i OK.

No tak, mogłem być wówczas w samym centrum tego czegoś, ale się udało.

> Muszę się jeszcze ustosunkować do tej "liny z bezpiecznej odległości" i
> poharatania śrubą. Możliwość poharatania oczywiście istnieje i trzeba
bardzo
> mieć to na względzie.

No cóż kolejny smutny przypadek.
Mieczyk i śruba ścigacza koleżanki rozjechała prawą rękę od góry do dołu jej
przeciwnikowi (wina po stronie poszkodowanego).
Zatem to jest prawdopodobne, niestety ;-(

> Ale możliwość ta jest tym większa, im bardziej silnik
> nie radzi sobie z zaistniałą sytuacją i wiatr i fala (albo "wiatr" i

"fala")
W przytoczonym przykładzie fala delikatnie była za duża i przy nawrotce
nagle postawiło poszkodowanego go na torze koleżanki.

> Ta "lina" to trochę akademickie rozważanie.

Akademicko rozważano kolejne rodzaje doboru śrub.
No cóż, skończyło się tragicznie.

> Nie gniewaj się za tego "ekstremalnego" Oriona.

Na dziś wygląda już całkiem fajnie. Nooo nazwa świeżo namalowana... ja bym
zmienił na +Praski dz...+
Ale i obecna pasuje.

--
Pozdrawiam,
Sławek

---------------------------------------------------------------------------------

Zbyszek <tango...@o2.pl> napisał(a):

> Właściwie to jestem już mocno znużony tą dyskusją o niczym.

[hermetyczne]
To może zmień rozmówcę? ;-P
[/hermetyczne]

> Rozumiem z niej jednak, że usiłujesz mnie przekonać, że generalnie lepiej
> mieć gorszy sprzęt niż lepszy. A także to, że jeśli ktoś jednak ma za dobry
> silnik, to na pewno jest "yachtsman'em" a nie prawdziwym żeglarzem, jak Ty.

Nie. Usiłuję Cię przekonać że mocniejszy silnik wcale nie musi znaczyć
lepszy.

> Zaczynałem żeglarskie przygody w czasach, gdy silników na jachtach
> praktycznie w ogóle nie było i wszystko trzeba było robić "na piechotę".
> Wyjaśniam, że "na piechotę" oznacza: na żaglach, na wiosłach albo
> rzeczywiście na piechotę (burłak na brzegu).

Również pamiętam czasy gdy na Mazury pływało się omegami z silnikami (o ile
tak można to ustrojstwo nazwać) marki "Warta". I potem ciągałem taką Omegę na
burłaku po kanałach.

> W tamtych czasach DZ-ta była jeszcze jachtem szkoleniowym, na którym trzeba
> było zdawać egzamin na sternika.

Noo, to chyba jasne. Ktoś komu żeglarstwo z miejsca nie zbrzydło za sprawą
takiej krypy, to miał już poważne szanse pozostać w żeglarstwie na zawsze
Szkolenie na DZ-cie (niekoniecznie na sternika) to miała być taka "unitarka",
jak w wojsku. Idealnie wpisywało się to w aktualną do dziś filozofię PZŻ.

> Pisałeś o 5-6B na Zegrzu na Orionie bez steru.

Uściślę że było to na początku mojego rejsu mazurskiego w 2003r. Ster urwał
się zaś dlatego, że właściciel warszawskiej firmy "Kotwica" okazał się
partaczem.

> Każdy warunki ekstremalne ocenia na swój sposób. Dla mnie dużym przeżyciem
> było kiedyś 11B na Bałtyku pod koniec września na rozpadającej się Vedze
> (1,5 tony wody na wachtę).

No cóż, gdyby mi ktoś wtrynił takiego wraka, moja ocena tego kogoś byłaby
równie surowa jak tamtego "szpeca" który powinien spawać wyłącznie bramy
ogrodowe, nie osprzęt do jachtu.

> Na bazie tych doświadczeń twierdzę, że sztormować jest lepiej na żaglach
> (dopóki się je ma). Ale zdarzają się sytuacje, także na śródlądziu, że brak
> odpowiedniego silnika może kogoś kosztować życie.

W myśl tej zasady każdy odopwiedzialny mazurski żeglarz powinien wozić RIB-a
na pokładzie. Bo a nuż będzie trzeba kogoś ratować...

> Dla dużej jednostki (a o takich była mowa) 10 czy 20 kg więcej nie ma
> znaczenia.

Była mowa o róznych jednostkach. I tak, dla Oriona 15 kg więcej za pawężą ma
poważne znaczenie (Honda BF2 - 12kg, Honda BF5 lub Wietierok 8 - 27kg). Dla
siedmiometrowego jachtu będzie miało znaczenie obciążenie go dodatkową masą
sporo ponad 20kg, bo o tyle może być cięższy silnik 15KM od silnika 5KM.

> Jasne, że na śródlądziu nie ma ostrej pogody. Te drzewa między Jeżami a
> Orzyszem powyrywały się oczywiście same przed bodajże trzema laty.

Tak jak już napisałem: było to zjawisko lokalne i krótkotrwałe. Nie należy
się tam spodziewać kilkudniowych wiatrów o sile 7B i większej, a załamanie
pogody trzeba umieć przewidzieć, i przedsięwziąć stosowne środki. A z tym
ostatnim bywa nie zawsze tak jak być powinno.

> Ta "lina" to trochę akademickie rozważanie. Opór człowieka w wodzie jest
> bardzo duży i jestem prawie pewien, że posiadając taką dryfkotwę
> i samemu sztormując (przepraszam za to brzydkie i zupełnie nieśródlądowe
> określenie) na mikrożagielkach albo na za słabym do tych warunków silniku,
> w szybkim czasie taki ratownik zostanie zepchniety/ściągnięty na ten
> przewrócony jacht. Finał będzie taki, że teraz trzeba będzie ratować
> już dwie załogi, zamiast jednej. Ale za to będzie ambitnie.

Natomiast nie "ambitne" ale kozackie podejście jachtem posiadającym mocny
silnik do przewróconej łajby ze spanikowaną załogą w wodzie może się skończyć
tym że "akcja ratownicza się udała ale pacjent zmarł". Aby zaś uniknąć tego o
czym piszesz - trzeba robić to z głową; dlaczego np nie wyrzucić kapoka na
długiej linie, naprowadzając go następnie tak aby ratowany mógł się jej
uchwycić?

> Nie gniewaj się za tego "ekstremalnego" Oriona. Napływałem się też na małych
> łódkach (od Cadeta i Mewki począwszy) i po prostu dla mnie pływanie na nich
> jest czymś ekstremalnym samym w sobie, niezależnie od warunków.

A dla kogoś kto obecnie pływa na TES-ie 32 "Dreamer" ekstremalne samo w sobie
niezależnie od warunków na czymkolwiek mniejszym od Janmora 28... A może
wydało Ci się one "ekstremalnym" dlatego że te małe łódki były w
stanie "Zabujczym" i nie miały wielu rzeczy ułatwiających i plywanie, i życie
na jachcie, które mieć mogły?

> A na koniec chcę dodać, że między czarnym a białym jest jeszcze
> nieskończenie wiele szarości. Jeśli więc w samochodzie jest silnik o dużej
> mocy, nie znaczy to wcale, że jego właściciel musi koniecznie palić gumy
> albo urządzać rajdy między TIR'ami.

Zgoda - tyle że w "normalnych" sytuacjach taki samochód będzie po prostu
więcej palił, a jego naprawa będzie droższa.

> Nie każdy zaraz jest idiotą, chociaż tych idiotów jest ogromnie dużo i
> obawiam się, że coraz więcej. Widzisz, mocny silnik może Cię uratować
> z groźnej sytuacji, w jaką wpędzi Cię wwym. idiota.

Również bez obrazy - ale niejednokrotnie odnoszę wrażenie (poparte
przykładami z życia, niestety) że posiadacze o wiele za mocnych silników
(albo siedemnastoletnie szczawie czarterujący na swój pierwszy rejs "Janmora
28", mam tu na myśli "Saturna" na Wojnowie gdzie pozostała po nich wielka
torba śmieci oraz obfity papierzak w krzakach porzeczek) - okazują się
idiotami, dla których nadmar mocy lub wielkość jachtu ma być protezą
zastępującą rozum...

> Z życzeniami nie natrafiania na idiotów

Wzajemnie
Tomek Janiszewski

----------------------------------------------------------------------------------------