Wyniki wyszukiwania dla słów: Wilk z Brzozowej

No tak jak mówiłem mam już napisy do pierwszego kompakta ( łep mi pęka od
patrzenia w ekran) Wrzuciłbym, na grupę  ale wiem że są tacy co by mnie
zjedli. Gdzie mam to podesłać co by było ogólno dostępne???
Acha sory za błedy i orty ale pierwszy raz coś takiego robiłem.....

Na razie pierwszy dysk ( ten co jest u MrBrzoza)  nawet jakos to wyszło - w
sumie kole 70 minut filmu. Czekam na propozycje.
Drugi kompakcik bedzie dopiero w przyszłym tygodniu bo mi łącze padło i
straszne mam problemy z zasysaniem filmików z ftepów.

A i dzieki Maco-wi Bastkowi i Mr.Brzozie za konta

TomiS






Kiedy Franciszek mówi wilkowi: Lato!, wilk stara się nie węszyć. Stara
się tylko, bo nigdy mu nie wychodzi. Spuszcza nisko łeb i pospieszne
niuchy maskuje warczeniem. Braciszkowie tłuką kijankami kaptury, jakby
chcieli zaocznie przegnać nieprzystojne myśli, a słońce pogania
pospieszne zajączki, które skacząc od tonsury do tonsury znajdują się
gdzieś pośrodku drogi między łysinami a chlupotem wody skrzącej
kamienne progi. Franciszek śledzi zawiłą biel, gładzi dłonią, szepcze
coś wprost w brzozowy pień, ignoruje kosa co to próbuje zagaić
rozmowę. W końcu - już bez zbędnego zamyślenia - dotyka wilgotnego
psiego nosa. - Ciepły. - stwierdza. - Dziś ostatnia kwadra. W nocy
będzie deszcz.
Brat Jałowiec wali chochlą w przerdzewiały napierśnik.
- Grochóóówka! - niesie się po wodzie.

w.


"wilczysko":

| lis ignorant
| ''''''''''''''''''''''

Wybaczysz, leśny bracie? Bo widzisz, gdybym miał komentować, musiałbym
swoim zrzędzeniem popsuć wątek, a szkoda by mi. Przyjmij zatem, proszę
jako komentarz:

rachunek

kruk zacieśniał krąg nad lasem
leniwe wschodu podniesienie
objąłem chłodną myślą
chętne pajęczyny zdjęły miarę
zdziwienie

na moście martwe orchidee
od dębu aż po zenit trawy
uczciłem mową
chrzęścili sękaci patriarchowie
w meandrach naczyń włosowatych
wietrzyli wino Skrwy

za wzgórzem chylił się las
pospiesznie cokolwiek
znak uczyniłem
maskę pośmiertną w igliwiu
proste brzozowe pnie
próchniały w biegu

miałem pamiętać poniechałem
głodem powrotu do ogrodu
odwiecznił się dzień
ciężką hostię wieczoru
zjadłem bez spowiedzi


Wilku, wolałbym żebyś się skupił na atmosferze i estetyce wiersza,
a nie wątku, dlatego zrzędź sobie i psuj ile trzeba.

Za 'rachunek' pięknie dziękuję.
Brzmi jak by go sam Drzewiec wystawił :-)

s.

w.




Wejście do kościoła i powód draki z Cztanem i Wilkiem (tak się chyba
nazywali? piszę z pamięci).


[...]
I poszli do kościoła, a wysłuchawszy pobożnie nabożeństwa,
nabrali otuchy. Nie stracili głów nawet wówczas, gdy *Jagienka* po mszy
w przedsionku znowu *przyjęła* *wodę* *święconą* *z* *ręki* *Zbyszka*.
Na cmentarzu przy wrotach podjęli pod nogi Zycha, Jagienkę, a nawet i
opata, choć ten był nieprzyjacielem starego Wilka z Brzozowej. Na
Zbyszka patrzyli wprawdzie spode łba, ale żaden nie warknął, chociaż
serca skowytały im w piersiach z bólu, z gniewu i zazdrości, gdyż nigdy
Jagienka nie wydawała im się tak cudną i tak do królewny podobną.

wesoła pieśń wędrownych kleryków, Cztan począł ocierać pot ze swych
zarosłych policzków i parskać jak koń. Wilk zaś ozwał się, zgrzytając
zębami:

- Do gospody! do gospody! gorze mi!...
[...]



Bioróżnorodość.
Bobry przekształacją środowisko naturalne, renaturalizują je.
Powstanie stawów bobrowych powoduje zmianę sktuktury i składu gatunkowego rośliności i zmiany w świecie zwierząt. Zainicjowane zostają procesy odtworzenia naturalnych zespołów roślinnych: zaroślowych: łozowiska i zarośla wierzbowo-brzozowe, łęgów, olsów, grądów charakterystycznych dla dolin rzecznych. Powstaje warstwa ziołoroślowa i runo z światłożądnymi gatunkami traw. Poszerzony ekoton (strefa przejściowa) powsoduje rozwój zbiorowisk bagiennych z turzycami, trzcinami, szuwarem. W zbiorniku wodnym rozwija się roślinność wodna: rdesty, lilie wodne, rzęsa wodna itd. Ociepla się woda wzbogacowa w związki azotowe i fosforowe więc rozwija się plankton. Zwiększona ilość pokarmu sprzyja rozwojowi kręgowców wodnych charakterystycznych dla wód stojących. Następne ogniwo w łańcuchu pokarmowym to ryby. Pożywienie plus dogodne warunki bytowania to możliwość zwiększenia populacji m.in ryb łososiowatych. Ryby więc pożywienie dla wydr. Zwiększa się zagęszczenie płazów, gadów i drobnych saków. Ze środowiska stworzonego przez bobry korzystają także: owady, ptaki, a z ssaków: piżmaki, łosie, sarny, jelenie, dziki, norki. Drapieżniki polujące na bobry: wilki, nidźwiedzie, rysie, dzikie psy mają dobrą "stołówkę".
I bardzo ważne. Bobrowiska to naturalne korytarze ekologiczne.
Opracowałam na podstawie monografii "Bóbr" Andrzeja Czecha.

Podlasie, 30.12.2007- 02.01.2008:

torfowiska doliny Rospudy i okoliczne lasy (w tym bagienne sosnowo-brzozowe):
widziane sarny, jelenie- stado 15 osobników na zamarzniętych torfowiskach;
tropy: wydr, kun, wiewiórek, zajęcy, dzików, lisów, bobrów i borsuków.
Wspaniałym i niesamowitym przeżyciem była obserwacja tropów (niestety tylko) wilków, ale mięliśmy świadomość, że są całkiem blisko. Idąc drogą powrotną widzieliśmy na swoich śladach odciśniętych na śniegu świeże tropy borsuka, a obok wilka. Las nad Rospudą tętni życiem bardziej niż się tego spodziewaliśmy. Niesamowita wprost ilość dzikich zwierząt!!
Najprawdopodobniej widzieliśmy również tropy rysia
Acha były też nietoperze- 2 os. (ale jakie, to też będzie wiedział Batman)

Jednym słowem było cudownie...

Swoją drogą szkoda, że tłumaczenia nazw starano się stosować tylko na terenie dzisiejszego Śródmieścia.
Stare nazwy miały w sobie tyle przejrzystości i logiki.
Dziś ze świecą szukać takich nazw jak Kartuska, która jest drogą na Kartuzy.

No, nie ma tego aż tak mało. Przykładowo we Wrzeszczu: Akazienweg - Akacjowa, Birkenallee - Brzozowa, Eichenallee - Dębinki, Dębowa, Eschenweg - Jesionowa, Ahornweg - Klonowa, Bruderstraße - Bracka, Am Kleinhammerteich - Nad Stawem, Eigenhausstraße - Własna Strzecha, Krähenberg - Wronia (no, to może nie takie dokładne tłumaczenie). W Oliwie chyba tylko Waldstraße - Leśna, ale za to w Jelitkowie Hussitenweg - Husytów, Glettkauer Straße - Jelitkowska, Kapellenstraße - Kapliczna, w Brzeźnie Südstraße - Południowa, Nordstraße - Północna, Kurstraße - Zdrojowa, Danziger Straße - Gdańska, w Nowym Porcie Seemannstraße - Wilków Morskich, Freundschaftstrasse - Przyjaciół, Salzstraße - Solec, Schulstrasse - Szkolna, Sasperstraße - Na Zaspę, Olivaerstraße - Oliwska, na Stogach Ackerstraße - Skiby, Dammstraße - Tamka, Am Eulenbruch - Sówki, Spechtstraße - Szpaki, z przymrużeniem oka można tu też dorzucić Tannenbergstraße - Jodłowa.

Siedzi sobie sroka na brzozie, a tu nagle do brzozy podchodzi krowa i zaczyna się wspinać. Sroka w szoku obserwuje jak krowa spokojnie sadowi się koło niej na gałęzi. Wreszcie pyta krowę:
- Krowa, co ty robisz?
- No przyszłam sobie wisienek pojeść - mówi krowa.
- Ty Krowa... ale to jest brzoza, a nie wiśnia...
- Spoko... Wisienki mam w słoiczku!

Spotykają się trzy bociany, stary, średni i bardzo młody i rozmawiają o tym jak spędzały ostatni tydzień.
- Ja uszczęśliwiałem staruszków w Krakowie - mówi stary.
- Ja uszczęśliwiałem trzydziestolatków w Warszawie - mówi średni.
A najmłodszy:
A ja straszyłem studentów w Poznaniu.

Zima, las, pada śnieg. Po lesie chodzi podenerwowany niedźwiedź. To złamie choinkę, to kopnie w drzewo, to pogoni wilka - ogólnie - mocno wściekły! Chodzi i gada:
- Po jaką cholerę piłem tę kawę we wrześniu...

To my wstawimy wyniki z owczarków długowłosych:

PSY

kl. baby
1. EDGARD Arkadia
2. ELIOT Arkadia

kl. szczeniąt
bez lokat ADRON Wilcza Elita i FENRIS Wilcze Serce

kl. młodzieży
1, XANO ze Skalnego Wzgórza
2. ZACK Rykoń

kl. pośrednia
1. FALKO Bodyguard
2. BUTSCH Braveheart
3. HERMES z Brzozowej

kl. otwarta
1. CHAMP Rymbaś
2. WARS od Włocławskich Gór
3. DEMON z Dębowej Doliny

kl. championów
1. FORD Duma Szenberg

SUKI

kl. baby
bez lokat MILA z Rakowieckiego Dworu i NESKA Bodyguard

kl. szczeniąt
1. XANDORA vom Fichtenschlag
2. PRIMA BELLA Boss Bursztyn
3. BESTA z Kojca Wilków

kl. młodzieży
1. ZALA von Steiglehof
2. JENNY od Aleksandry
3. HONDA Bodyguard

kl. pośrednia
1. WENA Inowrocławski Dwór
2. JARA Opal
3. DONA Pasja Piastowa

nie jestem pewna klasy młodzieży oraz pośredniej.

kl. otwarta
1. KAIRA z Jadu Skorpiona
2. ROKSI ROY Gramitoda Wolf
3. ISA zur Worringer Rheinaue
4. CYRA Wspaniały Pies

To może znajdziemy budynki w lesie, i wilk syty i owca cała hę? Może wrócimy do tematu walki w Babim Dole na trasie Żukowo Koscierzyna. Była jednostka wojskowa dywizjonu rakietowego. Primo pisał że biega tam upierdliwy dziadek brzozowy i drzewka sadzi. Może warto zbadać miejsce, z dziadziem pogadać, flaszkę kupić to da na luz i zrobimy z nim spółkę z o.o. jak Archie z cieciem w New Porcie. Co o tym szanowni koledzy myślą?

http://www.fortyfikacje.eksploracja.pl/fr_babi_dol.htm

Miłej lektury.

Obsada:

Zbyszko z Bogdańca - Krzysztof Nowik
Maćko z Bogdańca - Bogusz Bilewski
Jagienka Zychówna - Olga Sawicka
Zych ze Zgorzelic - Tomasz Zaliwski
Jurand ze Spychowa - Zbigniew Zapasiewicz
Zygfryd de Lowe - Zygmunt Maciejewski
księżna Mazowiecka - Zofia Saretok
książę Mazowiecki - Jerzy Przybylski
Hlawa - Stanisław Zatłoka
Sanderus - Wacław Szklarski
Powała z Taczewa - Włodzimierz Bednarski
Zyndram z Maszkowic - Franciszek Pieczka
Kuno von Lichtenstein - Edmund Fetting
Fulko de Lorche - Ryszard Barycz
de Forcy - Marek Bargiełowski
król Władysław Jagiełło - Krzysztof Kumor
kasztelan Jan Tęczyński - Henryk Machalica
Mikołaj z Długolasu - Józef Nalberczak
Tolima - Janusz Paluszkiewicz
Zawisza Czarny - Tomasz Marzecki
Jędrek z Kropiwnicy - Marek Obertyn
Wilk z Brzozowej - Janusz Zakrzeński
ksiądz Wyszoniek - Tadeusz Borowski
księżna Aleksandra - Irena Jun
smolarz - Henryk Borowski
opat - Witold Skaruch
przeor - Zdzisław Tobiasz
sługa księżnej Mazowieckiej - Wojciech Siemion
pachołek krzyżacki - Mieczysław Hryniewicz
dworzanin Juranda - Eugeniusz Robaczewski
ogłaszający wyrok - Cezary Julski
Turek - Henryk Łapiński

[img]http://farm2.static.flickr.com/1193/533672176_4d4b936150.jpg?v=0[/img]
Miękka ścieżka pozwala wilkom pewnie stąpać bez obaw, że w ich łapach utkwi ostre szkło, które sprawia później wiele bólu. W powietrzu roznosi się świeży zapach roślinności, a ptaki raźnie ćwierkają, by zwabić swoje drugie połówki. Przez korony drzew prześwitują delikatne promienie słońca, które nadają zagajnikowi uroku. Dalej, za młodym lasem znajduje się wspaniała polana, która pozwala wilkom biegać bez ograniczeń, a także wylegiwać się rozkosznie nie myśląc o żadnych dręczących problemach.

Obrazek
Miękka ścieżka pozwala wilkom pewnie stąpać bez obaw, że w ich łapach utkwi ostre szkło, które sprawia później wiele bólu. W powietrzu roznosi się świeży zapach roślinności, a ptaki raźnie ćwierkają, by zwabić swoje drugie połówki. Przez korony drzew prześwitują delikatne promienie słońca, które nadają zagajnikowi uroku. Dalej, za młodym lasem znajduje się wspaniała polana, która pozwala wilkom biegać bez ograniczeń, a także wylegiwać się rozkosznie nie myśląc o żadnych dręczących problemach.

Oto duże zadanie dla wszystkich ambitnych zainteresowanych małą rywalizacją!

Zwitek Kory Brzozowej Woodcraftu - Ernest Thompson Seton, Czarny Wilk.
Gotowanie wody na czas
Zagotuj litr wody w otwartym naczyniu. Do dyspozycji masz jedno nie rozłupane polano, siekierę, zapałki, naczynie. Czas liczy się od chwili, gdy zaczniesz rozłupywać polano do chwili wrzenia wody. (Cała powierzchnia wody kipi) Można dmuchać, wachlować, machać rękoma.

12 minut: Czyn
8 minut: Wielki Czyn

Polano, czyli coś krótszego - Wymiar 30 cm. średnica niecałe 10 cm. Wykorzystujcie żerdzie z uschniętych świerków czy sosen.
Gatunek? Pozostańmy przy świerku lub sośnie. Drewno wysuszone i jakby się dało to bez sęków. Da się, da. Zapewniam!
Toporkiem rozłupać polano na najbardziej dla siebie optymalne szczapy i drzazgi. Wodę gorujemy na zwykłym ognisku gdzie z drzewa z naszego polana możemy sobie wg. uznania postawić prowizoryczną kuchnię pamiętająć o ograniczonym zasobie drewna.

Zapraszam wszystkich do wzięcia udziału w tym przedsięwzięciu
Podajcie swoje czasy! Chciałbym uścisnąć dłoń temu komu uda się zejść poniżej 7 min.!
Dla podkręcenia wyników i rywalizacji próbę warto przeprowadzić w zespole.

http://www.hr.bci.pl/news.php?readmore=38

To już czwarte planowane wydanie legendarnej książki pióra Ernesta Thompsona Setona - Czarnego Wilka p.t. Zwój Kory Brzozowej Woodcraftu. Jak zaznacza asekuracyjnie redakcja wydanie jeszcze w tym roku. Książkę polecam wszystkim harcerzom, ludkom, którzy poszukują pomysłów do swej leśnej działalności oraz wszystkim tym, którym do tej pory nie udało się nabyć tej pozycji.

Oficyna Wydawnicza TEXT

"...Naraz zatrzymał się. Przywarował w śniegu, uniósł powoli łeb i począł węszyć. Zwietrzył coś. Zerwał się i przebiegł nieco w bok. Poszukiwał źródła nęcącego zapachu. Wreszcie znalazł to, czego szukał. Na śniegu widniały dwie ledwie widoczne smużki krwi. Biegły równolegle od pozostawionych tu śladów potężnych racic. Smugi krwi znaczyły trop jelenia i pochodziły od otarć i zadraśnięć skóry. Powstały one ponad pęcinami tylnych nóg od stałego ich ocierania się o brzegi nadłamanej lodowej skorupy pokrywającej śnieg. Rudy (chodzi tu o wilka) oblizał ślad naznaczony świeżą krwią i z nosem przy śniegu pognał cwałem wzdłuż tropu.
Droga wznosząca się stale ku górze i przy każdym skoku zapadająca się zlodowaciała skorupa śnieżna zdawały się nie hamować wcale i nie utrudniać ruchów zwierzęcia. Odstawiwszy wiechę wilk sadził ku górze płynnymi susami i osiągnąwszy wkrótce kraj brzezizny skrył się w śród bielących pni. Niemal równocześnie wyprysnął z brzozowej kępy rosły jeleń gnając przed siebie w pełnym galopie."

Dalszy ciąg w cytacie: Polowanie na jelenia

Czółko!
Leśne Wampum jest mi znane i stanowi interesującą ciekawostkę. Lecz czy zastanawialiście się jaka jest geneza tych prób? Czy znana jest wam postać założyciela amerykańskiej Ligi Leśnej Mądrości Ernesta Thompsona Setona - Czarnego Wilka? E. Th. Seton opublikował książkę p.t. "The Birch Bark Roll of the Woodcraft" Zwitek kory brzozowej puszczaństwa. (Książka dwókrotnie wydana w Polsce nakładem katowickiej Biblioteczki WALDEN). Proponuję wam bliżej zapoznać się z książką, która jest o wiele bardziej rozbudowana i zawiera dużo więcej prób. Książkę polecam wszystkim zainteresowanym ruchem puszczaństwa oraz podnoszeniem swoich obozowo biwakowych umiejętności.
Na koniec podaję adres strony na której znajdziecie pierwowzór do pierwszego tłumaczenia Zwitka na j. polski. : http://www.inquiry.net/tr...birch/index.htm

Acha! Czy ktoś z Was ma może elektroniczną wersjię polskiego Zwitka?

Błękitnego nieba!

HaKaT wybacz, ale jesteś nieporawnym optymistą.
O ile mi wiadomo, to na naszych poligonach królują tzw. kible syberyjskie. Ich budowa jest następująca: dwie brzozowe żerdzie "na krzyż" związane łykiem (lub sznurkiem - jeżeli jest) i trzecia żerdź w łapie do oganiania się przed wilkami

Pozdrawiam

Podaję pełne wyniki OND jakie otzrymałem na maila od Oddziału Wrocław:

PSY KLASA BABY: - sędzia ACE Irina Kapitovica
1. CZARLI Marbuś
2. SEAGAL vom Haus Tchorz
3. WEGAS Remo
4. FENRIS Wilcze Serce
b.m. FARON Wilcze Serce
b.m. Viernheimi OLAF

SUKI KLASA BABY: - sędzia ACE Irina Kapitovica
1. ELECTRA Wilcze Serce
2. WEGA Remo

NAJLEPSZE BABY W RASIE - CZARLI Marbuś

PSY KLASA SZCZENIĄT: - sędzia ACE Irina Kapitovica
1. BROCK Tamar
2. LUX Wolf Gang

SUKI KLASA SZCZENIĄT: - sędzia ACE Irina Kapitovica
1. OFRA De-Bes
2. BIANKA z Kojca Holan
3. LUCYNKA Wolf Gang

NAJLEPSZE SZCZENIĘ W RASIE - BROCK Tamar

PSY KLASA MŁODZIEŻY: - sędzia CRUFT'S dr David Flynn
1. VALENTINO Avax Hof - CAC - dosk.
2. Viernheimi LUPO - dosk.
3. ARON z Kojca Wilków - dosk.
4. CHARLIE Wilcze Serce - dosk.
b.m. CERO Wspaniały Pies - dosk.
b.m. RAMZES Przylesie - dosk.
b.m. Butsch The Braveheart Land - bdb.

SUKI KLASA MŁODZIEŻY: - sędzia CRUFT'S dr David Flynn
1. JAGA z Weselskiej Zagrody - CAJC - dosk.
2. CONTRA Wilcze Serce - dosk.
3. PEDRA Rymbaś - dosk.
4. CYNA Cerber - bdb.
b.m. FIGA Al-grom - bdb.
b.m. DOXA Wilcze Serce - bdb.
b.m. FARSA z Krzywego - bdb.
b.m. TORA Remo - bdb.
b.m. PIRA Rymbaś - bdb.

ZWYCIĘZCA MŁODZIEŻY - VALENTINO Avax Hof

PSY KLASA POŚREDNIA: - sędzia CRUFT'S dr David Flynn
1. SHARM Avax Hof - CAC, CACIB - dosk.
2. HERMES z Brzozowej - dosk.

PSY KLASA OTWARTA: - sędzia CRUFT'S dr David Flynn
1. EGER Acer Aureum - CAC - dosk.
2. ROBIN Arkadia - dosk.
3. WICK Linabero - dosk.
4. HEKTOR Avax Hof - dosk.
b.m. TARAN Wspaniały Pies - dosk.
b.m. FALCO vom Haus Tchorz - dosk.
b.m. CZEDAR Galaktika - dosk.

PSY KLASA CHAMPIONÓW: - sędzia CRUFT'S dr David Flynn
1. NATAN Wilcze Serce - CAC - dosk.

NAJLEPSZY PIES W RASIE - SHARM Avax Hof

SUKI KLASA POŚREDNIA: - sędzia CRUFT'S dr David Flynn
1. LAJLA Wilcze Serce - CAC - dosk.
2. ATIMA z Kojca Wilków - dosk.
3. COBY Armaka - dosk.
4. CELI Wspaniały Pies - dosk.

SUKI KLASA OTWARTA: - sędzia CRUFT'S dr David Flynn
1. LANA Rymbaś - CAC - dosk.
2. AMELIA Arizona - dosk.
3. BEA Okno na Świat - dosk.
4. MARY z Domu Nauczyciela - dosk.
b.m. FAMA od Aleksandry - dosk.
b.m. KOBI z Jadu Skorpiona - dosk.
b.m. JOGA Arkadia - dosk.
b.m. PERMINA Van Noort - dosk.
b.m. GOYA z Weselskiej Zagrody - dosk.

SUKI KLASA CHAMPIONÓW: - sędzia CRUFT'S dr David Flynn
1. NAJA Wilcze Serce - CAC - dosk.

NAJLEPSZA SUKA W RASIE - LANA Rymbaś

ZWYCIĘZCA RASY - LANA Rymbaś

Czerwony kapturek w wersji dla blokersów.

Zapina ziomala kaptur przez osiedle na miejscówkć™ do starszej Jareckiej. Pokitrane ma po kielniach trochć™ bakania i jakiÅ› szamunek. WyczaiÅ‚ jć… wilk wypas i Å›ciemć™ odstawia:
- Elo, sztuka! Gdzie sić™ idziesz ustawić‡?
- WybiÅ‚am sić™ z chawiry i hetam sić™ z tym towarem do starej ojca. – odpala ziomala kaptur.
Wilk skumaÅ‚ akcjć™ w moment i mić™dzy blokami skrót na miejscówkć™ do starej Jareckiej wylukaÅ‚. Po drodze zdć…żyÅ‚ jeszcze bucha Å›cić…gnć…ć‡ z writerami. Potem wszamaÅ‚ Jareckć…, kabonć™ z jej szufla powyjmowaÅ‚, co by na zioÅ‚o starczyÅ‚o. Potem grzebnć…Å‚ sić™ na wyro i Å›ciemć™ odstawia. Moment potem laska w czerwonej bluzie też ustawia sić™ na miejscówce. Patrzy na babkć™ i nie czai wszystkiego:
- Babka, melanż jakiÅ› byÅ‚, że uszy i oczy trochć™ przyduże masz? – zawija. – Czy ja za dużo smażyÅ‚am?
A wilk zajawkć™ już takć… zÅ‚apaÅ‚, że wszamaÅ‚ w moment Kaptura i fazć™ na wyrze odstawia. Nagle Psy wbiÅ‚y sić™ do chawiry Jareckiej i w moment skatowaÅ‚y wilka za odstawianie nielegalu. Klimć™ z podwórka zdć…żyÅ‚ jeszcze pozdrowić‡, „HWDP” krzyknć…Å‚ i zszedÅ‚ ze Å›wiata z wybebeszonym bć™bnem. Psy Kaptura i Jareckć… wywlekÅ‚y z bebechów i razem z nimi po kresce Å›cić…gnć™li towaru.

Późny wieczór. Nowakowie przyÅ‚apali nastoletniego syna, jak wymykaÅ‚ sić™ z domu z wielkć… latarkć….
- Dokć…d to?! - pytajć…
- Na randkć™. - przyznaÅ‚ syn.
- Ha! Jak ja w twoim wieku chodziłem na randki, to niepotrzebowałem latarki - zakpił ojciec.
- No i popatrz na co tafiłeś.

Siedzi sibie sroka na brzozie, a tu nagle do brzozy podchodzi krowa i zaczyna sić™ wspinać‡. Sroka w szoku obserwuje jak krowa spokojnie sadowi sić™ koÅ‚o niej na gaÅ‚ć™zi. Wreszcie pyta krowć™:
- Krowa, co ty robisz?
- No, przyszÅ‚am sobie wisienek pojeÅ›ć‡ - mówi krowa
- Ty, krowa, ale to niej jest wiśnia tylko brzoza.
- Spoko! Wisienki mam w słoiczku.

Mistrz w pchnić™ciu kulć… do trenera:
- DziÅ› muszć™ pokazać‡ klasć™... Na trybunie siedzi moja teÅ›ciowa.
- Eee! NIe dorzucisz...

oto ... z moich ulubionych

* * *

Nie daj by słońce jedną łzę
wypiło z oczu brata
Bo tylko miłość jest siłą
która łagodzić może ból świata
łecz łza co w ziemię wsiąkła
lub w słońca promienie
Odradza się nieskończenie

[Maria Konopnicka]

NIE DLA SIEBIE

I mozna zdobyć wszystko, ale nie dla siebie,
wymodlić każdą łaskę, każdy sprawić cud,
wyczytać ciemne jutro jak piosenkę z nut,
wstrzymać klęskę, jak wilka u owczarni wrót,
wszystko to można, wszystko, ale nie dla siebie.

Kończy się cudotwórstwo, gdy chodzi o własne
klęski, u granic własnych staje włości
i składa oręż. Tam, gdzie by najprościej
było - uczynić wszystko dla własnej miłości,
jest się bezsilnym wobec nędzy własnej.

Po tylu próbach - dziś jest wszystko jasne:
z ran, odniesionych w niejednej potrzebie,
człowiek się leczy, rzeczy martwe grzebie,
zrzuca postacie, co dlań już zbyt ciasne,
do nowych cudów sił szuka po niebie,
ale ich sprawić nie może dla siebie.

[Kazimiera Iłłakowiczówna]

ITAKA

nie oczekuję słów - choć ich mało
- nie ma wody w moim jeziorze -
dawno temu dno popękało
ja i ty to kosmos nie korzec

mimo wszystko dłoń sięga brzegu
- tylko piasek między palcami -
i pytania natrętne
dlaczego wciąż się włóczysz
tamtymi drogami
jak po prostu zmienić cię
w dotyk
jak ci usłać siebie
w zieleni
albo stać się biletem powrotnym
w twej podróży
dookoła ziemi

w odpowiedzi
brzozowa kora
pół podkowy
aleja modrzewi
ciepły księżyc
i cisza chora
puste dźwięki
w łabędzim śpiewie

to las ze mną gra
w chowanego
mięta płonie i daje znaki
tak mi pilno do twego brzegu
ty wciąż innej szukasz
ITAKI

piąty płatek snu już zbrązowiał
koniczyna też dawno uschła
jak wspomnienie z wilgotnych powiek
ścieram pył z popękanych luster

[Maria Ewa Aulich]

..i "Hymn" Słowackiego, rzecz jasna, a Pathey-Grabowskiej lubię wszystko

BluE jak słyszy o Brzozie xppp

Najszarszym wilkiem jest...

Świat zwierzęcy zróżnicowany: w strefie tundry występują m.in.: renifer, lis polarny, piesiec, leming, pardwa mszarna, zając bielak, sowa śnieżna, latem także liczne gat. ptaków, m.in. gęsi, kaczki, gołębie, kuliki; w strefie tajgi - niedźwiedź brunatny, łoś, jeleń wsch., wilk, rosomak, soból, wiewórka syberyjska, z ptaków - jarząbek, głuszec, dzięcioł, krzyżodziób; w strefie lasostepów i stepów liczne drobne gryzonie m.in. chomiki, skoczki, susły, polniki, a z większych ssaków - borsuk, wilk, lis korsak; w rzekach cenne zasoby ryb m.in. jesiotrowatych i łososiowatych.

Roślinność skąpa; ponad 70% obszaru S. zajmuje strefa tajgi, sięgająca szer. 2000 km, z rzadkimi lasami iglastymi (jodła, limba syberyjska, świerk, sosna, modrzew syberyjski i dahurski), z drzew liściastych spotyka się brzozę, osikę, olszę (w dolinach rzek na wsch. także topolę i wierzbę koreańską); na płn. od tajgi, wzdłuż wybrzeży M. Arktycznego rozciąga się bezdrzewna tundra porośnięta krzewami, mchami, porostami, w części płd. niekiedy karłowatymi brzozami i wierzbami; tundra pojawia się również ponad granicą lasów na Wyż. Środkowosyberyjskiej i w górach Syberii Wsch.; na płd. od linii Jekaterynburg (do 1990 Swierdłowsk) - podnóża Ałtaju tajga przechodzi w lasostep osikowo-brzozowy, a następnie w strefę stepów łąkowych bądź ostnicowych; stepy dominują też w kotlinach śródgórskich i na Zabajkalu (w znacznym stopniu zaorane lub zdewastowane skażeniami przem.); olbrzymie obszary S., zwł. Niz. Zach.-Syberyjskiej, zajmują bagna i torfowiska, w dolinach rzek łąki zalewowe.

Nie będę pisać, że jestem alfą i omegą, zresztą każdy mógł tak zrobić -> Encyclopedia Internautica

Czekam na potwierdzenie.

Pytanie: Kim byli Krywicze?

"Za dobrych czasów liczyłem wakacje według ilości ognisk (...), według ilości nocy, przespanych pod namiotem. Jeżeli była odpowiednia ilość, to wtedy były też dobre wakacje. Teraz sytuacja się zmieniła. Ale tym bardziej sobie cenię każde ognisko, które się tu pojawi w Castel Gandolfo (...). Ognisko jest czymś niezwykłym zawsze, gdziekolwiek zapłonie, ściąga ludzi, skupia i ludzie czują się w jego kręgu dobrze".

Jan Paweł II

*

„Magio obozowego ogniska! Chciałoby się czuć jego
ciepło bez końca. Ludziom, którzy spotkali się przy nim
ułatwia zbliżenie, lepsze wzajemne zrozumienie i stworzenie
podstaw do trwałej przyjaźni.”
Ernest Thompson Seton – Czarny Wilk, Dwóch małych dzikusów.
*
Apollo zesłał swe promienie, aby zapłonął ten ogień!
*
Ogień obozowy jest rzeczywistym centralnym punktem prostego braterstwa. Ogień, rozpalany przez tarcie drew jest czysty, święty i przywraca nas do korzeni cywilizacji. Korzystajmy z jego magicznej mocy.
Ernest Thompson Seton – Czarny Wilk, Zwitek kory brzozowej woodcraftu.
*
„Czym jest obóz bez ognia obozowego? To zgoła nie jest obóz, lecz chłodne miejsce w krainie, gdzie przypadkiem na jakiś czas zatrzymali się jacyś ludzie.”
Ernest Thompson Seton – Czarny Wilk, Zwitek kory brzozowej woodcraftu.

*

Ogień powstały przez tarcie drew zawsze uważany był za święty. Jest to światło słoneczne, ukryte w drewnie, które siła tarcia znów uwalnia. W ten sposób zapalamy Wielki Ogień podczas obrzędowego ogniska. Taki ogień jest symbolem Wielkiego Ducha.
Ernest Thompson Seton – Czarny Wilk, Zwitek kory brzozowej woodcraftu.

*

Rozpalanie ognia rozgrzewa nas cztery razy. Pierwszy raz gdy zbieramy opał, drugi raz gdy go rąbiemy, trzeci raz gdy rozniecamy ogień i czwarty raz gdy przy ogniu siedzimy.
Fiolnir.

*

"Indianin wiedział że „Babka Ogień”, dawczyni ciepła i światła, jest siłą, którą należy szanować. Nie dysponował znanymi nam udogodnieniami, musiał więc wiedzieć, w których drzewach przysnęła i jak ją z tej drzemki obudzić, by była mu przychylna. Dzisiaj wciąż śpi w tych samych drzewach i biegły w swej sztuce człowiek lasu któremu ogień jest zawsze potrzebny, musi posiąść umiejętność przywoływania jej."
Raymond Mears

Elfy:
Opis: Elfy są najmniej tolerowane przez wszystkie inne rasy. Pewnie z powodu ich potęgi magicznej, która u nich nie jest zakazana. Oczywiście wiedza ta, przekazywana jest tylko elfom, które urodziły się, aby zostać magikami. Elfy są też chyba najbardziej zorganizowaną rasą. Żyją głównie puszczach, w osadach, zbudowanych na wielkich konarach drzew, komunikując się ze sobą orlimi posłańcami. Kochają naturę, dlatego też nienawidzą innych ras. Są bardzo dumne i nie odpuszczą, gdy ktoś z elfiej rodziny zadrwi. Są też genialnymi łowcami i doskonale znają się na sztuce wojennej. Elfy są też najbardziej urodziwe ze wszystkich ras co powoduje, iż elfki łatwo mogą manipulować mężczyznami, w miarę potrzeby. Elfim rodzajem rządzi kobieta, królewna Brethil, mieszkająca na brzozowym grodzie.

Wygląd: Elfie kobiety są przeważnie niskie, o śniadej cerze, i delikatnych rysach twarzy. Ich uroda jest niesamowita, rzekł bym niemożliwa. Jest wiele legend na temat elfów. Podobno potrafią panować nad umysłami. Często kojarzy się też elfy z nimfami, które to najpierw uwodzą urodą, a później rozszarpują na strzępy.
Elfi mężczyźni, są również delikatni, acz nie w takim stopniu. Są zazwyczaj dobrze zbudowani, zdrowi i wysocy, jednak niżsi od ludzi.

Specjalizacje: Elfy często zostają magami, kapłanami, lub zwykłymi leśniczymi i łowcami. Elfy żyją głównie na wschodzie Er'Ea, gdzie panują mroczne puszcze bagienne, jednak u góry na konarach drzew, elfy podtrawią stworzyć prawdziwą oazę.

Wiara: Elfy wyznają bogini Sule i jej gwiezdnego towarzysza, Sule Ar'Rana [królewski księżyc, bóg gwieździstej nocy], Drauga [Bóg wilków pełni księżyca], Tharafa'las[Bogini wysokich fal]. Ich kapłani poświęcają całe życie w świętych ogrodach, aby sadzić nowe drzewa, oddając cześć bogom i wspomagając wojowników.

OWCZAREK NIEMIECKI DLUGOWLOSY

KL BABY
psy I lok SELIM Boss&Bursztyn

suki I lok MILLA z Rakowickiego Dworu
II NESKA Bodyguard
III RYKI z Drozda Piasków

NAJLEPSZE BABY W RASIE MILLA Z Rakowickiego Dworu

KL. SZCZENIAT

psy I lok MAMBO Bodyguard
II ATOS Wolf-Max
III LARY Bodyguard

suki I lok PRIMA BELLA Boss & Bursztyn
II PAMELA Boss&Bursztyn
III PANTERA Boss&Bursztyn

NAJLEPSZE SZCZENIE W RASIE PRIMA BELLA Boss&Bursztyn

KL MLODZIEZY

psy I lok XANO ze Skalnego Wzgorza
II BENNY vom Diemel
III ARAK z Ludowej

suki I lok JENNY od Aleksandry
II GABI Bodyguard
III NARITA Boss&Bursztyn

NAJLEPSZY JUNIOR W RASIE JENNY od Aleksandry

PSY KL. POŚREDNIA

I lok FALKO Bodyguard
II HERMES Z Brzozowej

KL OTWARTA

I lok ORBIT Fenomen z Nieporętu
II ARON z Kojca Wilkow
III CZEDAR Galaktica

KL. CHAMPIONOW

I lok CHAMP Rymbaś
II NORTON z Weselskiej Zagrody
III EMIL Nowa Jamina

NAJLEPSZY PIES W RASIE CHAMP Rymbaś

SUKI
KL. POSREDNIA

I lok MOJA BASTA Boss&Bursztyn
II FANTA Bodyguard
III JAGA z Weselskiej Zagrody

KL. OTWARTA

I lok PIRA Rymbaś
II KOBI z Jadu Skorpiona
III ISA zur Worringer Rheinaue

NAJLEPSZA SUKA W RASIE MOJA BASTA Boss&Bursztyn

ZWYCIĘZCA RASY CHAMP Rymbaś

I lok


Obiecuję skatalogować,
zilustrować i elektronicznie opublikować.


czwartkowy wierszyk dla szarabajki

bolisz symbolem średnio
wiecznej perspektywie ulicy
wietrznej raczej prostymi
w klucz łuków celujesz

czy mogłabyś choć
raz alegorią zapłonąć
jak w krzyżowym ogniu
zapłonie kiedyś graal

czy mogłabyś wilgotnie
nosem trącona skruszeć
rozpostarciem skrzydeł
pierzastą opoką unieść

wiekowymiarem dopasowanym
brzozowym smokom
pod łuski łap przejść
raz czy mogłabyś

'Dur go pchał wzwyż po schodach. Dur, na pewno dur! We łbie miał złote
mroczki i srebrne zamiecie, gdy wspinajac się ku niej dawał baczny zór
na czar, co się po cichu tak utrwalał na strychu,jakby miejsca
zabrakło gdzie indziej na świecie'

- Co tam masz? - spytała Szarabajka udając, że wcale nie jest ciekawa.

Siedziałem obok niej, w bezpiecznej odległości od krawędzi.
Przyniosłem trochę drobnoziarnistego papieru ściernego, ostre dłutko i
nożyk.

- Widzisz, kochana, gołębie poszukały cieplejszych miejsc, grzbiet
masz czysty, a ja, gdy nie palę, muszę coś robić z rękoma.

- I co? Szlifujesz sobie pazury?

Uśmiechnąłem się na myśl, że mogę się z nią droczyć, bo i tak nie
odwróci głowy.

- Nie. Szlifuję smoka. Brzozowego smoka.

- Smoki nie istnieją - zauważyła - A o brzozowych smokach nikt nigdy
nie słyszał.

- Czy potrafiłabyś wyobrazić sobie leśnego smoka?

- Może i tak, ale...

- A czy mogłabyś wyobrazić sobie leśnego smoka, który lubi zaszywać
się w brzezince?

- Już mówiłam, że...

- No to muszę ci powiedzieć, że ten smok wcale do takich nie należy.

- Ależ... - milczała chwilę, po czym roześmiała się - Jestes dziś
paskudny, wilku; powiedzże wreszcie co robisz!

- Szlifuję brzozowego smoka - powtórzyłem i zrozumiałem, że
przeciągnąłem strunę.

- Nie licz na to.

- Na co mam nie liczyć?

- Nie jestem aż tak ciekawa - oświadczyła i ucichła na dobre.

Zakłopotany przejechałem jeszcze raz dłutkiem po obłym kształcie,
uważając by nie naruszyć niepewnej spoistości spękanego drzewa.

- Nie gniewaj się - odłożyłem na bok smoka i narzędzie - Opowiadałem
ci, że byłem w lesie? Otóż wyobraź sobie, że znalazłem brzozowy
korzeń. Przegnałem na cztery wiatry rezydujące w nim korniki, zdjąłem
mech i zobaczyłem że to leżący smok. Ma długą, niemal łabędzią szyję,
dobrotliwa gębę i jest strasznie kruchy.

- A więc to zwykły kawałek drewna?

- Wcale nie, zobacz, czy to nie jest smok?

Podszedłem do samego gzymsu, chwyciłem jedna ręką kark Szarabajki, w
drugiej trzymając na wysokości jej oczu prawie oczyszczonego smoka.

- Raczej nie - orzekła, a korzeń tymczasem ożył mi w palcach. Przez
chwilę balansowałem niepewnie na skraju, starajac się nie spaść, a
jednocześnie utrzymać wymykajacego się z dłoni smoka.

Udało mi się zrobić krok wstecz, ale ręce miałem puste. Przypadłem
szybko do dachu i wyjrzałem za rynnę. Z odgłosem podobnym do tego,
jaki wydaje walący się zamek z klocków, smok rozprysnął się na bruku w
kilkadziesiąt kawałków.

- Prawdziwy poleciałby - zimno podsumowała Szarabajka.

- Ty też nie latasz - Byłem zły, bardzo zły.

- Gdybym tylko chciała...

- Terefere! Jesteś tylko cholernym, kamiennym gargulcem, który nie
chce oglądać świata poza czubkiem własnego nosa!

- I twojego.

- Co?

- I twojego, wilku. Przepraszam. - w jej głosie słychać było teraz
szczerą skruchę, a ja dopiero po chwili zamknąłem rozwartą ze
zdziwienia gębę.

- Dla ciebie, dahae, uwierzę w smoki. I już żadnego, przenigdy, przy
mnie nie stracisz.

Usiadłem ciężko i ukryłem twarz w dłoniach.

Szarabajka recytowała cicho:

'... aż się z niej wysypały skarby dożywotnie. Bochen chleba w gwiazd
wieńcu, skrót pałacu w mgłach, Rzęsa Boża, dwie pszczoły i trzy z
wosku anioły...'

Znów padał śnieg.

w.



| Obiecuję skatalogować,
| zilustrować i elektronicznie opublikować.

czwartkowy wierszyk dla szarabajki

bolisz symbolem średnio
wiecznej perspektywie ulicy
wietrznej raczej prostymi
w klucz łuków celujesz

czy mogłabyś choć
raz alegorią zapłonąć
jak w krzyżowym ogniu
zapłonie kiedyś graal

czy mogłabyś wilgotnie
nosem trącona skruszeć
rozpostarciem skrzydeł
pierzastą opoką unieść

wiekowymiarem dopasowanym
brzozowym smokom
pod łuski łap przejść
raz czy mogłabyś

'Dur go pchał wzwyż po schodach. Dur, na pewno dur! We łbie miał złote
mroczki i srebrne zamiecie, gdy wspinajac się ku niej dawał baczny zór
na czar, co się po cichu tak utrwalał na strychu,jakby miejsca
zabrakło gdzie indziej na świecie'

- Co tam masz? - spytała Szarabajka udając, że wcale nie jest ciekawa.

Siedziałem obok niej, w bezpiecznej odległości od krawędzi.
Przyniosłem trochę drobnoziarnistego papieru ściernego, ostre dłutko i
nożyk.

- Widzisz, kochana, gołębie poszukały cieplejszych miejsc, grzbiet
masz czysty, a ja, gdy nie palę, muszę coś robić z rękoma.

- I co? Szlifujesz sobie pazury?

Uśmiechnąłem się na myśl, że mogę się z nią droczyć, bo i tak nie
odwróci głowy.

- Nie. Szlifuję smoka. Brzozowego smoka.

- Smoki nie istnieją - zauważyła - A o brzozowych smokach nikt nigdy
nie słyszał.

- Czy potrafiłabyś wyobrazić sobie leśnego smoka?

- Może i tak, ale...

- A czy mogłabyś wyobrazić sobie leśnego smoka, który lubi zaszywać
się w brzezince?

- Już mówiłam, że...

- No to muszę ci powiedzieć, że ten smok wcale do takich nie należy.

- Ależ... - milczała chwilę, po czym roześmiała się - Jestes dziś
paskudny, wilku; powiedzże wreszcie co robisz!

- Szlifuję brzozowego smoka - powtórzyłem i zrozumiałem, że
przeciągnąłem strunę.

- Nie licz na to.

- Na co mam nie liczyć?

- Nie jestem aż tak ciekawa - oświadczyła i ucichła na dobre.

Zakłopotany przejechałem jeszcze raz dłutkiem po obłym kształcie,
uważając by nie naruszyć niepewnej spoistości spękanego drzewa.

- Nie gniewaj się - odłożyłem na bok smoka i narzędzie - Opowiadałem
ci, że byłem w lesie? Otóż wyobraź sobie, że znalazłem brzozowy
korzeń. Przegnałem na cztery wiatry rezydujące w nim korniki, zdjąłem
mech i zobaczyłem że to leżący smok. Ma długą, niemal łabędzią szyję,
dobrotliwa gębę i jest strasznie kruchy.

- A więc to zwykły kawałek drewna?

- Wcale nie, zobacz, czy to nie jest smok?

Podszedłem do samego gzymsu, chwyciłem jedna ręką kark Szarabajki, w
drugiej trzymając na wysokości jej oczu prawie oczyszczonego smoka.

- Raczej nie - orzekła, a korzeń tymczasem ożył mi w palcach. Przez
chwilę balansowałem niepewnie na skraju, starajac się nie spaść, a
jednocześnie utrzymać wymykajacego się z dłoni smoka.

Udało mi się zrobić krok wstecz, ale ręce miałem puste. Przypadłem
szybko do dachu i wyjrzałem za rynnę. Z odgłosem podobnym do tego,
jaki wydaje walący się zamek z klocków, smok rozprysnął się na bruku w
kilkadziesiąt kawałków.

- Prawdziwy poleciałby - zimno podsumowała Szarabajka.

- Ty też nie latasz - Byłem zły, bardzo zły.

- Gdybym tylko chciała...

- Terefere! Jesteś tylko cholernym, kamiennym gargulcem, który nie
chce oglądać świata poza czubkiem własnego nosa!

- I twojego.

- Co?

- I twojego, wilku. Przepraszam. - w jej głosie słychać było teraz
szczerą skruchę, a ja dopiero po chwili zamknąłem rozwartą ze
zdziwienia gębę.

- Dla ciebie, dahae, uwierzę w smoki. I już żadnego, przenigdy, przy
mnie nie stracisz.

Usiadłem ciężko i ukryłem twarz w dłoniach.

Szarabajka recytowała cicho:

'... aż się z niej wysypały skarby dożywotnie. Bochen chleba w gwiazd
wieńcu, skrót pałacu w mgłach, Rzęsa Boża, dwie pszczoły i trzy z
wosku anioły...'

Znów padał śnieg.

w.

Jak bardzo bledną "baśnie tysiąca i jednej nocy" wyblakłe zupełnie ostatnio:)
Pozdrawiam miło zaskoczona ,że można sympatycznie i lekko o smokach ,w tych


czasach i że jest to temat jakiś,a nie tylko o matrixach:))))


Kampania ochrony doliny Rospudy - ciąg dalszy

Na potrzeby prowadzonej kampanii ochrony Doliny Rospudy, w tym działań komunikacyjnych (kontakty z mediami, tworzona obecnie strona www.viabaltica.info.pl ) poszukujemy pilnie zdjęć krajobrazów oraz roślin i zwierząt występujących w Dolinie Rospudy, m.in.:

- ssaki: wilk, ryś, łoś, wydra, bóbr;

- ptaki: bielik, orlik krzykliwy, błotniak stawowy, jarząbek, zimorodek, bocian
czarny, włochatka, dzięcioły: zielonosiwy, średni, białogrzbiety, czarny; trzmielojad, kropiatka, żuraw, uszatka błotna, lelek;

- rośliny: turzyca życicowa Carex loliacea, kukułka krwista żółtawa Dactylorhiza
incarnata subsp. ochroleuca, wełnianka delikatna Eriophorum gracile, lipiennik
Loesela Liparis loeseli, kukułka krwista Dactylorhiza incarnata subsp. incarnata,
kruszczyk błotny Epipactis palustris i kruszczyk szerokolistny (Epipactis helleborine), pływacza pośredni Utricularia intermedia, rosiczka długolistna Drosera anglica, rosiczka okrągłolistna Drosera rotundifolia, miodokwiat krzyżowy Herminium monorchis, skalnica torfowiskowa Saxifraga hirculus, turzyca bagienna Carex limosa, turzyca strunowa Carex chordorrhiza, wielosił błękitny Polemonium coeruleum, wełnianeczka alpejska Baeothryon alpinum, brzoza niska Betula humilis, bagnica torfowa (Scheuchzeria palustris), gnidosz błotny (Pedicularis palustris), kukułka Fuchsa (Dactylorhiza fuchsii), kukułka Traunsteinera (Dactylorhiza traunsteinerii), listera jajowata (Listera ovata),

- siedliska z Dyrektywy Siedliskowej / zbiorowiska roślinne: bory i lasy bagienne, obniżenia na podłożu torfowym z roślinnością ze związku Rhynchosporion, torfowiska
przejściowe i trzęsawiska, torfowiska wysokie z roślinnością torfotwórczą, starorzecza i naturalne eutroficzne zbiorniki wodne, świerczyna bagienna (Sphagno girgensohnii-Piceetum), sosnowo-brzozowy las bagienny (Thelypterido-Betuletum
pubescentis ), mszysto-turzycowe torfowiska przejściowe i trzęsawiska, mechowiska
i mszary przejściowe, młaki niskoturzycowe,

- krajobrazy z Doliny Rospudy i okalającej ją Puszczy Augustowskiej oraz rz. Rospuda.

- oraz zdjęcia wypadków drogowych z udziałem dzikich zwierząt lub takie zwierzęta zabite
na drogach.

W dalszej kolejności będziemy potrzebowali analogicznych zdjęć krajobrazów oraz
flory i fauny występujących w innych cennych ostojach przyrody zagrożonych
przebiegiem międzynarodowego korytarza tranzytowego "Via Baltica" po trasie planowanej drogi S-8 : Puszcza Knyszyńska, Dolina Biebrzy, Puszcza Augustowska.

Jeśli macie takie zdjęcia i chcielibyście je udostępnić bardzo proszę o ich przesyłanie mailem na adres malgorzata.znaniecka@otop.org.pl (maksymalna wielkość pliku do 400 KB, minimalna rozdzielczość 150 dpi) z informacją, czy:

- wyrażacie zgodę na ich nieodpłatne wykorzystywanie przez koalicję organizacji OTOP-WWF-Bankwatch prowadzących wspólnie kampanię "Via Baltica",

- odpłatnie (na jakich warunkach?),

- nieodpłatnie przez organizacje, ale jeśli będzie możliwość zapłaty np. przez redakcje, które proszą o zdjęcia (co się dość często zdarza) to mile widziane.

Z góry serdecznie dziekuję za Waszą pomoc!

W razie pytań proszę o kontakt (namiary poniżej).

-----------------------------------------------------
Małgorzata Znaniecka
Koordynator Kampanii "Via Baltica" / IBA Casework Officer Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków / Polish Society for the Protection of Birds
www.otop.org.pl
tel./fax: + 48 85 740 11 54
tel. + 48 605 072 963

Drzewa ‼dzikie”

Akacja: W myśli judeo-chrześcijańskiej oznacza nieśmiertelność, z jej drzewa zbudowano Arkę Przymierza, podobno również korona cierniowa nałożona na skronie Chrystusa byłą upleciona z gałązek akacji. Czerwone oraz białe kwiaty akacji są symbolem dualizmu życia i śmierci. W masonerii konar akacji jest symbolem inicjacji i hołdu pośmiertnego, upamiętniającego złożenie na grobie Hirama takiejż gałęzi (Hirama sprawdźcie sobie w googlach, macie pod ręką Wink). Różdżki akacjowe są wyjątkowo trwałe, ale też nie nadają się za dobrze do walki.

Bez (czarny):Głównie w Danii (ale również w reszcie Europy Północnej) uchodzi za drzewo szczególnie magiczne, aczkolwiek bynajmniej nie przynoszące szczęścia, wykonanie z niego mebli domowych było wywoływaniem wilka z lasu, o gwarantowanym skutku jego przybycia. Jednocześnie chronił przed czarami w noc Walpurgii, a zerwanie jego kwiatów skłaniało do przeprosin wg niektórych relacji to właśnie na czarnym bzie powiesił się Judasz. Mimo wielkiej mocy magicznej mało istnieje różdżek z tego drzewa, jest ono bowiem wyjątkowo niewdzięczne w obróbce...

Brzoza: Ma zdecydowanie dobroczynne i ochronne działanie (dowiedzione nawet w ‼naukowej” medycynie), a poświęcone jest germańskim bóstwom Thorowi (temu od młota) i Freyi, na wschodzie od Germanii odgrywało kluczową rolę w rytuałach szamańskich jako drzewo kosmiczne, pień brzozy był osią budowy jurt (okrągłych namiotów), w związku z czym uzyskało znaczenia sakralne w rytuałach inicjacji, jako symbol wznoszenia się na wyższy poziom duchowy i czerpania energii kosmicznej. W Rosji symbolizowało wiosnę i młode kobiety, sadzono je w pobliżu domów dla zwabienia duchów opiekuńczych. Brzozowymi rózgami chłostano czarownice dla wypędzenia z nich ‼złego” (ale to oczywiście i tak nie skutkuje więc uprasza się osoby nie magiczne, aby nie próbowały tego więcej). Różdżki brzozowe cieszą się wielkim powodzeniem wśród urodzonych gospodyń domowych.

Choinka: Symbol solarny, odrodzenie się świata, już od czasów Rzymskich saturnaliów (albo i jeszcze dawniejszych), gdy odejście starego roku, a nadejście nowego celebrowano min. ozdabiając domy roślinami zimozielonymi. Bliższa nam jodełka wigilijna pojawia się po raz pierwszy w teutońskich obrzędach z okresu obchodzenia świąt Bożego Narodzenia, pierwotnie układano wokół niej ofiary.

Cis: Drzewo nieśmiertelności głównie spotykane na angielskich cmentarzach (cóż za ironia), jego drewno połączono z siłą, sprężystości i mocą magiczną (bardzo porządnej jakości różdżki), dotknięcie cisu przynosi szczęście, zaś jego obecność w domu nieszczęście (może z wyjątkiem mistrzów eliksirów, ponieważ jego liście i nasiona są trujące).

Dąb: Znak siły, wytrzymałości, długowieczności i szlachetności, w mitologiach Greckich, Germańskich, Skandynawskich i Słowiańskich był poświęcony nieugiętym bóstwom burzy i piorunów, jako że podobnież najsilniej odczuwa ich uderzenia i najczęściej je ściąga. Druidzi uznali go za oś świata i naturalną świątynię, łączyli go z męską potencją i mądrością. Chociaż pozornie jest to symbol wybitnie męski to łączono go również z Junoną, Kybele i innymi Wielkimi Macierzami, wg niektórych mitów Driady były nimfami tylko dębowymi. Herkules miał dębową tarczę, a Jezusa podobno ukrzyżowano na krzyżu dębowym. Różdżki znakomite na dzisiejsze niespokojne czasy.

I po naszej Federacyjnej Wigilii ...

Na dzisiejszej uroczystej Zbiórce Wigilijnej , zebrały się wszystkie ekipy Federacji Drużyn Szańcowych oraz rodzice . Zbiórkę rozpoczęliśmy Apelem , podczas którego dokonaliśmy podsumowania mijającego roku i wręczaliśmy nagrody dla najbardziej zasłużonych , wyróżniających się jednostek oraz indywidualnych druhen i druhów .
Nagrodę dla najaktywniejszej , najbardziej licznej ekipy dostała :
- 13 CDH BEZIMIENNI
- PCDH WILKI
Indywidualnie wyróżnieni i nagrodzeni zostali :
- pwd. Kinga Misztela
- dh. Weronika „Werka” Czarnecka
- dh. Marek „Dziura” Dziurkowski
- dh. Artur „Arczi” Wójcik
- zuch Bartosz „Kasiura” Jędrak
- zuch Wojciech Czarnecki
Apel zakończyliśmy odśpiewaniem Hymnu Związku Harcerstwa Polskiego , po czym zasiedliśmy w kręgu wokół symbolicznego ogniska które rozpalili wyróżnieni podczas Apelu . Ognisko rozpoczęliśmy obrzędowo , a po gawędzie BEZIMIENNI zaśpiewaną kolędą i pastorałką wprowadzili wszystkich obecnych w wigilijny nastrój świąteczny . Zgodnie z naszym zwyczajem połamaliśmy się chlebem , składając sobie świąteczno – noworoczne życzenia .
Po życzeniach , prezentowaliśmy własnoręcznie wykonane ozdoby wszystkim zebranym i ubieraliśmy naszą Świąteczną Choinkę , a niezależne JURY konkursowe , składające się z obecnych na zbiórce rodziców dokonało wyboru najładniejszej , najbardziej oryginalnej ozdoby choinkowej . Zwyciężyła dh.Daria Jędrak z BEZIMIENNYCH .
Po konkursie ozdób choinkowych , przyszedł czas na wybór Federacyjnej Osobowości Roku – „FOR” oraz „SZAŃCA ROKU” . FOR-a roku wybierali z pośród siebie zuchy , harcerze , harcerze starsi oraz wędrownicy , a członkowie KI SZANIEC wybierali z pośród siebie „SZAŃCA ROKU” . Wybory odbywały się w sposób tajny .
W tajnym i demokratycznym głosowaniu , Federacyjną Osobowością Roku – „FOR-em 2008” wybrany został dh. Paweł Pierzgalski z JENOTÓW , a „SZAŃCEM ROKU 2008” został wybrany phm. Wojciech Misztela .
„FOR 2008” otrzymał atrakcyjne nagrody , a „SZANIEC 2008” przechodni puchar oraz okolicznościowy dyplom .

Choć za oknem było szaro i brudno , my na zbiórce dzięki przygotowanej przez PIGOLA prezentacji multimedialnej mieliśmy mnóstwo śniegu , siedzieliśmy przy naszym „brzozowym ognisku” , pięknie ozdobionej choince , śpiewaliśmy , gawędziliśmy , zajadaliśmy makowiec , popijaliśmy czerwony barszczyk – panował świąteczno-harcerski nastrój .
Ale niestety musieliśmy kończyć . Zbiórkę zakończyliśmy obrzędowo , żegnając się „Iskierką” .

Jeszcze raz życzę Wszystkim :
SPOKOJNYCH , ZDROWYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA ORAZ SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU !!!
Ponadto MOIM SZAŃCOM DZIĘKUJĘ ZA SŁUŻBĘ W 2008 ROKU , A ICH WSPÓŁMAŁŻONKOM DZIĘKUJĘ ZA WYROZUMIAŁOŚĆ I CIERPLIWOŚĆ !!!


Imię: Gustaw
Nazwisko: Beoulve
Wiek: 49
Rasa: Człowiek
Klasa :Wojownik

Historia:

Gustawowi nic się w życiu nie udało. Urodził się w ubogiej wsi jako syn kowala i kurtyzany. Miał pecha urodzić się jako ostatni przez co był wykorzystywany przez starsze rodzeństwo. Gustaw nienawidził ich wszystkich. Ojca za lanie do nieprzytomności kiedy Gustawowi zdarzało się coś nabroić. Matkę za oddawanie się brudnym wstrętnym pijakom a braci i siostry za to że są jego braćmi i siostrami. Jako chłopiec Gustaw najwięcej czasu spędzał w kuźni, przysłuchując się miarowym stukom młota o kowadło.

Kiedy chłopiec zmienił się w młodzieńca zaczął pomagać ojcu. Zaczął od zamiatania a skończył na zostaniu pełnoprawnym kowalem. W wieku około 25 lat Gustaw ożenił się z młodą dziewką, całkiem ładną tylko sztywną jak kora brzozowa. Miał z nią trojkę pięknych dzieci.

I tak mijały lata. Młody kowal stukał, dzieci rosły, kobieta zajmowała się domem. Ktoś przyglądający się z boku mógł stwierdzić że Gustaw odnalazł prawdziwe szczęście. I nagle wszystko prysło jak przysłowiowa bańka mydlana. Gustaw zaczął się zmieniać. Stał się posępny i złowrogi. Rzucił pracę, spędzał całe dnie i noce na upijaniu się do nieprzytomności w miejscowej gospodzie. Żona próbowała mu pomóc. Najpierw sama, potem z pomocą kapłana. Nic to nie dało.

Kobieta nie mając innego wyjścia razem z dziećmi wróciła do rodzinnej wsi przeklinając potwora który w jednej chwili bez powodu zniszczył Jej życie. Co się działo w głowie Gustawa? Co spowodowało tę przemianę? Złe dzieciństwo? Znudzenie życiem? A może poprostu był wariatem. Mineło kilka miesięcy, nadeszła ostra zima. Przechodnie w milczeniu mijali leżącego w rowie, zapijaczonego, bezdomnnego, na wpół zamarźniętego człowieka. To już był koniec. Gustaw umarł w tym rowie, umarł i narodził się na nowo. Wstał, otrzepał się i ruszył w świat.

I znów mineło kilka lat. Gustaw przeżył kilka mało znaczących przygód, kilka razy został ranny. Nie ma sensu tego opowiadać. Utrzymywał się z tego co otrzymał od ludzi. Kiedy te skromne środki zawodziły, zatrudniał się jako strażnik karawan lub zabijał co bardziej niebezpieczne stwory, nękające wieśniaków. I wciąż parł naprzód. W wędrówce prócz wyrzutów sumienia Gustawa męczyła melancholia i depresja. Raz z powodu żony i dzieci, zniszczył im życie. Dwa, widział tyle zła i cierpienia wokół. Wszędzie śmierć, zniszczenie, każdy jest wilkiem dla drugiego, uniwersalne wartości straciły szacunek. Co się dzieje z tym światem?
Jeden cel pocieszał Gustawa, cel który zrodził go na nowo, poszukiwanie prawdziwego szczęścia. Nie złudnego i ulotnego które już miał ale wiecznego i prawdziwego. Czy mu się uda? Czas pokażę

Wygląd: Gustaw to duży nadęty, barczysty mężczyzna. Ma długie ciemne kędzierzawe włosy które zaczęły już sinieć na końcach i dłonie jak bochny chleba. Z Jego mięśniami, wzrostem i rysami twarzy przypomina trochę olbrzyma górskiego. Ubrany jest w lekka kolczugę i zwykłe buty. Kiedy pada korzysta z płaszczu. Często pali swoją jedyną przyjaciółkę podróży. Fajkę

Charakter: Trudno jednoznacznie określić Gustawa. Ludzie na pierwszy jego widok uciekają. Nie wiedzą że nie ocenia się ludzi po wyglądzie. Gustaw to spokojny i wrażliwy mężczyzna co bardzo kłóci się z Jego aparycją olbrzyma górskiego. Gustaw nie przepada za przemocą walczy tylko gdy zmusi go bieda lub okoliczności. Wbrew pozorom nie pomaga innym wierzy że każdy jest kowalem własnego losu, pozatym nie ma czasu do stracenia ma misję do spełnienia.
Jest oschły małomówny i zgredliwy. Z tolerancją nie ma problemu. Nie ocenia nikogo po wyglądzie, rasie itd, dopiero jak już pozna charakter wtedy ewentualnie odsuwa się od takiej osoby. Wyznaje zasadę cel uświęca środki.

Atrybuty:
-Siła 5 + 13 = 18
-Zręczność 5 + 6 = 11
-Budowa 5 + 13 = 18
-Intelekt 5 + 5 = 10
-Roztropność 5 + 8 = 13
-Charyzma 5 + 5 = 10

Umiejętności:

-Zastraszanie - 4
-Jeździectwo - 2
-Rzemiosło - 4

Ekwipunek:
- plecak z jedzeniem na 2 dni
- topór bojowy
- mikstura poważnego leczenia ran
- fajka
- płaszcz podróżny
- na sobie lekka kolczuga
- nóż za pasem
- najzwyklejsze skórzane buty
- obcęgi i mały młoteczek kowalski
- 10 sztuk złota

Może być trochę błędów, pisałem to w notatniku. Format, tfu nigdy więcej.

Oto reguła czterokrotnego ognia, podstawy puszczaństwa - leśnej mądrości. W jego centrum znajduje się krąg-symbol Wielkiego Ducha. Jest on ogniem Głównym, z którego przez ognie Ciała, Myśli, Ducha i Służby wychodzą cztery światła:

PIĘKNO, PRAWDA, SIŁA, MIŁOŚĆ.

Każde z tych Świateł zawiera trzy promienie,które ogółem symbolizują Dwanaście Ustaw leśnej mądrości:

To jest Światło Piękna. Wychodzą z niego trzy promienie:

1. Bądź czysty Ty i miejsce, w którym żyjesz. Nie ma doskonałego piękna bez czystości ciała, ducha i zachowania. Czystość przynosi korzyść przede wszystkim Tobie, następnie ludziom wokół Ciebie. Ci, którzy przestrzegają tę ustawę, istotnie służą swojemu krajowi.

2. Bądź silny. Znaj i czcij swoje ciało. Jest to Świątynia Ducha, i jeżeli ciało nie jest zdrowe, nie może być silne, ani piękne.

3. Chroń przyrodę. Bądź przyjacielem dziczy, obrońcą lasów i kwiatów i uważaj zwłaszcza na ogień w lesie i mieście. Chroń wszystkie nieszkodliwe twory dla radości, którą daje ich piękno.

To jest Światło Prawdy. Wychodzą z niego trzy promienie:

4. Mów prawdę. Uważaj swoje słowo honoru za święte. To jest ustawa prawdy, a prawda jest mądrością.

5. Bądź pokorny. Czcij Wielkiego Ducha i miej w poważaniu nabożność innych. Bowiem nikt nie zna całej prawdy i każdy, kto pokornie wierzy, ma prawo do naszego szacunku.

6. Bądź uczciwy. Graj uczciwie, bowiem uczciwa gra jest prawdą, a fałszywa oznacza zdradę.

To jest Światło Siły. Wychodzą z niego trzy promienie:

7. Bądź odważny. Odwaga jest najwyższą cnotą. Strach jest u korzeni każdego zła. Nieustraszoność oznacza siłę.

8. Bądź milczący. Milcz, kiedy starsi przemawiają i oddawaj im uszanowanie również w inny sposób. W czasie próby milczenie jest trudniejsze jak mówienie, ale w końcu bywa mocniejsze.

9. Posłuszeństwo jest pierwszym obowiązkiem na drodze leśnej mądrości. Posłuszeństwo znaczy panowanie nad sobą i to jest treścią ustawy.

To jest Światło Miłości. Wychodzą z niego trzy promienie:

10. Bądź uprzejmy. Wykonaj codziennie chociaż jedną służbę bezinteresownie, chociażbyś miał tylko poszerzyć szczelinę w miejscach, gdzie wychodzi na powierzchnię źródełko.

11. Chętnie pomagaj. Przyczyniaj się i bądź aktywny. Pełnij swoje obowiązki dla podniosłego uczucia, które daje służba, bowiem człowiek czerpie z służby swoją siłę.

12. Żyj radośnie. Staraj się cieszyć z Twojego życia, ponieważ każda rozumna radość, którą możesz uzyskać lub komuś dać, jest niezniszczalnym skarbem, który podwoi się za każdym razem kiedy się nim podzielisz z drugim człowiekiem.

Ernest Thompson Seton- Czarny Wilk "Zwitek kory brzozowej woodcraftu"

Z błękitnym niebem!


Płynie Prosiaczek z Puchatkiem łódką po jeziorze. Zachód słońca, cieplutko, zero wiatru, ptaszki śpiewają, kwiatki na brzegu kwitną...
Puchatek nagle JEB! Prosiaczka w ryjek. Prosiaczek rymnął na dno łódki i skamle przez wybite ząbki:
- Sa so? Sa so?
- A bo coś kurwa za pięknie było...

Facet u bram niebios. Św. Piotr mówi do niego:
- Zanim wejdziesz opowiedz mi jakiś swój dobry uczynek.
- Wiec to było tak. Jechałem do domu i przy drodze zauważyłem bandę motocyklistów znęcających się nad dziewczyną. Ona była przerażona, krzyczała o pomoc. Nie mogłem tego ignorować, zresztą nienawidzę takich brudnych typków, więc wziąłem łyżkę do opon i ruszyłem w ich stronę. Stanęli wokół mnie i jeden z nich krzyknął "Zmiataj stąd, albo będziesz następny. Ja nie bojąc się przywaliłem z całej siły w twarz największemu z nich i krzyknąłem: "Zostawcie tą biedną dziewczynę w spokoju! Albo pokażę wam, co to jest prawdziwy BÓL, wy chorzy degeneraci!"
- No, no, no! Twoja odwaga jest imponujące. A kiedy się tak popisałeś?
- Jakieś trzy minuty temu...

Błędny rycerz zabłądził na swej długiej wędrówce w posępnym, mrocznym lesie. Nadzieja już go opuścić miała, gdy usłyszał przecudne granie, jakoby pienia anielskie, a tak cudowna łagodność i błogość z tych pień bila, że serce rycerza napełniło się odwagą i postanowił sprawdzić, skąd też te niebiańskie dźwięki harfy dobiegać mogą. Dotarł też wkrótce do leśnej polany, na której w promieniach słońca siedziała przecudna dziewica w białej szacie, i swymi białymi palcy muskała struny harfy, dobywając z nich boskich tonów.
- Och, powiedz mi, piękna pani, co robisz tu, w tym mrocznym i posępnym lesie?! - zawołał zachwycony rycerz.
- A... tak se kurwa z nudów brzdąkam

Idzie zajac lasem i wrzeszczy:
- Przelecialem lwice!...
Spotyka wilka:
- Zajac, zamknij pysk, chcesz zeby lew uslyszal? Poza tym i tak ci nikt nie uwierzy.
Zajac wzruszyl ramionami i drze pysk dalej.
- Wydymalem lwice! Wydymałem lwice!
Spotyka niedzwiedzia:
- Zajac, zamknij sie bo lew uslyszy! I wszyscy bedziemy mieli przechlapane, jak sie wkurzy! A i tak nikt Ci nie wierzy.
Zajac idzie dalej i drze sie:
- Przelecialem lwice! Przelecialem lwice!Przelecialem lwi...
Nagle zobaczyl lwa. Ten wkurzony dawaj za zajacem, goni, goni. Zajac wskoczyl w wydrążomy stary pień. Lew za nim, ale utknal. Utknal tak, ze tylko tylek mu wystaje, leb jest w srodku. Zajac stanal, podszedl z tylu do lwa,rozejrzal sie wokol, rozpina rozporek i mowi:
- W to juz kurwa nikt mi nie uwierzy!

Siedzi sobie sroka na brzozie, a tu nagle do brzozy podchodzi krowa i zaczyna się wspinać. Sroka w szoku obserwuje jak krowa spokojnie sadowi się koło niej na gałęzi, wreszcie pyta się krowy:
- Krowa, co ty robisz?
- No przyszłam sobie wisienek pojeść - mówi krowa.
- Ty Krowa... ale to jest brzoza a nie wiśnia.
- Spoko... wisienki mam w słoiczku...

W domu spokojnej jesieni, trzech dziadkow toczy rozmowe przy sniadaniu.
Pierwszy mowi:
- Mam kamienie czy co? Nie moge rano zrobic siku. Wstaje o 7-ej i pol godziny musze sie meczyc aby cos polecialo.
Drugi mowi:
- Ja wstaje tez o 7-ej, siadam na kiblu i nie moge zrobic kupy! Po godzinie wreszcie cos zrobie!
Na to trzeci dziadek:
- Ja tam nie mam zadnych problemow. Sikam o 5-ej, wale kupsko o 6-ej, i budze sie o 7-ej.

*********************************************************
Policjant zatrzymuje kierowce za przekroczenie predkosci.
- Poprosze prawo jazdy...
- Niestety nie mam prawa jazdy, zabrano mi uprawnienia juz 5 lat temu
- Dowod rejestracyjny poprosze...
- Nie mam. To nie jest moj samochod. Jest kradziony.
- Samochod jest kradziony!!!???
- Dokladnie, ale prawde mowiac - chyba widzialem dowod rejestracyjny w schowku, jak wkladalem tam pistolet...
- Ma pan pistolet w schowku!!!???
- No tak. Tam go wlozylem, po tym jak zastrzelilem wlascicielke tego samochodu i jak schowalem cialo w bagazniku
- W bagazniku jest CIALO!!!!!???
- No przeciez mowie...

W tym momencie policjant zawiadamia KG, po 2 minutach antyterrorysci otaczaja samochod, dowodzacy akcja podchodzi do kierowcy:
- Prawo jazdy poprosze...
- Prosze bardzo - i kierowca pokazuje jak najbardziej wazne prawo jazdy.
- Czyj to samochod - pyta komendant.
- Moj. Prosze, oto dowod rejestracyjny.
- Prosze wolno otworzyc schowek i nie dotykac schowanej tam broni.
- Prosze bardzo, ale nie ma tam zadnej broni.
- Prosze otworzyc bagaznik i pokazac cialo.
- No problem, ale jakie cialo??!!
- Zaraz - mowi kompletnie zdezorientowany policjant - kolega, ktory pana zatrzymal, powiedzial, ze nie ma pan prawa jazdy, dowodu rejestracyjnego, samochod jest kradziony, w schowku jest bron, a w bagazniku cialo...
- He he - odpowiada kierowca - a moze jeszcze panu powiedzial, ze przekroczylem predkosc????

***********************************************************

Idzie zajac lasem i wrzeszczy:
- Przelecialem lwice!...
Spotyka wilka:
- Zajac, zamknij pysk, chcesz zeby lew uslyszal? Poza tym i tak ci nikt nie uwierzy.
Zajac wzruszyl ramionami i drze pysk dalej.
- Wydymalem lwice! Wydymałem lwice!
Spotyka niedzwiedzia:
- Zajac, zamknij sie bo lew uslyszy! I wszyscy bedziemy mieli przechlapane, jak sie wkurzy! A i tak nikt Ci nie wierzy.
Zajac idzie dalej i drze sie:
- Przelecialem lwice! Przelecialem lwice!Przelecialem lwi...
Nagle zobaczyl lwa. Ten wkurzony dawaj za zajacem, goni, goni. Zajac wskoczyl w wydrążomy stary pień. Lew za nim, ale utknal. Utknal tak, ze tylko tylek mu wystaje, leb jest w srodku. Zajac stanal, podszedl z tylu do lwa,rozejrzal sie wokol, rozpina rozporek i mowi:
- W to juz ***** nikt mi nie uwierzy!

Na statku stary bosman zaciaga sie fajka. Podchodzi do niego marynarz:
- Panie bosmanie, uzywamy tego samego tytoniu, a jednak aromat z panskiej fajki jest o niebo lepszy od mojego. Niech Pan zdradzi, jak pan to robi?
Bosman na to:
- Chlopcze, mam na to pewien stary sposób: do tytoniu dodaje zawsze pare wlosów lonowych mlodej dziewczyny...
Zawineli do portu, po powrocie na poklad marynarz podchodzi do bosmana, wrecza mu fajke mówiac:
- No, niech pan teraz spróbuje, zrobilem jak pan radzil!
Bosman wciaga dym, rozsmakowuje sie nim przez chwile i wypuszcza majestatycznie przez nos:
- Prawie tak dobry jak mój, ale rwiesz za blisko dupy...

Siedzi sobie sroka na brzozie, a tu nagle do brzozy podchodzi krowa i zaczyna się wspinać. Sroka w szoku obserwuje jak krowa spokojnie sadowi się koło niej na gałęzi, wreszcie pyta się krowy:
- Krowa, co ty robisz?
- No przyszłam sobie wisienek pojeść - mówi krowa.
- Ty Krowa... ale to jest brzoza a nie wiśnia.
- Spoko... wisienki mam w słoiczku...

Blondzia kupiła sobie sportowy wózek, jakieś Porshe czy coś. Już na pierwszej przejażdżce zajechała drogę wielkiej ciężarówie. Pisk opon... dym z pod kół, wziuuu... trzask, prask, pierdut! i naczepa w rowie... Porszak zdążył szczęśliwie wyhamować, za kółkiem siedzi zblazowana blondzia typu "no co, przecież nic się nie stało".
Z kabinki Scanii wygramolił się mocno wkurwiony szofer, wyciągnał z kieszeni kawałek kredy i narysował kółko na asfalcie. Następnie wyciągnął blondzie, postawił w tym kółku i krzyczy:
- Stój tu pokrako i nie ruszaj się stąd!
Blondzia staneła posłusznie, a facet zabrał się za demolkę w porszaku. Wyrwał drzwi, przednie fotele wyciepał do rowu, ogląda się za siebie..., blondzia nic, stoi i się uśmiecha...
- Czekaj no cholero... - pomyślał facet wyciągając majcher.
Spruł dokładnie tapicerkę, podziurawił opony, ogląda się za siebie, blondzia hihoce...
- Zaraz cię jeszcze bardziej rozbawię... - facet poleciał po kanistrer, oblał porszaka i podpalił grata. Wraca do blondzi, a ta wciąż stoi, tylko buźka jej śmieje:
- Hihi.. haha.. hihiii..
- No i co w tym takiego śmiesznego?
- Hihi...a bo jak pan nie patrzył, to ja wyskakiwałam z tego kółka, hihi!...

Mąż uszczypnął żonę w pośladek i zażartował:
- Gdybyś to trochę ujędrniła, moglibyśmy się pozbyć twoich wyszczuplających majtek.
Potem uszczypnął ją w piersi i powiedział:
- A gdybyś to ujędrniła, moglibyśmy się pozbyć wszystkich twoich stanikow.
Oburzona kobieta łapie męża za penisa i krzyczy:
- A gdybyś to ujędrnił, to moglibyśmy się pozbyć ogrodnika, listonosza, hydraulika i mleczarza!

Stoi pijak pod klatką schodową w jakimś bloku i sika na drzwi. Wychodzi babcia z pieskiem i mówi:
-Co za bydlę!
-Niech się pani nie martwi, trzymam go mocno.....

W domu spokojnej jesieni, trzech dziadkow toczy rozmowe przy sniadaniu.
Pierwszy mowi:
- Mam kamienie czy co? Nie moge rano zrobic siku. Wstaje o 7-ej i pol godziny musze sie meczyc aby cos polecialo.
Drugi mowi:
- Ja wstaje tez o 7-ej, siadam na kiblu i nie moge zrobic kupy! Po godzinie wreszcie cos zrobie!
Na to trzeci dziadek:
- Ja tam nie mam zadnych problemow. Sikam o 5-ej, wale kupsko o 6-ej, i budze sie o 7-ej.

Do seksuologa przychodzi para w podeszlym wieku.
- Czym moge Panstwu sluzyc? - pyta doktor.
- Czy Pan doktor mógłby popatrzec jak odbedziemy stosunek?
Doktor spoglada na nich zaskoczony, ale wyraza zgode. Kiedy para skonczyla, doktor mówi:
- Nie widze zadnej nieprawidlowosci w Panstwa stosunku.
Para placi za wizyte 50 dolarów i wychodzi. Identyczna sytuacja powtarza sie przez kolejne pare tygodni. Wreszcie doktor nie wytrzymuje i pyta:
- Co dokladnie chcecie znalezc?
- Niczego nie chcemy znalezc, Panie doktorze - odpowiada starszy pan - Ona jest mezatka, wiec nie mozemy pójsc do niej. Ja jestem zonaty, wiec nie mozemy pójsc do mnie. W Holiday Inn kaza placic 90 dolarów, w Hiltonie 108. U Pana robimy to za 50, z czego kasa chorych zwraca nam 43

Z listu zakochanego do kochanki:
...jedną ręką trzymam Twoją fotografię, a drugą ręką myślę o Tobie...

Sklep mięsny:
- Dzień dobry, poproszę 1,5 kilo kaszanki dla psa... tylko żeby nie była taka słona jak wczoraj.

Ahtena-nieliczne,ale bardzo wojownicze plemię z płd.wschodniej Alaski,z athapaskańskiej rodziny językowej..Zamieszkiwali tereny wzdłuż Rzeki Miedzianej(Copper River),nazwanej tak od pokładów rud miedzi.Ahtena eksploatowali ją,używając wyrobów z miedzi do wyrobów grotów strzał,włóczni,siekier i noży.kulturowo i językowo spokrewnieni z Tanaina i Koyukon z pogranicza Alaski i Yukonu.Zamieszkiwali w małych grupach,po 20-40 osób,składających się z kilku rodzin.Społeczeństwo dzieliło się na wodzów,szamanów,ludzi wolnych i niewolników.Plemię dzieliło się na 3 grupy,każda mówiła oddzielnym dialektem,grupy z kolei na klany.Prowadzili koczowniczy tryb życia,co kilka tygodni zmieniali miejsce pobytu,na zimę przenosili sie do stałych osad.Chaty budowali z drewnianego szkieletu,pokrytego korą świerka,były częściowo wkopane w ziemie,przy jednej ze ścian mieściło się podwyższenie,pokryte skórami zwierząt,na którym spano.Każda rodzina zajmowała jedna chatę.Na końcu chaty znajdowało sie przejście do wkopanej w ziemie jamy -ziemianki,mieszczącej łaźnię,w której Ahtena zażywali kąpieli parowych,lejąc wodę na rozżarzone kamienie,a po wyjściu z łaźni wskakując do zimnej wody rzeki lub potoku.Żyli głównie z polowania ,zbieractwa i łowiectwa.Wiosna i latem łowili w rzekach łososie przy pomocy koszy,zagród,sieci i ościeni,zbierali jagody,nasiona sosny i świerka,jadalne korzenie.Polowano na łosie,karibu,niedźwiedzie ,króliki i dzikie ptactwo.Odzież szyto ze skór karibu,łosi i królików.Używano rakiet śnieżnych,a do transportu rzecznego kanu i kajaków z brzozowej kory.
Ahtena handlowali też z innymi plemionami,w tym Eyakami,Tlingitami,a także Eskimosami z głębi Alaski.Głównym przedmiotem handlu była miedź,której wielkie złoża leżały na terenach Ahtena.Zazdrośnie ich strzegli,nie dopuszczając obcych na swój teren.Bronia do walki i polowania były włócznie,łuki,strzały,maczugi,siekiery i noże z ostrzami z miedzi.
Byli agresywnego usposobienia,o czym przekonali się niejednokrotnie ich sąsiedzi indiańscy i eskimoscy,a potem biali-Rosjanie ze swymi aleuckimi pomocnikami i Amerykanie.Pierwszy kontakt z białymi miał miejsce,kiedy w 1781r.Kupiec Nagajew z Rosyjsko-Amerykańskiej Kompanii Futrzarskiej odkrył ujście Rzeki Miedzianej do Pacyfiku.Ahtena liczyli wtedy ok.500 osob.Jego ekspedycja ,probująca iśc w góre rzeki,została zaatakowana przez Ahtena i poniosła cięzkie straty,zmuszona do wycofania się na wybrzeże.Następne ekspedycje-Samojłowa(1798r.),Łastoczkina(1819) i Seriebriannikowa(1848r.)spotkał podobny lub jeszcze gorszy los-albo zostały wybite do nogi,albo nieliczni ocaleli ich uczestnicy do końca życia zostali jeńcami Ahtena.Seriebriannikow zginął przez własne niedoświadczenie i głupotę-obraził wodza jednej z grup Ahtena..Ahtena nie dopuszczali białych na swoje tereny,ale kupowali za pośrednictwem Eyaków i Tlingitów broń palną i żelazne noże,topory i metalowe naczynia.
W 1867r.Amerykanie odkupili Alaskę od Rosjan.W 1882r.amerykański kupiec Holt wyruszył w głąb terenów ,gdzie Ahtena przywitali go jako intruza i nieproszonego gościa,zabijając go.Niegościnny dla białych i małodostępny teren sprawiał,że Ahtena długo żyli w izolacji.Odkrycie złota na ich terenach skutkowało zalewem białych poszukiwaczy i wszelkiej maści hołoty,która przywlekła ze sobą wiele chorób.Jednak gorączka złota nie trwała długo-biali w olbrzymiej większości odeszli,opuszczając niegościnny teren,a Ahtena,jak wykazały badania archeologiczne,żyjący tam od conajmniej 7000 lat,choć w zmniejszonej liczbie,ale przetrwali.Obecnie żyje ok.300 Ahtena,kultywujących dawne tradycje,plemiennym językiem Ahtna mówi 80 z nich.

Nazwy niektórych zwierząt w języku Ahtena:
pies-uica,e,
wilk-tikaani,
łoś-donicii,
karibu-ujiib(udżib),
niedżwiedź-soos,
ryś-niduuyi,
lis-naggedzhi,
jeżozwierz(urson)-nuuni,
orzeł-tuudi,
bóbr-tsa,
królik-ggax,
kruk-tsaghani,
sowa-besiini

Źródło-wikipedia,the free encyclopedia,
-mesoamerica.ru,
-ahtnasts.com,
-www.accesgenealogy,
-native-language.com

Tryb życia dawnych Santee Dakota

Przed nawiązaniem pierwszych kontaktów z białymi,w 1640r.,Dakota żyli w Minnesocie i Płd.i Płn.Dakocie.Późniejsze wojny z Odżibwejami ,uzbrojonymi we francuską bron palną,doprowadziły częśc narodu do migracji na Równiny,gdzie przekształcili się w Yankton i Teton ,preryjnych koczowników.Tetoni już ok.1700r.zdobyli pierwsze konie.Santee najdłużej opierali się naporowi Odżibwejów.Ok.1670r.mieszkali w centralnej i płd.Minnesocie,sięgając az do Iowy i Wisconsin.W 1655 późniejsi założyciele Hudson Bay Company,Radisson i Grosseilllers,żyli w ich wioskach w pobliżu zachodnich granic Wisconsin.Santee Dakota byli przede wszystkim zbieraczami i myśliwymi.Zbieractwo dzikich roślin było nie mniej ważna gałęzią utrzymania,jak i polowanie.Żyjąc w krainie lasów,przeplatanych na zachodnich i płd.krańcach prerią,przed zdobyciem koni do ciągnięcia włóków używali psów.Podróżowali też kanu z brzozowej kory-sprzyjał temu teren ,pokryty siecią większych i mniejszych rzek i jezior.W niewielkim stopniu zajmowali się uprawą ziemi-uprawiali trochę kukurydzy,fasoli i dyni.Jednak byli głównie zbieraczami i łowcami,przemieszczającymi sie z miejsca na miejsce w poszukiwaniu różnych źródeł żywności w zależności od pór roku.Wczesna wiosna zbierali sok klonowy.Latem następował zbiór dojrzewających jagód,borówek,dzikich wiśni,czereśni i śliwek.Potem przychodziła kolej na letnie polowanie na bizony.Przed zdobyciem koni Santee polowali na bizony przy pomocy nagonki lub ognia,zaganiając je do pułapek w wąwozach,gdzie zabijali je strzałami z łuku i włóczniami.Stosowali tez skryte podejście w skórze bizona lub wilka i strzał z łuku.W sprzyjających okolicznościach myśliwy na takim polowaniu mógł ubic kilka bizonów.Wpędzano tez bizony do wody,głębokich dołów,gdzie zabijano je włóczniami i maczugami.Zimą często Santee poruszający się w karplach często zaganiali bizony w głęboki śnieg,gdzie łatwo było je ustrzelic z łuku lub zabic przy pomocy włóczni czy maczugi.Później ,po zdobyciu koni,polowano na nie z grzbietów mustangów,strzelając z łuków.Bizon miał szerokie zastosowanie.Mięso suszono i robiono z niego pemmikan.Nerki,wątrobę czy ozór lub nozdrza często zaraz po polowaniu zjadano na surowo.Szpik kostny również,jednak zbierano go tez na później,jako m.in.dodatek do pemmikanu.Ścięgien używano do wyrobu cięciw,nici czy osiatkowania karpli.Że skóry szyto odzież,mokasyny,wyrabiano torby,kołczany,lassa,bębny ,tarcze,okrągłe łodzie,tzw.bull-boats(w odróżnieniu od kanu wyrabianych z kory brzozowej).Kości używano do wyrobu noży,skrobaczek,szydeł,igieł,łopatek.Z rogu robiono łyżki,kubki,a w późniejszych czasach,kiedy do Santee trafiły pierwsze strzelby,przechowywano w nich proch.Pęcherze i żołądki bizona służyły do przechowywania wody.Z kopyt robiono klej,a mózgu używano do wyrobu pasty do garbowania skór.Niem,niej ważne dla Santee były polowania na leśną zwierzynę-łosie,jelenie ,niedźwiedzie,bobry,zające,wiewiórki,dzikie indyki,kaczki,gęsi czy gołębie wędrowne.Duże znaczenie miało tez rybołówstwo.Ryby łowiono na wędki lub sznury z zawieszonymi na nich haczykami z kości,strzelano do nich z łuku,łapano na włócznie,łowiono tez przy pomocy sieci,wiklinowych koszy lub na płytkiej wodzie wpędzano do pułapek z wierzbowych gałęzi.Jesienią,oprócz zbiorów kukurydzy,dyni i fasoli zbierano też dziki ryż na jeziorach i wolno płynących rzekach.Zbiorem zajmowały sie kobiety,wytrząsając ryż bezpośrednio do kanu lub bull-boats.Łuskanie ryżu było domeną mężczyzn.Ryż przechowywano w podziemnych skrytkach,wyłożonych korą.Jesienią lub zima organizowano kolejne polowanie na bizony(w tamtych czasach na terenach Minnesoty spotykano także leśną odmianę bizona).W zimie Santee często rozbijali się na małe grupy,składające się z 5-6 rodzin.Mieszkali wtedy w tipi lub obszernych chatach z kory,budowanych na podobieństwo czipewejskich wigwamów.

Źródło-www.nativelanguage.org/dakota.cult.html



Eau du Fier to zapach – drzazga.

Ulokuje się gdzieś w kąciku oka, albo wbije w skraj podniebienia, po cichutku zaśnie. (Śpi, o niczym nie wie. Niech dalej śpi.) Lecz zbudzona mrugnięciem, delikatnym dotknięciem języka wyzwala potężną siłę. To przebudzenie pojawia się niczym ból, który sadystycznie wyzwalamy drażniąc koniuszkiem języka rozchwiany ząb.

Pozornie nie ma się czego obawiać: mamy miętę, gorzką pomarańczę, goździk, korę brzozowa, a nawet słodki osmantus (jego słodycz jest niemal niewyczuwalna, jednak tli się gdzieś w głębi) oraz solistkę - wędzoną herbatę, mocno parzoną lapsang souchong. Właściwie nic nie powinno przerażać.

Lecz przebudzona poprzez starcie z żywiołem kobiecym, kompozycja ta w truciznę się przeistacza.

Eau du Fier to zapach dla kobiety niedostępnej.
Dla kobiety nie dającej się ujarzmić.
Dla roztańczonej bogini huraganu.

Dla kobiety, która nigdy nie rozejrzy się po sali w poszukiwaniu akceptacji – bo po cóż kobiecie spojrzenie zahukanych fantomów?…

Obleczona w Eau du Fier kobieta po prostu jest.
Co w niespokojnych czasach rozplenionych symulakrów nie jest takie proste.

Eau du Fier to kobiecy żywioł. To siła zdolna powstrzymać huragan, zdolna powstrzymać niszczycielski pęd życia.

To wodna nimfa, mieszkanka podwodnego świata, która raz w miesiącu schodzi na powierzchnię i przez kilka księżyców wstrzymuje śmiertelny maraton świata.

Pojawia się gdzieś w zamglonej tawernie… nad ranem w godzinie wilka… przydymiona pamięć… chwiejne postrzeżenie… snujące się sennie dusze… pijące zakurzoną whiskey… dziwka sprzedająca nocy swoje ciało…Tom Waits, przepitym i zardzewiałym już głosem sączy She always had that little drop of poison.

I Ona obleczona w Eau du Fier, dumnie krocząca. Kobieta, która posiadła przestrzeń.

Przestrzeń, w którą wkracza to trzeszczący jeszcze świat, przeżarta rdzą stal, wrak statku, który utknął w połowie swej drogi i teraz rozpada się przy najmniejszym uderzeniu fal. Ten zapach ma piekielny – tak, piekielny! - początek: piękna, bardzo mocna – smolista niemal – herbata. Eau du Fier dosłownie zgrzyta gdzieś w ustach, szorstkuje język, drażni podniebienie.

Obudzona drzazga.

Kolejny zapach, którego pierwsze akordy budzą do życia. I w towarzystwie piekielnych atrybutów inicjują zmianę.

Wtargnięcie, które staje się ożywczym tchnieniem, zmiażdżeniem przydymionych spojrzeń.

Wtargnięcie kastratorki, która bez drgnięcia ręki, potrafi szybkim ruchem przepracowanej stali ukrócić tych, którzy odważyli się zakłócić i ograniczyć jej świat.

Zapach Annick Goutal to także piękne spełnienie męskiego pierwiastka kobiety, archetypowego Jungowskiego animusa, który brnie do przodu i walczy w imię zachowania swej ustabilizowanej i dojrzałej tożsamości. W obronie swych przekonań i inspiracji. (Tego męskiego charakteru nadaje zapachowi lapsang souchong,”męska” herbata, posiadająca bardzo silny i bardzo wyrazisty smak, porównywany często do smaku szkockiej whisky lub cygar.) (…Marlena z papierosem…i sejsmiczne wstrząsy.)

Nie mogę odeprzeć wrażenia, że Eau du Fier jest dojrzałą wersją Tea for Two L’Artisana, to jej starsza siostra – nieco bardziej przybrudzona, nieco bardziej przydymiona, bardziej doświadczona. Bez zamulającej słodyczy, podana w nieco zardzewiałym garnku. To czysta herbata - nie “herbatka” dla dwojga - ale dla całej wymarłej załogi ze statku leniwie wynurzającego się z nocnej mgły w obrazie Carpentera. A wyczuwalny w TfT rybi posmak, w EdF przeobraża się w syrenie konotacje.

A ja wciąż widzę obsesyjnie powracający obraz: kobieta zaślubiona z morzem. I wciąż słyszę jej stanowcze TAK.

Witajcie,

Na potrzeby prowadzonej kampanii ochrony Doliny Rospudy, w tym działań
komunikacyjnych (kontakty z mediami, tworzona obecnie strona
www.viabaltica.info.pl ) poszukujemy pilnie zdjęć krajobrazów oraz roślin i
zwierząt występujących w Dolinie Rospudy, m.in.:

ssaki: wilk, ryś, łoś, wydra, bóbr;

ptaki: bielik, orlik krzykliwy, błotniak stawowy, jarząbek, zimorodek, bocian
czarny, włochatka, dzięcioły: zielonosiwy, średni, białogrzbiety, czarny;
trzmielojad, kropiatka, żuraw, uszatka błotna, lelek;

rośliny: turzyca życicowa Carex loliacea, kukułka krwista żółtawa Dactylorhiza
incarnata subsp. ochroleuca, wełnianka delikatna Eriophorum gracile, lipiennik
Loesela Liparis loeseli, kukułka krwista Dactylorhiza incarnata subsp. incarnata,
kruszczyk błotny Epipactis palustris i kruszczyk szerokolistny (Epipactis
helleborine), pływacza pośredni Utricularia intermedia, rosiczka długolistna
Drosera anglica, rosiczka okrągłolistna Drosera rotundifolia, miodokwiat krzyżowy
Herminium monorchis, skalnica torfowiskowa Saxifraga hirculus, turzyca bagienna
Carex limosa, turzyca strunowa Carex chordorrhiza, wielosił błękitny Polemonium
coeruleum, wełnianeczka alpejska Baeothryon alpinum, brzoza niska Betula humilis,
bagnica torfowa (Scheuchzeria palustris), gnidosz błotny (Pedicularis palustris),
kukułka Fuchsa (Dactylorhiza fuchsii), kukułka Traunsteinera (Dactylorhiza
traunsteinerii), listera jajowata (Listera ovata),

siedliska z Dyrektywy Siedliskowej / zbiorowiska roślinne: bory i lasy bagienne,
obniżenia na podłożu torfowym z roślinnością ze związku Rhynchosporion, torfowiska
przejściowe i trzęsawiska, torfowiska wysokie z roślinnością torfotwórczą,
starorzecza i naturalne eutroficzne zbiorniki wodne, świerczyna bagienna (Sphagno
girgensohnii-Piceetum), sosnowo-brzozowy las bagienny (Thelypterido-Betuletum
pubescentis ), mszysto-turzycowe torfowiska przejściowe i trzęsawiska, mechowiska
i mszary przejściowe, młaki niskoturzycowe,

krajobrazy z Doliny Rospudy i okalającej ją Puszczy Augustowskiej oraz rz. Rospuda.

oraz

zdjęcia wypadków drogowych z udziałem dzikich zwierząt lub takie zwierzęta zabite
na drogach.

W dalszej kolejności będziemy potrzebowali analogicznych zdjęć krajobrazów oraz
flory i fauny występujących w innych cennych ostojach przyrody zagrożonych
przebiegiem międzynarodowego korytarza tranzytowego "Via Baltica" po trasie
planowanej drogi S-8 : Puszcza Knyszyńska, Dolina Biebrzy, Puszcza Augustowska.

Jeśli macie takie zdjęcia i chcielibyście je udostępnić bardzo proszę o ich
przesyłanie mailem na adres malgorzata.znaniecka@otop.org.pl (maksymalna wielkość
pliku do 400 KB, minimalna rozdzielczość 150 dpi) z informacją, czy:

- wyrażacie zgodę na ich nieodpłatne wykorzystywanie przez koalicję organizacji
OTOP-WWF-Bankwatch prowadzących wspólnie kampanię "Via Baltica",

- odpłatnie (na jakich warunkach?),

- nieodpłatnie przez organizacje, ale jeśli będzie możliwość zapłaty np. przez
redakcje, które proszą o zdjęcia (co się dość często zdarza) to mile widziane.

Z góry serdecznie dziekuję za Waszą pomoc!

W razie pytań proszę o kontakt (namiary poniżej).

Pozdrawiam serdecznie!

Małgorzata Znaniecka

-----------------------------------------------------
Małgorzata Znaniecka
Koordynator Kampanii "Via Baltica" / IBA Casework Officer
Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków / Polish Society for the Protection of Birds
www.otop.org.pl
tel./fax: + 48 85 740 11 54
tel. + 48 605 072 963

| Zirytowałeś mnie. Jak można poważnie rozmawiać z kimś, kto nie  w i d
| z i  tekstu, a kusi się o jego interpretację?

Fakt, trochę dałem ciała :"-(
Ale to nie zmienia mojej opinii, problem tkwi jedynie w uzasadnieniu,
którego wczoraj nijak nie mogłem wyartykułować:-) Przepraszam. :-)

Kot Behemot Miauuuu


Kot Behemot i "Strachy na Lachy".
------------------------------------

Wcale nie dałeś ciała, po prostu miałeś wątpliwości, takie same jak Włodek
odnośnie "stadka wróbli zastygłego w pół lotu" i "tabliczki mnożenia bytów".
Niestety - skarcony - zająłeś pozycję defensywną. Grażyna i a_r okazali się dla Ciebie
Kimś podobnym, jak dla Peela owa "Pani" z wiersza. Zauważasz? :)

A miałeś prawo powątpiewać.
Sądząc z drugiej zwrotki PeeL jest człowiekiem dorosłym, bo pisze o swojej "Pani"
w czasie przeszłym: "Była WTEDY ogromna i czarna".
Była - a więc: NIE JEST!  (strachy na lachy).
I tu nasuwa się wątpliwość Włodka: skoro PeeL stał się człowiekiem rozumnym i świadomym
to nie mogło mieć miejsca "stadko wróbli zastygłe w pół lotu".
Tamten młody, dziecinny PeeL, jeden z wróbelków stadka zatrzymanego w pół drogi,
 nie miał prawa już nigdzie dolecieć. Metafora jest chybiona. Chyba, że zmienimy tytuł na
"Strachy na Lachy" :)

Pani mówiła, że przyjdą
na ulicę Najdłuższych Kolejek -
z otworami zamiast uszu, nosów,
będą patrzeć w nasze otwory,
będą dziwić się naszym palcom,
naszym zębom, paznokciom, włosom...

Była wtedy ogromna i czarna -
unosiła połamane ręce
aż w pochmurność siwiejących kłaków,
otwierała usta by nas połknąć -
stadko wróbli zastygłe w pół lotu
nad tabliczką mnożenia bytów.

Z kolei ja, uważam "ulicę Najdłuższych Kolejek" za najsłabszy punkt wiersza.
Skoro Autorka sama poszła na polisemię, pozwalającą na przypisanie wielu sensów do
"ulicy Najdłuższych Kolejek", to nie można mieć pretensji do Czytelnika o
niezależny od Niej odbiór wiersza. Oczywiście, sens kontekstowy nieco zawęża krąg
możliwych interpretacji co pięknie widać w fragmencie wiersza  wilczyska "Wilk morski":

aksamitne szkatułki
bursztynowe inkluzje
koty uwalniają się
z butelek

Wszystkie wersy osadzone są w kontekście marynistycznym, i tak:
"aksamitne szkatułki" - można domyśleć się, że na zewnątrz wysadzane muszelkami, skoro położone są obok
"bursztynowych inkluzji". W kontekście całego wiersza ("horyzont", "czoło fali") owe "koty
uwalniające się z butelek" są zapewne niczym innym, jak kotwiczkami małych okręcików zamkniętych
w butelkach wiszących pod sufitem.
(Przepraszam Autora :) za posłużenie się Jego wierszem w celu zobrazowania sensu kontekstowego
ale był dla mnie doskonałym przykładem)

Marta, "ulicę Najdłuższych Kolejek" uczyniła kluczowym elementem, sercem semantycznym wiersza, sama pozwalając na jego
dowolną interpretację, która będzie rzutować na cały wiersz. Jedynie z kontekstu drugiej zwrotki wynika,
że coś było ale nie jest.
I tak, "ulica Najdłuższych Kolejek" kojarzy mi się osobiście z ulicą na której
jest obskurna knajpa. Jakaś Pani, dorwała dorastających chłopców podczas smakowania
pierwszej w życiu butelki wina "Gólczas" na ławce w parku. Sama, była alkoholiczka wyciągnięta
w ostatniej chwili z nałogu przez Marka Kotańskiego, dobrze wiedziała, czym to grozi!
Stąd te opisy delirium, ludzie z otworami, tak przecież ważnymi dla wlewania przez nie do środka denaturatu,
wody brzozowej, aż do ostatniej kolejki borygo. Stąd sama wyglądała jak postać wyciągnięta z własnego delirium.
Taką interpretację uzasadnia też dowolność
"tabliczki mnożenia bytów", gdzie byt darwinowski oznacza walkę o swoje miejsce w hierarchii społeczeństwa,
w której, jak wiadomo, alkoholik zajmuje jedno z ostatnich lokat rankingowych.
Sądząc z czasu przeszłego ("była wtedy") i punktu odniesienia PeeLa
("stadko wróbli zastygłe w pół lotu nad tabliczką mnożenia bytów") będącego jednym z wróbli - utknął on
w połowie drogi. Bytuje dziś jako tako, nie będąc ani alkoholikiem ani abstynentem co jest, jak wiemy
z własnego doświadczenia: wkurzające dla wszystkich, a już najbardziej dla najbliższej rodziny.

Może moja interpretacja jest też wkurzająca dla pozostałych, ale jest tak samo prawdziwa.
Wiadomo, że krytycy znający autora "bardziej osobiście" odbierają wartość jego twórczości
w rozumieniu społeczno-kontekstowym. Skojarzenia, choć z pozoru naturalne i spontaniczne, zawsze
zdradzają środowisko i intencje ale przede wszystkim - nastawienie do swojego "rozmówcy".
Są to tak zwane pozasemantyczne skojarzenia pochodzenia naturalnego. Zatem treść
wiersza będzie odbierana na podstawie skojarzeń poprzez przyległość, gdzie nabiera
charakterystycznego dla istniejącego pomiędzy czytelnikiem - autorem zabarwienia.
Dlatego,  "ulica Najdłuższych Kolejek" może kojarzyć się komuś z przedszkolem, drugiemu z czymś tak wyniosłym,
jak kolejka do Nieba. Tymczasem, trzeci, wiedzący o autorze, że jest starym, ochrypniętym wieloletnim
pijusem - zapewne odczyta "ulicę Najdłuższych Kolejek" jako ostatnie miejsce pobytu  tegoż przed
trafieniem do schroniska "Monaru".
Jeżeli wiersz pozwala na dowolność, każdy może zinterpretować go po SWOJEMU a wołanie do niego,
że nie czuje bluesa jest wołaniem o pomstę do nieba
(patrz: S.Ullmann "The Principles of Semantics", T. Todorov "Recherches semantiques", wojtekf  "wątek o Czyczu" i
"Powiedz mi koterio", A.Rey "La lexicologie").
Dawno temu, Kartezjusz, wzorując się zresztą na Arystotelesie pisał, że  gdyby ktoś umiał należycie
wyjaśnić proste idee tkwiące w ludzkiej wyobraźni a następnie zostałyby one przez wszystkich przyjęte -
można byłoby wówczas liczyć na stworzenie powszechnego języka w nauce,  mowie i piśmie.
Niemożliwością byłoby popełnić wówczas pomyłkę interpretacyjną. Znaczy to, że piszący byłby
stuprocentowo zrozumiany przez czytającego. Osobiście myślę, że wielu Poetów straciłoby
olbrzymi atut niezrozumienia, za którym chowają prostactwo duchowe zasłaniając je
tarczą zawiłych metafor i skojarzeń i przyciągając ćmy ludzkie szukające w nich jakiegokolwiek (własnego) sensu.
Na koniec, opracowana przeze mnie (Zurych, 2000) "Tablica semiologiczna niutoNa", co prawda niepełna jako
całokształt struktury powierzchniowej (z wieloma brakującymi klatkami) ale wystarczająca do unaocznienia
nomenklatury semantycznej tych samych słów odbieranych przez odbiorców poszczególnych środowisk i obozów
z uwzględnieniem danej chwili:

słowo                      OSIOŁ                         KROWA                          ŚWINIA
-------------------------------------------------------------------------------------

ROLNIK                 weterynarz                   mleko                               nieopłacalne

RZEŹNIK                 salami                         wołowe                            wieprzowina

ROBOTNIK              tyrający                     moja zrzędząca                   szef
                                  za darmo                   stara

CZYTELNIK           epitet użyty przez         metafora niemieckiego         dzika żona
PRZYCHYLNY      autora dla                     miotacza min, pozbawiona   podmiotu lirycznego
                                  wzmocnienia              pierwotnej motywacji
                                   plastiki przekazu

CZYTELNIK                autoportret?                 dużo ryczy (pisze)         raczej: Wieprz
NIEPRZYCHYLNY                                         mało mleka daje
                                                                   (niewiele z tego wynika)

LAIK                    ja, bo nic z tego              coś do szamania?                       kiepski
                             nie kapuję

Jak widać:
ten sam LAIK umie posługiwać się grypserką więzienną, natomiast grypserka liryczna jest dla niego
językiem pojebańców i ciot. O ile pierwsza została stworzona przez zesłańców politycznych jako szyfr
dla pilnujących ich w obozach pracy klawiszy, to ta druga ma oddzielić zwykłego czytelnika od zrozumienia tego,
że Poeta i Krytyk wcale ale to wcale nie jest mądrzejszy od niego.
Obydwie grypserki ulegają bezustannej modyfikacji w celu utrudnienia połapania się przez "ludzi z zewnątrz"
o co tak naprawdę chodzi (biega).

Pozdrawiam ;)
nN